Styczniowy powrót do Valmarecchia – cz. I – San Leo i słońce na życzenie
Kiedy po obiedzie opuściliśmy miły przybytek, na niebie panował już jaskrawy lazur. Nagroda za brawurę, za niesiedzenie w domu, za…
Kiedy po obiedzie opuściliśmy miły przybytek, na niebie panował już jaskrawy lazur. Nagroda za brawurę, za niesiedzenie w domu, za…
Jedno wielkie zdziwienie, zadziwienie, oniemienie, onieśmielenie jak bardzo wszystko może się zmienić z chwili na chwilę. Nie wszystkie zmiany zależą…
Pomarańcze zmieniły smak, utraciły nieco swoją świeżość. Nie smakują już tak, jak w grudniu… To kolejny dowód na to, że…
Najpierw pomyślałam, że tylko ją wyciągnę z pudła, żeby sprawdzić czy kurier wziął sobie do serca napis na pudle „caution…
Wracałam z Florencji, a tak naprawdę z Montevarchi i ostatni odcinek trasy przed stacją Marradi przestałam przy drzwiach przebierając nogami…
Nie wiem co z tych planów będzie, ale lubię tym wypełnionym kalendarzem karmić nawet oczy. I tak będzie, co ma…
Moja radość przez chwilę była ogromna, bo akurat w środę muszę przedostać się jeszcze dalej, za Florencję, więc ten pociąg…
Kiedy raz poczuje się tą słodką „lekkość” plecaka na ramionach, w którym niesie się wszystko to, co do życia potrzebne,…
Jeśli chodzi o TĘ, książkę pozostaje też kwestia przyziemna, czyli samej publikacji. O ile pogodziłam się ze sprzedawaniem za jałmużnę…