Zwiastun
Pomarańcze zmieniły smak, utraciły nieco swoją świeżość. Nie smakują już tak, jak w grudniu… To kolejny dowód na to, że zima weszła w zaawansowany wiek. I choć od zawsze trąbie na lewo i prawo jak bardzo zimy nie lubię i jak bardzo letnią mam duszę, to znów muszę przyznać, że oto mija kolejny rok, w którym do wiosny wcale czasu nie poganiam. Niech ta zima trwa sobie spokojnie i przynosi dużo dobrego.
Oczywiście byłoby miło, gdyby na chwilę niebo wypogodniało, ale skoro nie chce to w nosie z nim, ważniejsze, że głowa pogodna!
Tak czy inaczej – wracając do pomarańczy – pod koniec stycznia naprawdę już inaczej smakują. Nadal są pyszne i soczyste, ale jest w nich już lekko wiekowa dojrzałość, która nijak się ma do przedświątecznej, cytrusowej świeżości.
Wierzyć się nie chce
A już za miesiąc i kilka dni zapłoną ognie dla marca! Nie wiem kiedy to przeleciało… Czy będę w tym roku podziwiać ognie w Popolano – to jeszcze czas pokaże, ale mam nadzieję, że gdzieś moją ulubioną tradycję będę celebrować. Zawsze możemy przyciąć oleandry, szczęślin i mimozę i zrobić swój własny stos.
Nawiasem mówiąc – zdaje się, że mimoza, z której byłam tak dumna, w tym roku straciła w jedną mroźną noc wszystkie kwiaty…
Przez ostatnie lata wzbudzała u wszystkich szczery podziw, ale w tym roku po śnieżnym armagedonie złapał w nocy silny (jak na Toskanię) mróz i rozprawił się z małymi kuleczkami, które już szykowały się do rozkwitu. Mam nadzieję, że to tylko tegoroczne kwiaty, a nie całe drzewo szlag trafił.
Ta sobota jest wielkim krokiem, czy też skokiem do przodu. Wierzyć się nie chce… Życie nie przestaje zaskakiwać, życie pisze scenariusze, jakich nie wymyśliłby nawet najlepszy scenarzysta Bollywood. Mam nadzieję, że będzie mi dane to wszystko kiedyś opisać, a kiedy już do tego dojdzie, być może sama w tę historię nie uwierzę, bo to naprawdę wierzyć się nie chce…
Dobrego dnia!



Jeden komentarz
Powiało optymizmem- niech się spełnia. Trzymam kciuki!