20 stycznia, 2026

Powrót na stare tory

Moja radość przez chwilę była ogromna, bo akurat w środę muszę przedostać się jeszcze dalej, za Florencję, więc ten pociąg spadł mi z nieba. To znaczy tak myślałam, że spadł mi jak manna, ale chyba jednak nie

Co znajdziesz w tym artykule?

Co wróciło na dawne tory

Aż przystanęłam i buzię rozdziawiłam ze zdziwienia, jakbym nagle stała się świadkiem objawienia. Szczerze mówiąc byłam nawet wzruszona. Oto wysoko ponad moją głową, kolejowym mostem, który przecina Marradi przemknął pociąg. Był to widok nieprawdopodobny, wytęskniony, wyczekany, widok, na który już niemal straciliśmy nadzieję, bo wśród wielu głosów krążyły też takie, że kolei nam już nigdy nie wznowią. 

Niektórzy zaczęli uderzać nawet w tragiczne tony, że wcześniej czy później staniemy się kolejnym miasteczkiem widmem. 

Na szczęście nic takiego się nie stało, przynajmniej na ten moment. Prezydent Toskanii zaszczycił nas swoją wizytą, sam odbył podróż NASZYM pociągiem, a wszystko to rzecz jasna w blasku fleszy, udzielił przy tym kilku wywiadów i tak oto nasza codzienność wróciła na dawne – nomen omen – tory. 

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej trekking w Toskanii

Radość połowiczna

Moja radość przez chwilę była ogromna, bo akurat w środę muszę przedostać się jeszcze dalej, za Florencję, więc ten pociąg spadł mi z nieba. To znaczy tak myślałam, że spadł mi jak manna, ale chyba jednak nie, bo wraz z przywróceniem pociągów, wywrócono do góry nogami dotychczasowy rozkład jazdy, który w nowym wydaniu pewnie komuś sprzyja, ale na pewno nie mi.

Żeby dotrzeć jutro na umówione spotkanie i wrócić z niego przed nocą, będę się musiała nagimnastykować jak głupia, ale trudno. Przez chwilę pomyślałam – „no dobrze, zwerbuję Mikołaja i niech choć raz mnie samej Gratek się przysłuży”. Już nawet na nowo ułożyłam w głowie plan, który jednak chwilę potem też się rozsypał, bo akurat Mikołaj jutro zaczyna nową pracę i moim szoferem na pewno nie będzie. 

Jak się nie da, to się nie da i nie ma już co kombinować. Ja tak czy inaczej cieszę się na jutrzejsze spotkanie i czekające mnie zadanie, bo to miła odskocznia od codziennych lekcji. Tak się składa, że ten tydzień minie mi pod znakiem bycia tłumaczem. Kolejne wyzwanie – to kolejna lekcja. 

Poza tym – z nowości – pogodę mamy pod psem. Od jutra niby wraca słońce i tego się trzymam. Jest też druga nowość – nareszcie dotarły do nas inne cztery kółka, ale o nich będę mogła napisać nieco więcej dopiero za jakiś czas i mam nadzieję, że będzie to początek nowej przygody.  

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej trekking w Toskanii

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media