Niegasnąca potrzeba wędrowania
I tak od słowa do słowa, trzy noclegi zostały zaklepane… Z tym moim wędrowaniem to nie jest tak, że byle do książki, że jak tylko książka zostanie opublikowana, to ja zacznę leżeć odłogiem. Na miłość do cammino nie ma lekarstwa. Na szczęście, bo kto z takiej miłości chciałby się leczyć?
Kiedy raz poczuje się tą słodką „lekkość” plecaka na ramionach, w którym niesie się wszystko to, co do życia potrzebne, kiedy choć raz odczuje się intensywność podróży, jaką daje piesze wędrowanie, kiedy już raz posmakuje się prostoty każdego dnia w drodze, to nie ma odwrotu…
I choć książka jest prawie na ukończeniu i mam nadzieję wiosną będzie w księgarniach, to ja już planuję nowe wędrowanie. Wśród tych nowych planów jest jeden szczególny. Diament w koronie czy klejnot w koronie, jak zwał tak zwał… I tak właśnie wczoraj od słowa do słowa: „przeanalizujmy etapy, popatrzmy gdzie spać…” – wyszło na to, że tych miejsc „gdzie spać” jest bardzo, ale to bardzo mało. Żeby więc nie obudzić się z ręką wiadomo gdzie, raz dwa klepnęłam trzy rezerwacje…
Do tego momentu jeszcze dużo czasu, ale już sama myśl – gdzie i jak i z kim, sprawia, że mi skrzydła trzepoczą.
Idąc za tendencją sprzed dwóch dni, aż zerknęłam do archiwum z zeszłego roku… I tu przedziwny zbieg okoliczności – dokładnie 19 stycznia 2025 roku też pisałam o chodzeniu, choć wtedy o takim chodzeniu jak teraz, nie śmiałam nawet marzyć.
Przeleżenie
Niedziela minęła pomiędzy przeleżeniem i działaniem praktycznym i choć dawniej nic pozytywnego z takimi epitetami w odniesieniu do niedzieli na pewno by mi się nie skojarzyło, to tym razem wszystko to złożyło się na dzień idealny. Szczególnie, że w blokach startowych ustawiał się już bardzo pracowity tydzień.
Plany trekkingowe niestety poszły na chwilę w odstawkę, bo pogoda zbiesiła się tak, że szkoda gadać.
Deszcz, wilgoć, szarość… I tak jest też dziś, więc to akurat idealna okazja, żeby popracować nad książką. Tak dla odmiany…
Z dobrych wieści! Po prawie roku znów ruszył pociąg na całej lini Faenza – Firenze, nieprzerywany żadnym zastępczym transportem. To brzmi jak czysta fantazja, ale to jest od dziś nasza nowa – stara rzeczywistość.
Większość osuwisk z zeszłego roku już została naprawiona i teraz tylko trzeba mieć nadzieję, że żadne nowe kataklizmy nas nie nawiedzą.
Dobrego tygodnia.


