Zima 2015
Zimą 2015 roku dokładnie na przełomie stycznia i lutego moje życie wywróciło się do góry nogami. Czułam się wtedy tak, jak osoba nieumiejąca pływać, którą wyrzucono na środek oceanu bez koła ratunkowego. Jakimś cudem nie utonęłam. Przez te wszystkie lata nauczyłam się trzymać brodę nad powierzchnią wody. Nigdy nie napisałam na blogu, co dokładnie się wydarzyło, choć skrawki można było wyczytać gdzieś między wersami.
Nie napisałam nigdy wprost, nie dlatego, że leży mi na sercu „co ludzie powiedzą” – to ostatnia rzecz jaką mogłabym się przejmować, tylko z szacunku do innych.
Rok 2025 – rok wywrotowy, był dla mnie niemal symbolicznym zamknięciem jednego dziesięciolecia. Pięknego, bogatego (w wydarzenia, emocje) i momentami bardzo trudnego. Szczerze mówiąc nawet nie chce mi się wierzyć, że to aż całe dziesięciolecie.
Nowy czas
Nastał rok 2026, a dla mnie trochę nowa rzeczywistość. Z tym dziesięcioleciem to zupełnie przypadkiem tak się poskładało. Moja nowa rzeczywistość jeszcze momentami mnie onieśmiela, jeszcze czasem w nią nie dowierzam, ale wdzięczna za nią jestem całym sercem. Krok za krokiem, kroki coraz śmielsze i tak, jak pisałam wczoraj – niektóre milowe. Zanim jednak przyjdzie czas na opowieści o tej rzeczywistości, jeszcze raz proszę o uszanowanie mojego milczenia lub też czasem nieco enigmatycznego pisania.
Przy okazji kilka słów o Mario, bo wiele osób pyta mnie o niego w prywatnych wiadomościach. Mario ma się dobrze, wraca do sił, walczy o lepszy słuch, odzyskał uśmiech i ma nadzieję znów za kilka miesięcy usiąść za kierownicą. Z różnych względów widzimy się teraz rzadziej, dlatego też nie ma tu ostatnio opowieści w dawnym stylu.
Doczekanie
W końcu po ponad miesiącu oczekiwania, w czwartek po południu „G” był gotowy. Wracałam z Florencji, a tak naprawdę z Montevarchi i ostatni odcinek trasy przed stacją Marradi przestałam przy drzwiach przebierając nogami podekscytowana jak dziecko.
„Dojechałaś?” – odezwał się głos wiadomości na WhatsApp.
„Idę już od stacji” – ledwie wcisnęłam wyślij, zza zakrętu wyłonił się „G”. Wskoczyłam do środka i z radości piszcząc, jakby mi ktoś od mojego wieku odjął czwórkę z przodu, nie mogłam wydusić z siebie żadnego konkretnego słowa.
– Pojedziemy kawałek w stronę Palazzuolo, sprawdzimy go na zakrętach.
– Tak, tak, tak! – klaskałam w ręce.
– Jak ty się tym cieszysz! Che bello!
– Zatrzymasz się potem, chcę zobaczyć go z tyłu.
– Ja też. Sprawdzimy czy się mieszczę.
– Ach! I materac już przyszedł! Tym sposobem mamy prawie wszystko!
Myślałam, że z wrażenia nie zasnę, ale po intensywnym dniu i ekscytacji przedwieczornej, padłam w końcu jakby mi ktoś wyciągnął baterie.
Mam nadzieję, że nowe dziesięciolecie będzie serią nowych pięknych przygód.
Pięknego dnia.



6 komentarzy
???!!!???!!! Nie chcę zgadywać, ale ciekawość to moje drugie imię, inaczej bym tu nie trafiła 14 lat temu. O matko, jak ten czas leci 🙂 🙂 I Tobie Kasiu pięknego dnia. Pozdrawiam. Hanka
Twoje podekscytowanie Kasiu az sie po tych swiatlowodach (czy co to tam jest technologicznie) udziela 🙂 🙂 🙂
Trzymam mocno kciuki, zeby to by dla Ciebie BARDZO dobory rok, i zeby byl hucznym i znamiennym poczatkiem wspanialego dziesieciolecia.
Sle serdecznosci i ciesze sie ogromnie, ze ostatnimi czasy z Twoich postow bije wlasnie taka dziecieca radosc, oby jak najwiecej. Uklony.
Milena
A oczy Kasi na zdjęciach same sie śmieją ! Wspaniałego Dziesięciolecia i następnych dziesięcioleci !
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za przekazanie przepieknej energii. Można się ogrzać jak przy kominku.
Coś mi tu pachnie jakimś mobilnym lokum z miejscem do spania 😉. Jeśli trafiłam, to życzę jak najwięcej wojaży z jego wykorzystaniem i nocy pod gwiazdami. Generalnie pięknych podróży małych i dużych 🎒👟⛰️🏔🏞. Niech życie wypłynie już na spokojniejsze wody.
Pozdrawiam serdecznie 😊
Bardzo się cieszę z informacji o Mario. Nie chciałam dopytywać, ale martwiło mnie to milczenie na Jego temat, bo myślałam, że jest gorzej. Pozdrowienia dla Mario, a Tobie Kasiu życzę, żebyś nadal była taka szczęśliwa. Pozdrawiam. Kasia