Trekking i archeologia.
W niedzielny ranek po ledwie dwóch godzinach snu, „rześka i świeżutka jak skowronek” poszłam pod bar, gdzie już zbierała się trekkingowa grupa. O 9.00 zaplanowany był spacer na Castellone, który miał być kontynuacją archeologicznego projektu, który ogłoszono w marcu tego roku.
W sierpniu pod przewodnictwem profesorów wydziału historii z Uniwersytetu Bolońskiego ruszają wykopaliska wokół naszej biforkowej wieży. Niedzielny spacer był okraszony arcyciekawymi opowieściami, z których dowiedzieliśmy się między innymi, że najprawdopodobniej Castellone i cała forteca, która dawniej dominowała nad Doliną Lamone, powstały na prastarej osadzie. Naukowcy mają nadzieję, że wykopaliska potwierdzą tę tezę.
Byłoby pięknie, gdyby rzeczywiście okazało się, że nasze nieznane nikomu Biforco, kryje tak wielki historyczny skarb.
Wyzwania, plany i czas dla siebie
Cały miniony tydzień wypełniły sprawy związane z zakupem mieszkania (nie! nie mojego…), przy którym byłam tłumaczem, doradcą, wsparciem, towarzyszem, czasem kołem ratunkowym. Czerwcowy ślub i zakup marradyjskiego lokum były dla mnie tego lata najbardziej stresującymi zadaniami. Koniec końców wszystko się udało, więc teraz z radością oglądam zdjęcia i cieszę się, że czasem coś mi nawet wychodzi.
Najbliższe kilka tygodni to więcej czasu dla mnie samej, zabawy, hulanki, sagry, czas z dziećmi, z przyjaciółmi, moje urodziny i dwa koncerty. Na tych koncertach – jeden w Padwie, drugi w Rzymie – będą się bawić moje dzieci, ale ja odstawiając je na miejsce, uszczknę rzecz jasna coś dla siebie.
W poniedziałek z moją towarzyszką wrześniowej wyprawy – cztery dni „nie zdradzę jeszcze gdzie” – zaklepałyśmy wszystkie noclegi. Będzie to wyprawa, od której wszystko się zaczęło, od której narodził się nowy książkowy projekt o wędrowaniu z plecakiem.
Teraz czas zacząć już dopinać na ostatni guzik wyprawę sierpniową, która będzie najtrudniejszym wyzwaniem.
W tej karkołomnej wyprawie znów będzie towarzyszyć mi Basia. Z siedmiu zaplanowanych noclegów, tylko w trzech mamy potwierdzoną rezerwację, ale są to akurat trzy kluczowe noclegi i już czuję dreszczyk emocji na samą myśl o nich.
We wtorek wieczorem Bolońskie Dziecko szczęśliwie dotarło do Biforco, co wcale nie było takie oczywiste, bo kraj sparaliżował wczoraj strajk kolei państwowych.
Wszystko na szczęście się udało, była smaczna kolacja w nieco szerszym gronie, był „tort” zrobiony przez brata, był kieliszeczek czegoś mocniejszego w barze i były też długie, szczere rozmowy. Mam nadzieję, że kilka dni pod skrzydłami Mamy będą wzmocnieniem i beztroskim utuleniem.
Tak jak już wspomniałam wczoraj, zbieram się do wiekopomnego wpisu. Myślę, że to już jest ten moment i że mój blog ma jeszcze jedną misję do spełnienia. Może nawet nie jedną.
Dobrego dnia.



2 komentarze
Mocno mnie zaintrygował ten wiekopomny wpis 🙂. Kibicuję Wam od dawna i jestem ciekawa waszej codzienności, ale wiem i rozumiem, że pewne szczegóły nie mogą być upublicznianie. Czekam z niecierpliwością na wpis i nieustająco trzymam kciuki za wszelką pomyślność dla Was wszystkich ❤️
Pozdrawiam serdecznie
Wszystkiego najlepszego dla Ciebie i Rodzinki
Spóźnione życzenia urodzinowe dla Syna🌷🌷🌷
Mam nadzieję że pamiętasz o nas Kasiu we wrześniu, będziemy Cię na pewno potrzebowali
Pozdrawiam serdecznie 😘😘😘