Lucy
Tsunami, nowy porządek, misja specjalna
O pisaniu, o tym co mogę i mała wielka prośba
Teraz najważniejsze to skupić się na pracy. Muszę zadbać o przyszłość moją i dzieci, choć one – mam nadzieję – lada moment wezmą swoje sprawy we własne ręce.
Stanę na głowie, żeby to wszystko rozsądnie poukładać. Czasem bywa bardzo ciężko, bo to co się działo przez ostatnie miesiące, to taki czubek góry lodowej. Tak czy inaczej jakoś daję radę. Są dni lepsze i gorsze, a ja staram się nie tracić uśmiechu. Wydarzyło się też dużo pięknych i niezwykłych rzeczy, które pomogły przetrwać burze i tsunami. Być może będę musiała przetasować karty związane z pracą, ale to się jeszcze okaże. Mam kilka pomysłów, które bardzo chciałabym zrealizować, ale jest coś co mnie hamuje – nieodłączny strach, który nieudolnie staram się przewalczyć.
Teraz bardzo bym chciała, żeby z sukcesem potoczyły się sprawy pisarskie. Jeśli chcielibyście nam pomóc – bardzo proszę udostępniajcie w sieci, gdzie się da „Dom z Kamienia” z moim codziennym bajaniem, moje książki: Sekrety Florencji, Nowe Sekrety, Nieznane Toskania i Romania, posyłajcie proszę w świat wieści o tym, że pomagam zorganizować ślub, kupić mieszkanie, że mogę być tłumaczem i oczywiście nauczyć najpiękniejszego języka świata – mam kilka wolnych godzin. A może ktoś nie zna jeszcze Marradi i nie wie, że można spędzić tu wakacje, które potrafią wywrócić życie do góry nogami?
Dziękuję za wysłuchanie, dziękuję za zrozumienie, dziękuję za bycie z nami. Mam nadzieję, że wszyscy szybko przyzwyczają się do nowej sytuacji, że nasycą wzrok nowym widokiem i przestaną zerkać na nas ukradkiem myśląc, że tego nie widzimy. Na szczęście do tej pory nie spotkała nas żadna przykrość, a spojrzenia w barze czy na ulicy nauczyliśmy się ignorować. Osoby, które były nam najbliższe, są przy nas nadal i to jest najważniejsze.
Pięknego dnia!
Ps. Post ukazuje się przy pełnej aprobacji Lucy, zdjęcie z urodzin pochodzi z jej prywatnej galerii.



95 komentarzy
Kasiu, gratuluję odwagi, miłości i wszystkich innych uczuć, które można wymienić bez końca
Trzymam za Was kciuki, a bycie Mamą Córki jest najpiękniejsze …
Pozdrawiam serdecznie 😘
Ps. Trochę niepokoił nie wczorajszy wpis, myślałam że rezygnujesz z pomagania Turystom 😉😉😉
A tu niespodzianka o zupełnie innym wymiarze 😘😘😘
Trzymajcie się 🤗🤗🤗🤗🤗
Pani Kasiu, ja wiem czy pisanie „gratuluję odwagi” jest odpowiednie 🤔
Przekazała Pani kolejny kawałek życia swoim Czytelnikom,by wiedzieli o nim, tak jak wiedzą Ci,którzy znają Was naocznie. Przecież tam nie chowaliście się przed ludźmi, oni Waszą sytuację już zobaczyli. My możemy czekać na te fragmenty, które nam Pani okaże. Do przeczytania. Jeżeli dobrze zrozumiałam,no bo zawsze przecie mogę źle, to takich Lucy jest teraz niewyobrażalnie dużo. Ludzie się jeszcze nie przyzwyczaili, ale do ilu spraw ludzie nie chcą się przyzwyczaić -zaakceptować. To jest smutne bardzo. Ja życzę podwójnie – wszystkiego co najlepsze dla Waszej Trojeczki ♥️♥️♥️Ale chyba w tej sytuacji, tu znowu niewiadoma, cała historia na kolejną książkę wręcz, jeszcze bardziej życzę spokoju, spokoju i jeszcze raz spokoju porozwodowego. Okołorozwodowego. Jak najmniej nieprzespanych nocy. Jak najmniej gdybania. ♥️
Bardzo dziękuję. A z tego rzeczywiście być może powstanie kiedyś książka – właśnie ku pokrzepieniu serc, bo przez ostatnie miesiące mój notes został gęsto zapisany.
A teraz pytanie chyba najbardziej intymne – czy Lucy robiła coś z wzrokiem??? Czy nosi teraz na przykład tylko soczewki?
I jeszcze – moja Mama – Lucynka,moje Dziecko – Mary Lou (Maria Lucyna), mija Wnuczka – AnLu (Antonina Lucyna) – to niezłe imię ta Lucynka 😆😆
Miło Coś widzieć Lusia 🥰
Ode mnie zawsze dużo ciepła i wsparcia dla Was ❤️🌹☀️
Kasiu, podziwiam Twoją siłę i miłość. Jesteś Mamą do naśladowania! Mikołaj i Lucy to prawdziwi szczęściarze. Niech Wam będzie tylko dobrze i lepiej, a Twoje książki niech sprzedają sprzedają się w ogromnych nakładach, bo są tego warte. Trzymam za Was kciuki i mam nadzieję do zobaczenia za rok 🙂
Kasiu, jesteś Bohaterką, podziwiam i kłaniam się nisko. Ten Twój wpis na blogu jest o ogromnej odwadze i jeszcze większej miłości. Buziaki dla Was ❤️❤️❤️
Chciałabym nią być. Czasem jest trudno <3 Dziękuję
Jak pięknie się kochacie! I widać, że tak już będzie zawsze!
Uściski!
Ściskamy również <3
Trzymam kciuki za Was wszystkich, to musiało być bardzo trudne – znam podobny przypadek wśród przyjaciół i wiem, przez co musiała przejść tamtą rodzina. Oby wszystko się poukładało jak najlepiej!
I fajnie nareszcie zobaczyc Bolonskie dziecko, bo tak bez niej przez odtatnie pare lat to tak bylo nie w komplecie. Mam nadzieje ze teraz kiedy juz Lucy wyszla z kokona przepieknym motylem ,czesciej da sie ujac w rodzinnych fotkach na blogu. Brakowalo mi jej tutaj
Mi też brakowało jej zdjęć, czy też możliwości ich publikowania <3
Gratuluję takiej siły, miłości i akceptacji. Za pierwszym razem nie zrozumiałam co czytam, przeczytałam drugi raz i już ( chyba) wszystko zrozumiałam. Oby otaczało was szczęście, wsparcie najbliższych i akceptacja wszelkich wyborów. Po tsunami zawsze przychodzi nowe, inne życie. Pozdrawiam Was serdecznie i ściskam
Kocham Was za odwagę , za szczerość. Jesteście wspaniałą rodziną ❤️❤️❤️
Dziękuję <3
Chapeau bas Katarina za ten wpis !
Cholera,i jak ja mam teraz Cię czytać i nie lubić ,jak to miałem w zwyczaju?
Najlepsze życzenia urodzinowe dla Lucy !
Aż oczy przetarłam ze zdumienia… Dziękuję
Każdy koniec jest nowym wspaniałym początkiem !!! Wszystkiego dobrego dla Was !!!
Dziękujemy <3
Kasiu, jesteś wielka! Lucy, jesteś piękna ! Cała Wasza rodzina jest wspaniała.
Życie serwuje nam różne niespodzianki i samo za nas decyduje. My się musimy tyko
w nim odnaleźć. Wy się odnaleźliście pięknie.
Teraz tylko zdrowia Wam życzę, bo z resztą dacie sobie radę śpiewająco.
Dziękujemy <3
Piękna dziewczyna, Kasiu! Wszystkiego najlepszego dla Was obu : )
Czyta komentarze i bardzo jest jej miło. Dziękuję <3
Dzisiejszy , tak trudny do napisania post, był po prostu POEMATEM .. Kasiu , Lucy , Mikołajku kochamy Was , podziwiamy i ogromnie szanujemy ! Zawsze sercem , dobra myśla , jesteśmy z Wami ! M iJ
Dziękujemy <3 Uściski dla Was!
Wszystkiego najlepszego dla Was! Czytam Pani blog od kilku lat. Podziwiam Panią jako Mamę. Podziwiam Pani Dzieci. Dzisiejszy wpis potwierdza Pani wyjątkowość, siłę i mądrość. Jest pani dla mnie wzorem!
Wpis przepiękny. Taki do guli w gardle i mokrych oczu. Piękna Lucy, piękni Wy. H.
Grazie <3
Brawo i gratulacje!
Masz Kasiu wspaniałą i piękną córkę.
Jestem przekonana, że teraz już nic nie stanie jej na przeszkodzie, aby w pełni rozwinąć skrzydła i przedstawić światu pełen wachlarz talentów. Jesteście wspaniałą rodziną ❤️
Co do drugiej „burzy „, to myślę sobie, że to tylko sformalizowanie istniejącej od dawna sytuacji (choć to nie znaczy, że jest łatwiej).
Przesyłam Wam najserdeczniejsze uściski i życzę wszystkiego co najlepsze. Niech każde z Was spełnia swoje marzenia.
Pozdrawiam ❤️❤️❤️
Bardzo dziękuję <3
Piszą powyżej ci, którzy wiedzą. Ja niestety nie jestem wtajemniczona i nie wiem co zacz owa CÓRKA? Adoptowała ją Pani? Proszę wybaczyć, jeśli coś głupio palnęłam 🙁
Wszystko jest w poście jeśli się go zrozumie. Bolońskie dziecko było i jest tylko jedno po prostu Lusia zrozumiała, że chce być Lusią.
Proszę raz jeszcze przeczytać wpis, z miłością:) W przepięknym, pełnym bezwarunkowej akceptacji wpisie Kasia wszystko napisała.
Piękna,wrażliwa córka,przystojny mądry syn czego więcej może pragnąć matka, Pani KASIU, cieszyć się i odważnie realizować marzenia, z niecierpliwością czekam na kolejną książkę, pięknych wakacji życzę
Kocham was od kiedy zaczęłam czytać bloga i podziwiam „Matkę”(tak mówi Mikołaj) i już wiem, , że jesteście mocni i sobie ze wszystkim poradzicie. Łatwo nie będzie, ale nie zawsze jest łatwo. Serdecznie pozdrawiam 😘
Bardzo dziękuję <3
Dziękuję <3
Jesteś Wielką Mamą i razem jesteście wspaniałą Rodziną , my zaglądający od lat do Domu z Kamienia jesteśmy po trochu przyszywanymi ciotkami i wujkami,i nie da się ukryć, Nipote Lucy i nam zafundowała wielkie emocje. Nie zostaje nam nic innego niż życzenia szczesliwego życia, szczerych przyjaciół, odwagi, chociaż tej na pewno nie brakuje ani Lucy, ani Tobie Kasiu ani Mikołajowi.Jesteś Mamą, i dla dzieci przenosimy góry. A jak Wam będzie źle, to pomyślcie o nas zaglądających do Waszego domu. Jesteśmy z Wami, teraz bliżsi jak nigdy wcześniej, bo poczuliśmy się zaszczyceni tym , że uczestniczymy w waszych życiowych wyborach. Pozdrowienia znad Stretto.
Wzruszające słowa. Dziękuję <3
Miłości przerastającej Apeniny! Lucy c u d o w n a !
<3 Dziękujemy!
Ukłony za odwagę, podziw dla pięknej formy posta i kciuki za powodzenie nowej książki.
Wasza miłość i wsparcie załatwią resztę.
Jestem z Wami, pozdrawiam całą Trójkę
Bardzo dziękuję <3
Piękna ! I piękne słowa! I Twoja Miłość !
Obie jestescie niezwyklymi, odważnymi i pięknymi kobietami, a przede wszystkim dobrymi ludźmi. Pozdrawiam Was obie serdecznie, a Miko z osobna 🙂
Grazie <3
Udowadniasz Droga Kasiu, że odwagi Ci nie brakuje, chociaż często piszesz, że cierpisz na jej deficyt. Twój blog, Twoje Biforkowe życie pokazuje nam jak korzystasz z tej odwagi. Pokonywaniem powoli wyzwań jakie stają na Twojej drodze; miłością, szczerością, zdrową ambicją, dialogiem i czułością. Jak wiele się uczę od Ciebie, jak inspirujesz do działania. Jestem wdzięczna losowi, że postawił Ciebie na mojej drodze ❤️ Lucy jest piękną i wartościową dziewczyną, wyobrażam sobie jak teraz wreszcie rozkwitnie jej osobowość na blogu, nie mogę się doczekać. Czekam niecierpliwie żeby przeczytać co powiedziała intrygującego i jak polemizuje z Torbą to będzie super wartości dodana. A teraz bawcie się latem ❤️🌞
Lovju <3 Jestem tchórzem, jestem 🙂
Dziękuję <3
Kasiu Twoja historia to też moja historia, Tylko kraj inny. Jestem z Wami całym sercem. Jesteście cudownie ciepłą rodziną.
<3 Człowiekowi raźniej, kiedy spotyka innych, prawda? <3 Mi na pewno!
Zgadzam się, że Lucy to piękna dziewczyna. Życzę Tobie Kasiu i Twoim dzieciom, żebyście byli szczęśliwi. Pozdrawiam. Kasia
Bardzo dziękuję <3
Kasiu, wiem,ze to był ciężki czas dla Ciebie. Pewne rzeczy trzeba inaczej poukładać. Ale jesteś silna i wspaniała. Cała Wasza trójeczka jest wspaniała. Naprawdę niech każdy w życiu będzie szczęśliwy i liczy na zrozumienie i szacunek. I tak właśnie jest w Waszej rodzinie. Wszystkiego najlepszego. Jola.
Uściski Jolu!
No i się spłakałam, jak bóbr. Kasiu, napisałaś wyjątkowy tekst, z delikatnością, wrażliwością, taktem i bezbrzeżną miłością. Bardzo Ci jestem wdzięczna za zaufanie, którym nas obdarzyłaś, za uchylenie drzwi do tak ważnego wydarzenia w Waszym życiu. Serdecznie pozdrawiam Super Trójeczkę!
<3 Dziękuję
Jesteście niesamowici.
Piszę, kasuję, piszę, kasuję….słowa zbyt nieporadne.
Więc po prostu ogromne słowa wsparcia, serdeczności i moc dobrej energii ślemy do Was wszystkich i każdego z osobna.
Czytam o Was od dawna i tak po prostu po ludzku lubię. Trzymajcie się.
Bardzo dziękuję <3
Pozdrawiam Kasiu, Ściskam, przytulam, trzymam bardzo mocno za Was kciuki.
Jesteś moją „MOTYWACJĄ”
Pozdrawiam
<3 Uściski!
Szacunek dla Lucy za pójście swoją drogą by być szczęśliwą, to jest najważniejsze, a my możemy tylko kibicować i życzyć tego szczęścia jak najwięcej, bycie sobą jest najcenniejszym darem jakie może nam życie dać, przytulam mocno i słońca bez końca!
Dziękuję <3 Tak bycie sobą to podstawa szczęścia <3
Kasiu, popłakałam się. Jestem z Wami od lat i zawsze podziwiałam jaką wspaniałą rodziną jesteście. Jak wspaniałą mamą jesteś. Zdałaś kolejny egzamin celująco:). Lucy jest piękna. Teraz rozumiem dlaczego na lata zniknęła z bloga. Kocham Was
DZiękujemy <3
Kasiu,
masz dużo odwagi i piękną córkę !
Pozdrawiam.
Pani Kasiu, gratulacje. Dwojka madrych, dobrych dzieci, ktore na jazdym kroku przysparzaja Pani dumy. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin Lucy, pieknie wygoada na zdjeciu. Wszystkiego najlepszego
Bardzo dziękuję <3
<3
Pani Kasiu, czytam od zawsze… Parę razy nawet odważyłam się coś skomentować. I ten post nie może pozostać bez echa z mojej strony, chociaż mnie Pani nie zna. Jestem pełna podziwu dla Pani odwagi, a dla odwagi Lucy jeszcze bardziej:) Tylko mogę domyślać się ile to Was kosztowało… Mam też nadzieję, a obserwując bloga raczej pewność, że cały proces, to efekt głębokiej dojrzałości i odpowiedzialności za Wasze dalsze życie. Ja w każdym razie życzę, jak najlepiej całej Rodzinie, a Lucy w szczególności. Pani natomiast gratuluję, jako Mamie i jako Człowiekowi. Całokształtu. Pokazania dzieciom (i czytelnikom bloga), jak można żyć… Nauczenia ciekawości i otworzenia na bogactwo świata. Bezustannej inspiracji. Brawo.
Bardzo dziękuję za tyle pięknych słów. <3
Piękna Historia! Mam gula w gardle, bo znałam jedną Małgosię, która nosi dziś zupełnie inne imię. Wiem, ile to wszystko kosztuje nerwów i stresu. Ale skoro przeszliście przez to razem, to teraz będzie już dobrze. Bałam się w związku z zapowiedziami, że dzieje się coś złego, jakaś choroba, i myśli kierowały się do Lucy, bo mało jej tu ostatnio było. Domyślam się, że było wtedy trudno też zdrowotnie, ale skoro jest, uśmiecha się, to jest dobrze. Bądźcie szczęśliwi! Uściski, Ewa
<3 Dziękuję
Oda do miłości matki –
tej cichej, codziennej, nieustępliwej,
jak puls wszechświata w dłoni dziecka.
Miłości, która nie pyta „dlaczego”,
tylko mówi „jestem” – nawet gdy ziemia pęka pod stopami.
Miłości, która tuli, gdy świat odwraca wzrok,
która uczy, że bycie sobą to nie bunt,
a odwaga – i dar.
Miłości, która oswaja nowe imiona,
gdy stare już nie pasują do duszy.
Która walczy – nie z ludźmi, lecz o prawdę.
Która słucha szeptu serca,
nawet gdy język nie nadąża za zmianą.
To miłość, która płacze trzy dni,
a potem mówi:
„To nie dramat – to nowy rozdział.”
I bierze za rękę, idąc przez nieznane
z siłą większą niż hejt,
niż strach,
niż świat.
Oda do Ciebie, Matko,
która kochasz bezwarunkowo,
która jesteś domem, nawet gdy wszystko się zmienia.
Twoja miłość to azyl.
To światło.
To Lucy.
Przepiękne! Wzruszyłam się do łez kolejny raz. Dziękuję <3
Po tym komentarzu nie da się napisać już więcej NIC.
A przynajmniej ja nie umiem.
Prawdziwa oda ♥️
A jeśli chodzi o zmiany, to wspaniała sprawa, w życiu bym na to nie wpadła, niespodzianka cudna 🥰
serdecznie pozdrawiam Was wszystkich z Lusia oczywiście na czele
Przepiękna kobieta.
Na zewnątrz to proste, widać na załączonym obrazku 😉 – zdjęciu, a wewnątrze piękno pewnie jeszcze większe.
Jesteście świetni!!
Niesamowicie budująca historia. Szczęścia dla całej Trójki !
Dziękujemy!
Dużo się dzieje, ale najważniejsze, że odnajdujesz w tym balans.
Różnie jest z tym balansem, ale staram się 🙂
Dzień dobry😊 -i naprawdę dobry😀
Długo czekałam na ten wpis- wiedziałam, że napiszesz go pięknie, a Ty zrobiłaś to przepięknie:) Gratuluję Lucy i Mikołajowi takiej wspaniałej Mamy, a Tobie gratuluję cudownych Dzieci. Ja natomiast cieszę się, że dane mi było „wejść” do Domu z Kamienia . Wszystkiego dobrego dla Was❤️ I do zobaczenia-mam nadzieję.
PS – nie zniżajmy się do poziomu hejterów. Są chyba bardzo nieszczęśliwi i życiowo bardzo ubodzy, skoro widzą wszystko na NIE.
Asiu bardzo dziękuję <3
Człowiek tak gna każdego dnia, że przyznaję się, że nie wpadam często do Domu z kamienia. Chyba częściej jednak do Kuchni w kamiennym domu, kiedy chcę sprawdzić wypróbowane przeze mnie Twoje przepisy Kasiu lub poszukać nowych inspiracji.
Czasami, jako młoda dziewczyna nie przepadałam za swoim imieniem i teraz najbardziej lubię, kiedy inni zwracają się do mnie właśnie Lucy.
Jestem bardzo podbudowana Twoim wpisem i bardzo się cieszę, że Twoja Córka wybrała takie właśnie imię ❤️
Kochajcie się i wspierajcie tak, jak to robicie zawsze.
Cieszę się, że jesteście takimi pozytywnymi osobami i życzę Wam takich ludzi wokół siebie ❤️
Pozdrawiam serdecznie
P.S. podpisałam się niektórymi ze „zdrobnień”, których używają lub używali moi bliscy
Uściski serdeczne dla Ciebie Lucy, dziękujemy <3
Cieszę się, że to napisałaś! Pozdrowienia dla Lucy!
Wiedziałam, że wcześniej czy później to zrobię, czekałam tylko na to aż obydwie urośniemy w siłę. <3
WIELKA Mamo! Przeczytałam dziś wspaniałe wieści z Twojego Domu z Kamienia i jestem zaszczycona, że podzieliłaś się z nami dobrą, podkreślam: dobrą nowiną. To wielkie wyróżnienie. Jestem z Ciebie, z Lucy i Mikołaja po prostu dumna. Piękni jesteście, piękni duchowo, piękni charakterem i piękni dla siebie nawzajem. Pozdrawiam, a Lucy życzę urodzinowo wszystkiego dobrego. Hanka
PS. spłakałam się, bo to jest piękna historia, a oczy mam w mokrym miejscu 🙂
Wzruszam się czytając takie komentarze i ja <3 Dziękuję Haniu! <3
Pamiętam, że kiedy czytałam Twój opis wyprawy na Capraię, zastanowiło mnie, że o swojej towarzyszce opowiadasz z tak dużą czułością i zachwytem. Teraz wszystko się zgadza 🙂
Dużo szczęścia dla Was!
<3
Kasiu, dodam jeszcze, że Lucy jest piękną kobietą. I to ja byłam tą niedojdą, która źle pisała jej Imię. Pozdrawiam. Hanka
Haniu dużo osób pisało, bo nie wiedziało, a ponieważ dla nas już od dawna jest Lucy, więc dlatego zdecydowałyśmy, że to już ten moment <3
Pani Kasiu, nigdy nie pisałam komentarza, ale po tym wpisie nie mogę schować się za anonimowością internetu.
Z całego serca podziwiam Pani miłość, odwagę i dojrzałość. To, co Pani niesie w sobie i jak pięknie o tym mówi, porusza najczulsze struny. Dziękuję, że dzieli się Pani Waszą historią i siłą – to naprawdę daje nadzieję, otula i zostaje w sercu na długo.
Lucy jest piękna! Serdecznie pozdrawiam!
Z serca życzę Pani rodzinie szczęścia, spokoju oraz dobroci od ludzi.
Pani Kasiu,
czytałam Pani blog systematycznie. Z ciekawością obserwuję Pani codzienne życie i wytrwałość w pokonywaniu przeszkód, które stawia przed Panią los. Książki Pani autorstwa stoją na wyciągnięcie ręki, bo sięgam często dla podreperowania nastroju. Podziwiam zapał i empatię dla świata. Ostatnie wpisy wyjątkowo czytałam wczoraj w pociągu. Ryczałam jak bóbr. Pewnie dość dziwnie to wyglądało w publicznym miejscu. Jesteście wspaniałą Rodziną. Pięknie Pani pisze o Bliskich. Pisanie o relacjach i emocjach jest trudne, bo przelanie na papier uczuć często potęguje ból, chociaż niekiedy bywa oczyszczające.
Trzymam kciuki za każdy dzień nowego życia Waszej Rodziny. Życzę powodzenia we wszystkich dziedzinach Waszych aktywności i pozytywnego zakończenia spraw, które muszą się zakończyć. Przesyłam moc pozytywnej energii.