10 lipca, 2025

Update

Proszę nie regulować odbiorników

Co znajdziesz w tym artykule?

Lucy

Capraia, kwiecień 2025
Lucy przystaje przy każdym kwiatku, pająku, jaszczurce, każde małe żyjątko fotografuje z namaszczeniem. Ma całą kolekcję najróżniejszych zdjęć małych stworzonek. Poza tym za każdym razem sokolim okiem potrafi wypatrzyć czterolistną, pięciolistna i więcej-listną  koniczynkę, to niesamowite, bo przecież wzrok u niej taki słaby.
Piękna ta nasza wyprawa. Mam nadzieję, że dobrze jej zrobi. Marzyła, żeby wrócić na Capraię.
 
Lucy ma piękne, duże i mądre oczy. Te oczy to jej znak rozpoznawczy od dnia narodzin. 
Tyle rzeczy się zmieniło, ale oczy są nadal te same. 
 
Długie bujne włosy wiąże w węzełek na karku. 
– Dobrze tak wyglądam? – pyta mnie jak wyrocznię. 
– Bardzo ładnie. Tak najładniej. 
 
Lucy jest piekielnie inteligentna. To trochę jej przekleństwo, bo niestety taka cecha często skazuje na samotność. Przy tym jest wszechstronnie utalentowana. Maluje, rysuje, projektuje grafiki, pisze poezje, tworzy muzykę, genialnie gotuje, ma nieprawdopodobny wręcz dar do nauki języków. 
 
Lucia, dla polskiej rodziny i przyjaciół Lusia i w końcu Lucy… Lucy najbardziej jej się podoba. Imię nie jest przypadkowe. Patronka niewidomych i osób, które mają problem z oczami, aluzja do tego, że czasem coś, co jest tak blisko pozostaje niewidzialne dla naszych oczu… 
 
Moja Córka – Lucy…
Proszę nie regulować odbiorników. 
Dom z Kamienia, blog Kasi Nowackiej, życie w Toskanii

Tsunami, nowy porządek, misja specjalna

Minęło już 15 miesięcy odkąd przez nasze życie przetoczyło się tsunami… Dziś jest już tak, jakby od zawsze było właśnie tak. Poukładaliśmy się na nowo. 
Zawsze powtarzałam moim dzieciom, że moim największym marzeniem jest widzieć ich szczęście, że mają być sobą, kochać kogo chcą, żyć tak, jak chcą. Wyrosły w poczuciu akceptacji i tolerancji. Mamy od zawsze wszyscy troje alergię na ich brak u innych.
Za nami trudny czas i trudnych dni na pewno jeszcze wiele, ale powolutku do przodu, miłością, cierpliwością, szacunkiem, zrozumieniem.  
Będę o tym na pewno bajać nie raz, bo przez moją głowę przetoczyły się tabuny myśli, refleksji, obaw, niepewności, ale też poczucia wyjątkowości… Będę bajać ku pokrzepieniu serc innych rodziców, bo wiem, jak dla mnie samej było ono ważne w kluczowym momencie. Było jak koło ratunkowe w chwili, kiedy życie zafundowało zupełnie nieprzewidziany, niespodziewany plot twist.
 
– Ma szczęście, że to właśnie ty jesteś jej mamą – takie słowa usłyszałam wielokrotnie w czasie minionych miesięcy, ostatnio taką wiadomość napisał mi jej przyjaciel – ma do ciebie zaufanie, a to największy sukces rodzica
Kiedy po trzech dniach „opłakiwania przeszłości” –  trzy dni bez jedzenia, snu, w totalnym zagubieniu, otarłam w końcu łzy, pomyślałam sobie:
„A teraz dosyć mazgajenia się, to przecież nie jest dramat, to tylko NOWE, które trzeba oswoić, przyzwyczaić się. Widocznie los przygotował mi jeszcze jedną misję do spełnienia. Może to nie przypadek. Nic przecież nie zdarza się przypadkiem. Niech ten mój blog dostanie nowe zadanie! Niech przybliży to, co wciąż spotyka się z odrzuceniem”. 
 
Zdecydowałam się napisać o Lucy po ponad roku od tsunami, po długich rozmowach i po tym, jak obydwie na spokojnie przyznałyśmy, że to już ten czas. Niektórzy poszli za moim tymczasowym określeniem „Bolońskie Dziecko”, ale jednak nie wszyscy i szczerze mówiąc czytanie w komentarzach starego imienia bolało coraz bardziej, więc postanowiłyśmy zrobić z tym w końcu „porządek”. Poza tym mnie też męczyło już to ciągłe unikanie formy rodzajowej, gimnastykowanie się przy niektórych wpisach. Język polski nie jest tu sprzymierzeńcem. 
 
Przez ostatnie miesiące urosłam w siłę. „Nie pisz o tym” – prosili wtajemniczeni Czytelnicy pełni przejęcia i obawy o nasze dobro, „będzie hejt, spotkają Was przykrości…” – martwili się.
 
I tak na pewno będzie nie raz, bo podłych ludzi nie brakuje, a internet jest wylęgarnią jadowitych, tak czy inaczej ja przez te miesiące zebrałam w sobie na tyle dużo siły, by móc z hejtem walczyć. Choć nie! Walczyć to złe słowo, nie mam zamiaru z nim walczyć, jestem już na niego odporna.
Ludzie hejtowali mnie dawniej za wszystko, za kolor okładki bloga, za „nicnierobienie” (według nich), za gołe plecy, za to, że dzieci na zdjęciach się tuliły do siebie, nawet za odrosty na mojej głowie, a ja wtedy zwyczajnie nie miałam pieniędzy na farbę, ledwo wiązałam koniec z końcem. Hejt zawsze był i zawsze będzie, bo źli ludzie nagle nie znikną.
 
W marcu zeszłego roku odłożyłam na bok moją książkę. Oto powód, dlaczego jesienią nie ukazał się obiecany papierowy Dom z Kamienia. Tekst wymaga przeredagowania na nowo. Wróciłam do pracy nad nim latem zeszłego roku, ale głowa była nadal zbyt niestabilna. Potrzebuję jeszcze chwili czasu, teraz chcę się zająć tylko trekkingami, bo przecież do końca lutego muszę złożyć gotowy tekst i zdjęcia do redakcji. 
 
Przede mną kolejne zmiany. Jeśli dziś wyszedł taki dzień szczerości, to pójdę za ciosem…
 
Już nie tsunami, tylko silniejsza burza – w następnych miesiącach mam nadzieję, że zamknie się w atmosferze spokojności sprawa rozwodowa. Dla wyjaśnienia – nie ma ona nic wspólnego z powyższą opowieścią. 
Bardzo bym chciała, żeby do naszego domu wróciła w końcu stabilność i tak upragniony spokój. 
Mam nadzieję, że dam sobie ze wszystkim radę. W sumie tak jest przecież już od 10 lat. Nie zmienia to oczywiście faktu, że jest we mnie wiele lęku, lęku sianego latami… 
Podsumowanie roku 2025 w Domu z Kamienia

O pisaniu, o tym co mogę i mała wielka prośba

Teraz najważniejsze to skupić się na pracy. Muszę zadbać o przyszłość moją i dzieci, choć one – mam nadzieję – lada moment wezmą swoje sprawy we własne ręce.

Stanę na głowie, żeby to wszystko rozsądnie poukładać. Czasem bywa bardzo ciężko, bo to co się działo przez ostatnie miesiące, to taki czubek góry lodowej. Tak czy inaczej jakoś daję radę. Są dni lepsze i gorsze, a ja staram się nie tracić uśmiechu. Wydarzyło się też dużo pięknych i niezwykłych rzeczy, które pomogły przetrwać burze i tsunami. Być może będę musiała przetasować karty związane z pracą, ale to się jeszcze okaże. Mam kilka pomysłów, które bardzo chciałabym zrealizować, ale jest coś co mnie hamuje – nieodłączny strach, który nieudolnie staram się przewalczyć.  

Teraz bardzo bym chciała, żeby z sukcesem potoczyły się sprawy pisarskie. Jeśli chcielibyście nam pomóc – bardzo proszę udostępniajcie w sieci, gdzie się da „Dom z Kamienia” z moim codziennym bajaniem, moje książki: Sekrety Florencji, Nowe Sekrety, Nieznane Toskania i Romania, posyłajcie proszę w świat wieści o tym, że pomagam zorganizować ślub, kupić mieszkanie, że mogę być tłumaczem i oczywiście nauczyć najpiękniejszego języka świata – mam kilka wolnych godzin. A może ktoś nie zna jeszcze Marradi i nie wie, że można spędzić tu wakacje, które potrafią wywrócić życie do góry nogami? 

Dziękuję za wysłuchanie, dziękuję za zrozumienie, dziękuję za bycie z nami. Mam nadzieję, że wszyscy szybko przyzwyczają się do nowej sytuacji, że nasycą wzrok nowym widokiem i przestaną zerkać na nas ukradkiem myśląc, że tego nie widzimy. Na szczęście do tej pory nie spotkała nas żadna przykrość, a spojrzenia w barze czy na ulicy nauczyliśmy się ignorować. Osoby, które były nam najbliższe, są przy nas nadal i to jest najważniejsze.

Pięknego dnia!

Ps. Post ukazuje się przy pełnej aprobacji Lucy, zdjęcie z urodzin pochodzi z jej prywatnej galerii. 

Dom z Kamienia, blog Kasi Nowackiej, życie w Toskanii

95 komentarzy

  1. Kasiu, gratuluję odwagi, miłości i wszystkich innych uczuć, które można wymienić bez końca
    Trzymam za Was kciuki, a bycie Mamą Córki jest najpiękniejsze …
    Pozdrawiam serdecznie 😘
    Ps. Trochę niepokoił nie wczorajszy wpis, myślałam że rezygnujesz z pomagania Turystom 😉😉😉
    A tu niespodzianka o zupełnie innym wymiarze 😘😘😘
    Trzymajcie się 🤗🤗🤗🤗🤗

    • Pani Kasiu, ja wiem czy pisanie „gratuluję odwagi” jest odpowiednie 🤔
      Przekazała Pani kolejny kawałek życia swoim Czytelnikom,by wiedzieli o nim, tak jak wiedzą Ci,którzy znają Was naocznie. Przecież tam nie chowaliście się przed ludźmi, oni Waszą sytuację już zobaczyli. My możemy czekać na te fragmenty, które nam Pani okaże. Do przeczytania. Jeżeli dobrze zrozumiałam,no bo zawsze przecie mogę źle, to takich Lucy jest teraz niewyobrażalnie dużo. Ludzie się jeszcze nie przyzwyczaili, ale do ilu spraw ludzie nie chcą się przyzwyczaić -zaakceptować. To jest smutne bardzo. Ja życzę podwójnie – wszystkiego co najlepsze dla Waszej Trojeczki ♥️♥️♥️Ale chyba w tej sytuacji, tu znowu niewiadoma, cała historia na kolejną książkę wręcz, jeszcze bardziej życzę spokoju, spokoju i jeszcze raz spokoju porozwodowego. Okołorozwodowego. Jak najmniej nieprzespanych nocy. Jak najmniej gdybania. ♥️

      • Bardzo dziękuję. A z tego rzeczywiście być może powstanie kiedyś książka – właśnie ku pokrzepieniu serc, bo przez ostatnie miesiące mój notes został gęsto zapisany.

        • A teraz pytanie chyba najbardziej intymne – czy Lucy robiła coś z wzrokiem??? Czy nosi teraz na przykład tylko soczewki?

          I jeszcze – moja Mama – Lucynka,moje Dziecko – Mary Lou (Maria Lucyna), mija Wnuczka – AnLu (Antonina Lucyna) – to niezłe imię ta Lucynka 😆😆

  2. Kasiu, podziwiam Twoją siłę i miłość. Jesteś Mamą do naśladowania! Mikołaj i Lucy to prawdziwi szczęściarze. Niech Wam będzie tylko dobrze i lepiej, a Twoje książki niech sprzedają sprzedają się w ogromnych nakładach, bo są tego warte. Trzymam za Was kciuki i mam nadzieję do zobaczenia za rok 🙂

  3. Kasiu, jesteś Bohaterką, podziwiam i kłaniam się nisko. Ten Twój wpis na blogu jest o ogromnej odwadze i jeszcze większej miłości. Buziaki dla Was ❤️❤️❤️

  4. Trzymam kciuki za Was wszystkich, to musiało być bardzo trudne – znam podobny przypadek wśród przyjaciół i wiem, przez co musiała przejść tamtą rodzina. Oby wszystko się poukładało jak najlepiej!

    • I fajnie nareszcie zobaczyc Bolonskie dziecko, bo tak bez niej przez odtatnie pare lat to tak bylo nie w komplecie. Mam nadzieje ze teraz kiedy juz Lucy wyszla z kokona przepieknym motylem ,czesciej da sie ujac w rodzinnych fotkach na blogu. Brakowalo mi jej tutaj

  5. Gratuluję takiej siły, miłości i akceptacji. Za pierwszym razem nie zrozumiałam co czytam, przeczytałam drugi raz i już ( chyba) wszystko zrozumiałam. Oby otaczało was szczęście, wsparcie najbliższych i akceptacja wszelkich wyborów. Po tsunami zawsze przychodzi nowe, inne życie. Pozdrawiam Was serdecznie i ściskam

  6. Chapeau bas Katarina za ten wpis !
    Cholera,i jak ja mam teraz Cię czytać i nie lubić ,jak to miałem w zwyczaju?
    Najlepsze życzenia urodzinowe dla Lucy !

  7. Kasiu, jesteś wielka! Lucy, jesteś piękna ! Cała Wasza rodzina jest wspaniała.
    Życie serwuje nam różne niespodzianki i samo za nas decyduje. My się musimy tyko
    w nim odnaleźć. Wy się odnaleźliście pięknie.
    Teraz tylko zdrowia Wam życzę, bo z resztą dacie sobie radę śpiewająco.

  8. Dzisiejszy , tak trudny do napisania post, był po prostu POEMATEM .. Kasiu , Lucy , Mikołajku kochamy Was , podziwiamy i ogromnie szanujemy ! Zawsze sercem , dobra myśla , jesteśmy z Wami ! M iJ

      • Wszystkiego najlepszego dla Was! Czytam Pani blog od kilku lat. Podziwiam Panią jako Mamę. Podziwiam Pani Dzieci. Dzisiejszy wpis potwierdza Pani wyjątkowość, siłę i mądrość. Jest pani dla mnie wzorem!

  9. Brawo i gratulacje!
    Masz Kasiu wspaniałą i piękną córkę.
    Jestem przekonana, że teraz już nic nie stanie jej na przeszkodzie, aby w pełni rozwinąć skrzydła i przedstawić światu pełen wachlarz talentów. Jesteście wspaniałą rodziną ❤️
    Co do drugiej „burzy „, to myślę sobie, że to tylko sformalizowanie istniejącej od dawna sytuacji (choć to nie znaczy, że jest łatwiej).
    Przesyłam Wam najserdeczniejsze uściski i życzę wszystkiego co najlepsze. Niech każde z Was spełnia swoje marzenia.
    Pozdrawiam ❤️❤️❤️

  10. Piszą powyżej ci, którzy wiedzą. Ja niestety nie jestem wtajemniczona i nie wiem co zacz owa CÓRKA? Adoptowała ją Pani? Proszę wybaczyć, jeśli coś głupio palnęłam 🙁

    • Wszystko jest w poście jeśli się go zrozumie. Bolońskie dziecko było i jest tylko jedno po prostu Lusia zrozumiała, że chce być Lusią.

    • Proszę raz jeszcze przeczytać wpis, z miłością:) W przepięknym, pełnym bezwarunkowej akceptacji wpisie Kasia wszystko napisała.

  11. Piękna,wrażliwa córka,przystojny mądry syn czego więcej może pragnąć matka, Pani KASIU, cieszyć się i odważnie realizować marzenia, z niecierpliwością czekam na kolejną książkę, pięknych wakacji życzę

  12. Jesteś Wielką Mamą i razem jesteście wspaniałą Rodziną , my zaglądający od lat do Domu z Kamienia jesteśmy po trochu przyszywanymi ciotkami i wujkami,i nie da się ukryć, Nipote Lucy i nam zafundowała wielkie emocje. Nie zostaje nam nic innego niż życzenia szczesliwego życia, szczerych przyjaciół, odwagi, chociaż tej na pewno nie brakuje ani Lucy, ani Tobie Kasiu ani Mikołajowi.Jesteś Mamą, i dla dzieci przenosimy góry. A jak Wam będzie źle, to pomyślcie o nas zaglądających do Waszego domu. Jesteśmy z Wami, teraz bliżsi jak nigdy wcześniej, bo poczuliśmy się zaszczyceni tym , że uczestniczymy w waszych życiowych wyborach. Pozdrowienia znad Stretto.

  13. Ukłony za odwagę, podziw dla pięknej formy posta i kciuki za powodzenie nowej książki.
    Wasza miłość i wsparcie załatwią resztę.
    Jestem z Wami, pozdrawiam całą Trójkę

    • Obie jestescie niezwyklymi, odważnymi i pięknymi kobietami, a przede wszystkim dobrymi ludźmi. Pozdrawiam Was obie serdecznie, a Miko z osobna 🙂

    • Udowadniasz Droga Kasiu, że odwagi Ci nie brakuje, chociaż często piszesz, że cierpisz na jej deficyt. Twój blog, Twoje Biforkowe życie pokazuje nam jak korzystasz z tej odwagi. Pokonywaniem powoli wyzwań jakie stają na Twojej drodze; miłością, szczerością, zdrową ambicją, dialogiem i czułością. Jak wiele się uczę od Ciebie, jak inspirujesz do działania. Jestem wdzięczna losowi, że postawił Ciebie na mojej drodze ❤️ Lucy jest piękną i wartościową dziewczyną, wyobrażam sobie jak teraz wreszcie rozkwitnie jej osobowość na blogu, nie mogę się doczekać. Czekam niecierpliwie żeby przeczytać co powiedziała intrygującego i jak polemizuje z Torbą to będzie super wartości dodana. A teraz bawcie się latem ❤️🌞

  14. Kasiu Twoja historia to też moja historia, Tylko kraj inny. Jestem z Wami całym sercem. Jesteście cudownie ciepłą rodziną.

  15. Zgadzam się, że Lucy to piękna dziewczyna. Życzę Tobie Kasiu i Twoim dzieciom, żebyście byli szczęśliwi. Pozdrawiam. Kasia

  16. Kasiu, wiem,ze to był ciężki czas dla Ciebie. Pewne rzeczy trzeba inaczej poukładać. Ale jesteś silna i wspaniała. Cała Wasza trójeczka jest wspaniała. Naprawdę niech każdy w życiu będzie szczęśliwy i liczy na zrozumienie i szacunek. I tak właśnie jest w Waszej rodzinie. Wszystkiego najlepszego. Jola.

  17. No i się spłakałam, jak bóbr. Kasiu, napisałaś wyjątkowy tekst, z delikatnością, wrażliwością, taktem i bezbrzeżną miłością. Bardzo Ci jestem wdzięczna za zaufanie, którym nas obdarzyłaś, za uchylenie drzwi do tak ważnego wydarzenia w Waszym życiu. Serdecznie pozdrawiam Super Trójeczkę!

  18. Jesteście niesamowici.
    Piszę, kasuję, piszę, kasuję….słowa zbyt nieporadne.
    Więc po prostu ogromne słowa wsparcia, serdeczności i moc dobrej energii ślemy do Was wszystkich i każdego z osobna.
    Czytam o Was od dawna i tak po prostu po ludzku lubię. Trzymajcie się.

  19. Pozdrawiam Kasiu, Ściskam, przytulam, trzymam bardzo mocno za Was kciuki.
    Jesteś moją „MOTYWACJĄ”

    Pozdrawiam

  20. Szacunek dla Lucy za pójście swoją drogą by być szczęśliwą, to jest najważniejsze, a my możemy tylko kibicować i życzyć tego szczęścia jak najwięcej, bycie sobą jest najcenniejszym darem jakie może nam życie dać, przytulam mocno i słońca bez końca!

  21. Kasiu, popłakałam się. Jestem z Wami od lat i zawsze podziwiałam jaką wspaniałą rodziną jesteście. Jak wspaniałą mamą jesteś. Zdałaś kolejny egzamin celująco:). Lucy jest piękna. Teraz rozumiem dlaczego na lata zniknęła z bloga. Kocham Was

  22. Pani Kasiu, czytam od zawsze… Parę razy nawet odważyłam się coś skomentować. I ten post nie może pozostać bez echa z mojej strony, chociaż mnie Pani nie zna. Jestem pełna podziwu dla Pani odwagi, a dla odwagi Lucy jeszcze bardziej:) Tylko mogę domyślać się ile to Was kosztowało… Mam też nadzieję, a obserwując bloga raczej pewność, że cały proces, to efekt głębokiej dojrzałości i odpowiedzialności za Wasze dalsze życie. Ja w każdym razie życzę, jak najlepiej całej Rodzinie, a Lucy w szczególności. Pani natomiast gratuluję, jako Mamie i jako Człowiekowi. Całokształtu. Pokazania dzieciom (i czytelnikom bloga), jak można żyć… Nauczenia ciekawości i otworzenia na bogactwo świata. Bezustannej inspiracji. Brawo.

  23. Piękna Historia! Mam gula w gardle, bo znałam jedną Małgosię, która nosi dziś zupełnie inne imię. Wiem, ile to wszystko kosztuje nerwów i stresu. Ale skoro przeszliście przez to razem, to teraz będzie już dobrze. Bałam się w związku z zapowiedziami, że dzieje się coś złego, jakaś choroba, i myśli kierowały się do Lucy, bo mało jej tu ostatnio było. Domyślam się, że było wtedy trudno też zdrowotnie, ale skoro jest, uśmiecha się, to jest dobrze. Bądźcie szczęśliwi! Uściski, Ewa

  24. Oda do miłości matki –
    tej cichej, codziennej, nieustępliwej,
    jak puls wszechświata w dłoni dziecka.
    Miłości, która nie pyta „dlaczego”,
    tylko mówi „jestem” – nawet gdy ziemia pęka pod stopami.

    Miłości, która tuli, gdy świat odwraca wzrok,
    która uczy, że bycie sobą to nie bunt,
    a odwaga – i dar.

    Miłości, która oswaja nowe imiona,
    gdy stare już nie pasują do duszy.
    Która walczy – nie z ludźmi, lecz o prawdę.
    Która słucha szeptu serca,
    nawet gdy język nie nadąża za zmianą.

    To miłość, która płacze trzy dni,
    a potem mówi:
    „To nie dramat – to nowy rozdział.”
    I bierze za rękę, idąc przez nieznane
    z siłą większą niż hejt,
    niż strach,
    niż świat.

    Oda do Ciebie, Matko,
    która kochasz bezwarunkowo,
    która jesteś domem, nawet gdy wszystko się zmienia.
    Twoja miłość to azyl.
    To światło.
    To Lucy.

    • Po tym komentarzu nie da się napisać już więcej NIC.
      A przynajmniej ja nie umiem.

      Prawdziwa oda ♥️
      A jeśli chodzi o zmiany, to wspaniała sprawa, w życiu bym na to nie wpadła, niespodzianka cudna 🥰
      serdecznie pozdrawiam Was wszystkich z Lusia oczywiście na czele
      Przepiękna kobieta.
      Na zewnątrz to proste, widać na załączonym obrazku 😉 – zdjęciu, a wewnątrze piękno pewnie jeszcze większe.
      Jesteście świetni!!

  25. Dzień dobry😊 -i naprawdę dobry😀
    Długo czekałam na ten wpis- wiedziałam, że napiszesz go pięknie, a Ty zrobiłaś to przepięknie:) Gratuluję Lucy i Mikołajowi takiej wspaniałej Mamy, a Tobie gratuluję cudownych Dzieci. Ja natomiast cieszę się, że dane mi było „wejść” do Domu z Kamienia . Wszystkiego dobrego dla Was❤️ I do zobaczenia-mam nadzieję.
    PS – nie zniżajmy się do poziomu hejterów. Są chyba bardzo nieszczęśliwi i życiowo bardzo ubodzy, skoro widzą wszystko na NIE.

  26. Człowiek tak gna każdego dnia, że przyznaję się, że nie wpadam często do Domu z kamienia. Chyba częściej jednak do Kuchni w kamiennym domu, kiedy chcę sprawdzić wypróbowane przeze mnie Twoje przepisy Kasiu lub poszukać nowych inspiracji.
    Czasami, jako młoda dziewczyna nie przepadałam za swoim imieniem i teraz najbardziej lubię, kiedy inni zwracają się do mnie właśnie Lucy.
    Jestem bardzo podbudowana Twoim wpisem i bardzo się cieszę, że Twoja Córka wybrała takie właśnie imię ❤️
    Kochajcie się i wspierajcie tak, jak to robicie zawsze.
    Cieszę się, że jesteście takimi pozytywnymi osobami i życzę Wam takich ludzi wokół siebie ❤️
    Pozdrawiam serdecznie

    P.S. podpisałam się niektórymi ze „zdrobnień”, których używają lub używali moi bliscy

    • Wiedziałam, że wcześniej czy później to zrobię, czekałam tylko na to aż obydwie urośniemy w siłę. <3

  27. WIELKA Mamo! Przeczytałam dziś wspaniałe wieści z Twojego Domu z Kamienia i jestem zaszczycona, że podzieliłaś się z nami dobrą, podkreślam: dobrą nowiną. To wielkie wyróżnienie. Jestem z Ciebie, z Lucy i Mikołaja po prostu dumna. Piękni jesteście, piękni duchowo, piękni charakterem i piękni dla siebie nawzajem. Pozdrawiam, a Lucy życzę urodzinowo wszystkiego dobrego. Hanka
    PS. spłakałam się, bo to jest piękna historia, a oczy mam w mokrym miejscu 🙂

  28. Pamiętam, że kiedy czytałam Twój opis wyprawy na Capraię, zastanowiło mnie, że o swojej towarzyszce opowiadasz z tak dużą czułością i zachwytem. Teraz wszystko się zgadza 🙂
    Dużo szczęścia dla Was!

  29. Kasiu, dodam jeszcze, że Lucy jest piękną kobietą. I to ja byłam tą niedojdą, która źle pisała jej Imię. Pozdrawiam. Hanka

    • Haniu dużo osób pisało, bo nie wiedziało, a ponieważ dla nas już od dawna jest Lucy, więc dlatego zdecydowałyśmy, że to już ten moment <3

  30. Pani Kasiu, nigdy nie pisałam komentarza, ale po tym wpisie nie mogę schować się za anonimowością internetu.
    Z całego serca podziwiam Pani miłość, odwagę i dojrzałość. To, co Pani niesie w sobie i jak pięknie o tym mówi, porusza najczulsze struny. Dziękuję, że dzieli się Pani Waszą historią i siłą – to naprawdę daje nadzieję, otula i zostaje w sercu na długo.
    Lucy jest piękna! Serdecznie pozdrawiam!
    Z serca życzę Pani rodzinie szczęścia, spokoju oraz dobroci od ludzi.

  31. Pani Kasiu,
    czytałam Pani blog systematycznie. Z ciekawością obserwuję Pani codzienne życie i wytrwałość w pokonywaniu przeszkód, które stawia przed Panią los. Książki Pani autorstwa stoją na wyciągnięcie ręki, bo sięgam często dla podreperowania nastroju. Podziwiam zapał i empatię dla świata. Ostatnie wpisy wyjątkowo czytałam wczoraj w pociągu. Ryczałam jak bóbr. Pewnie dość dziwnie to wyglądało w publicznym miejscu. Jesteście wspaniałą Rodziną. Pięknie Pani pisze o Bliskich. Pisanie o relacjach i emocjach jest trudne, bo przelanie na papier uczuć często potęguje ból, chociaż niekiedy bywa oczyszczające.
    Trzymam kciuki za każdy dzień nowego życia Waszej Rodziny. Życzę powodzenia we wszystkich dziedzinach Waszych aktywności i pozytywnego zakończenia spraw, które muszą się zakończyć. Przesyłam moc pozytywnej energii.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE
Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media