23 października, 2026

Na granicy trzech regionów – akt IV – Val d’Orcia

Dla Niego wszystko było nowe, we mnie natomiast wykipiało wzruszenie napędzane lawiną wspomnień. Tu jadłyśmy kolację, tu śniadanie, tu podbijałyśmy nasze credenziali, tu wąchałyśmy róże... Tu siedziałam w czerwonej sukience i dalej tam siedzę na moim instagramowym, profilowym zdjęciu.  San Quirico d'Orcia zawsze już będzie mi się kojarzyło z Asią i tamtymi chwilami. 

Co znajdziesz w tym artykule?

Południowa Toskania i nocleg w Castelnuovo dell'Abate

O 16.00 oddaliśmy rowery do wypożyczalni, wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w stronę Toskanii. Pierwotnie mieliśmy zamiar zatrzymać się w Pitigliano lub Sorano, ale ostatecznie zbyt długo zabumelowaliśmy nad Bolseną i kierując się zdrowym rozsądkiem (rzecz u nas niespotykana), zdecydowaliśmy, że dobrze byłoby już rozgościć się w wynajętym na jedną noc mieszkanku w Castelnuovo dell’Abate. 

Poprzednie półtorej doby to było przecież 42 km na rowerach, noc w aucie oraz prawie 4 godziny drogi i zwiedzanie Orvieto. 

– Zobaczmy lepiej gdzie zjeść kolację dziś wieczorem – powiedziałam wyciągając telefon. 

– Ja jestem jednak za tym, żeby zjeść gdzieś w okolicy, nie pchać się już dziś do Montalcino – dodał On. 

– Ja też! Popatrzmy…

Okazało się, że w Castelnuovo są tak naprawdę tylko dwa lokale. Jeden, trzeba przyznać, taki sobie, drugi -przynajmniej w internecie – wyglądał zachęcająco. Nauczeni doświadczeniem po pierwszej podróży Gianlym, teraz za każdym razem, kiedy po sezonie śpimy gdzieś poza turystycznym ruchem, zawsze rezerwujemy miejsce na wieczorny posiłek, żeby nie zostać z niczym. 

Tym razem okazało się, że w jedynym przyzwoitym lokalu ktoś z obsługi urządzał swoje urodziny i restauracja nie świadczyła zwykłych usług. Jednocześnie poinformowano nas, że impreza nie jest zamknięta i za 25 euro od głowy można się przyłączyć, mając jednak na uwadze, że nie zamawia się z karty, tylko korzysta z tego, co podaje bufet.

Początkowo zdecydowaliśmy, że nie, bo to przecież tak głupio i w ogóle… – dzięki niebiosom za zgodność charakterów! Jednak już chwilę potem (znów ta zgodność!), stwierdziliśmy, że w sumie to dlaczego nie? 

– To jest nawet wygodne! Jeśli impreza będzie słaba, czy też będzie nam nieswojo, możemy po prostu wyjść. Nie musimy się krygować, że zrobimy przykrość jubilatce. 

Toskania przy granicy z Lazio zaskoczyła nas swoim krajobrazem, jeszcze bardziej księżycowym niż Crete Sensi. Nasunęło nam się zgodnie skojarzenie z Abruzzo, kiedy w czasie ostatniej podróży zmierzaliśmy nad Lago di Campotosto.

Przedwieczorem dotarliśmy na miejsce. Wtarabaniliśmy się pod górę pieszo do ciasnego, kamiennego borgo, rozlokowaliśmy się z naszymi klamotami, zmyliśmy z siebie pot i kurz rowerowej wyprawy i w końcu chwilę odpoczęliśmy. Do wieczornej kolacji zostały dwie godziny. 

Wieczór był przedziwny. Jedliśmy polpette, sałatki, ser, risotto, bruschette, świeże warzywa, czyli tak zwane pinzimonio i jeszcze raz polpette, bo te cieszyły się największym powodzeniem. W końcu o słusznej godzinie zabierając ze sobą na pamiątkę zaobrączkowane kieliszki, udaliśmy się na spoczynek. 

Dom z Kamienia Dolina Orci, blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia Dolina Orci, blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia Dolina Orci, blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia Dolina Orci, blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia Dolina Orci, blog Kasi Nowackiej

Montalcino - wino i chodnik

O poranku dobrze wypoczęci znów zebraliśmy nasze manatki i ruszyliśmy  do Montalcino, które było naszym pierwszym tego dnia celem. 

On w Montalcino pracował „sto lat temu”, ja natomiast Montalcino obeszłam prawie dookoła pokonując w czerwcu zeszłego roku dwa etapy Via Francigena. Można więc powiedzieć, że dla każdego z nas było to miejsce nowe. 

W Toskanii prawie wszystkie miasteczka są piękne, ale ja osobiście nie jestem wielbicielką miejsc osławionych, instagramowych, przeżywających najazd turystów z całego świata. Wiedziałam, że takim miejscem raczej na pewno będzie Montalcino, ale ponieważ to stąd pochodzi doskonałe wino Brunello, nie mogło tego punktu wyprawy zabraknąć w naszym toskańskim planie. 

Zjedliśmy tu doskonałe śniadanie z widokiem na Dolinę Orci, pospacerowaliśmy kamiennymi uliczkami, kupiliśmy butelkę zacnego trunku, zwiedziliśmy oczywiście zamek i około 11.00 ruszyliśmy w stronę parkingu. Montalcino oczywiście jest urocze, ale moim zdaniem nie wyróżnia się (poza winem) niczym nadzwyczajnym. 

– Widzisz te kamienie na chodniku?- zatrzymał się w pół kroku – układając posadzkę w pewnym momencie trzeba wyrównać linie, to znaczy odrobić brakujące centymetry, bo inaczej nie będą do siebie pasować, rozjadą się Kiedyś robili to niemal niezauważalnie, stopniowo, tak jak tu, ale teraz już się nie patyczkują, tylko przycinają zdecydowanie, popatrz tam dalej. 

Uwielbiam, kiedy tłumaczy mi takie rzeczy. Ileż ja się uczę i do tego jak bardzo rozwija się moje włoskie słownictwo. Poznaję słowa, których nie znam nawet po polsku!

Tuż za nami przystanął też starszy pan, który zaciekawiony został w tyle za swoją partnerką i też zasłuchał się w wyjaśnienia Mojej Drugiej Pary Hoka. Następnie dogonił biegiem kobietę i zaraz zaczął coś opowiadać gestykulując i pokazując na kamienne płyty… 

– Widzisz? Teraz się będzie i on popisywał przed swoją kobietą. Cudne!

Chwilę potem dotarliśmy do auta i ruszyliśmy w kierunku San Quirico d’Orcia.

Dom z Kamienia Dolina Orci, blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia Dolina Orci, blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia Dolina Orci, blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia Dolina Orci, blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia Dolina Orci, blog Kasi Nowackiej

San Quirico d'Orcia i Bagno Vignoni

Dokładnie o 12.00 dotarliśmy do San Quirico d’Orcia. Zaparkowaliśmy dosłownie kilkadziesiąt metrów od przystanku, z którego w czerwcu zeszłego roku ruszałyśmy z Asią znów do Sieny kończąc naszą przygodę z Via Francigena. 

Dla Niego wszystko było nowe, we mnie natomiast wykipiało wzruszenie napędzane lawiną wspomnień. Tu jadłyśmy kolację, tu śniadanie, tu podbijałyśmy nasze credenziali, tu wąchałyśmy róże… Tu siedziałam w czerwonej sukience i dalej tam siedzę na moim instagramowym, profilowym zdjęciu.  San Quirico d’Orcia zawsze już będzie mi się kojarzyło z Asią i tamtymi chwilami. 

Przespacerowaliśmy znów kamiennymi uliczkami, a ja opowiadałam co i gdzie i jak to było… 

Na koniec zwabieni kartką wiszącą przed piękną cantiną, informującą o pierwszym dniu sprzedaży świeżej oliwy wdepnęliśmy do środka i ostatecznie wyszliśmy z zacnym zakupem – kilkulitrową puszką olio z doliny Orci. 

Po San Quirico zajrzeliśmy na krótki spacer do Bagno Vignoni, ale bardziej niż sam plac główny – Piazza delle Sorgenti, który wypełnia termalny basen, interesował nas naturalny „Parco dei mulini„. 

Misterna plątanina strumyczków, wodospadów i naturalnych niecek jest jednym z największych naturalnych skarbów prowincji Sieny. 

Po intensywnym poranku zaczął odzywać się głód, więc wsiedliśmy znów do auta i przenieśliśmy się na sąsiednie wzgórza, na których dumnie wznosiły się ruiny średniowiecznej fortecy i wieży o przedziwnym kształcie. O wspaniałym obiedzie, najdłuższym spacerze i powrocie do Vignoni oraz o tym jak szkoda nam czasu na celebrowanie zmęczenia opowiem już jutro. 

Nie myślałam, że ta opowieść tak bardzo rozciągnie się w czasie… A do tego czeka przecież jeszcze moja relacja z rowerowego doświadczenia! Jak dobrze, że w ten weekend nigdzie nie jedziemy, bo nie wyszłabym z zaległościami do Bożego Narodzenia! W niedzielę mamy zamiar iść w końcu na plac i posmakować marradyjskich caldarroste! 

Pięknego weekendu. 

Dom z Kamienia Dolina Orci, blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia Dolina Orci, blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia Dolina Orci, blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia Dolina Orci, blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia Dolina Orci, blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia Dolina Orci, blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia Dolina Orci, blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia Dolina Orci, blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia Dolina Orci, blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia Dolina Orci, blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia Dolina Orci, blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia Dolina Orci, blog Kasi Nowackiej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE
Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media