30 czerwca, 2025

Zakręty i proste oraz czerwiec się żegna

Kelnerzy sprzątali już wszystkie stoły, a my bajałyśmy o życiowych zakrętach. Jeden ma ich więcej, inny mniej, jednego droga zgina się takimi zakrętami, że trudno z nich wyjść cało, na niektórych to nawet nie ma barierek ochronnych, ale tak czy inaczej bez tych zakrętów byłoby nudno i monotonnie. Jeśli cała droga jest prosta jak drut, to po kilku kilometrach można najzwyczajniej zasnąć, a kiedy taka prosta pojawia się po wariackiej serpentynie, to zdaje się być ona największą rozkoszą.

Co znajdziesz w tym artykule?

Jeszcze dwa słowa pożegnania...

Kiedyś już napisałam, że czerwiec jest jak ukochana osoba i kiedy zbiera się do wyjścia i staje w progu, to najchętniej zatarasowałabym drzwi całą sobą i wyszlochała – nie odchodź, nie odjeżdżaj, jeszcze chwilę, zamknijmy się tu we dwoje i udawajmy, że nas nie ma… 

I czerwca za chwilę rzeczywiście nie będzie… Wtarabani się lipiec i mam tylko nadzieję, że przyniesie coś dobrego. Najpierw postarzeje się Bolońskie Dziecko, potem pojedziemy do Padwy, potem może będą jakieś tańce hulanki, mam nadzieję, że porządny trekking też się w grafik wplecie, rozkwitną wszystkie słoneczniki, zaczerwieni się więcej pomidorów i na koniec również moja metryka się postarzeje. Ale tylko metryka!  

Czerwiec, lato w Toskanii, Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Ostre zakręty

Ten tydzień znów zakręcił się jak rollercoaster i mam tyko nadzieję, że z każdego zakrętu wyjdę cało. Będzie trochę napięcia i stresów, jednak najważniejsze, żeby ostatnia prosta była naprawdę prosta i z górki ze śpiewem zwycięstwa i radości na ustach.

A potem niech zagości stabilny spokój, moja ulubiona codzienność, której w ostatnich tygodniach jest mało.

Niedzielny wieczór spędziłam w gronie przyjaciółek. Zasiedziałyśmy się przy pizzy do nocy. Kelnerzy sprzątali już wszystkie stoły, a my bajałyśmy o życiowych zakrętach. Jeden ma ich więcej, inny mniej, jednego droga zgina się takimi zakrętami, że trudno z nich wyjść cało, na niektórych to nawet nie ma barierek ochronnych, ale tak czy inaczej bez tych zakrętów byłoby nudno i monotonnie. Jeśli cała droga jest prosta jak drut, to po kilku kilometrach można najzwyczajniej zasnąć, a kiedy taka prosta pojawia się po wariackiej serpentynie, to zdaje się być ona największą rozkoszą.

Taka to filozofia do snu w Domu z Kamienia wieczorową porą. 

Mikołaj zaraz powinien zacząć pracę. Ja nadal szukam sponsorów i wsparcia do moich wypraw. W sieci spamuję moimi książkami. Na obiad jemy ulubioną sałatkę z brzoskwiniami i pomidorami. 

Jeden zakręt, drugi zakręt, a czerwiec właśnie wychodzi…

Czerwiec, lato w Toskanii, Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Jeden komentarz

  1. mój tegoroczny czerwiec jakoś się nie sprawdził – zimny, deszczowy był, jakiś majowy wyszedł, albo nawet kwietniowy..
    oby lipiec przyniósł prawdziwe lato

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media