Żółta sukienka
– Którą sukienkę? – pytam Mikołaja szykując się na sobotnie tańce.
– Żółtą – odpowiada bez chwili wahania. Moja dyżurna sukienka na letnie imprezy jest dla Mikołaja tą ulubioną. Nie jest tak naprawdę żółta, tylko złoto musztardowa, ale on dla uproszczenia tak ją nazywa – żółta sukienka, według niego najładniejsza ze wszystkich.
Żaden stylowy szał, ot fatałaszek z marradyjskiego bazaru, który sprezentował mi Mario na urodziny kilka ładnych lat temu i od tamtej pory jest dla mnie najmilszym outfitem na letnie szaleństwa. Jest tak naprawdę emblematem tych szaleństw.
– Zrobię Mamusi zdjęcie – Mikołaj proponuje sam z siebie i bierze do ręki telefon.
– Kochany jesteś. Będziecie na tańcach?
– Nie sądzi.
– Szkoda.
– Dobrze wyglądam?
– Mama zawsze dobrze wygląda – komplementuje i odciska mi na czole soczystego buziaka.
– Ty to jesteś moja radość. Co ja bym bez ciebie zrobiła?
– Coś się Mamusi stało? Widzę, że coś jest.
– Nie, nie. Jest wszystko „dobrze”. Nic się nie dzieje. Ty się w ogóle mną nie martw.
Poza byciem matką i synem, jesteśmy z Mikołajem bratnimi, bliźniaczymi duszami. Kiedy jednemu jest źle, drugie jest jak barometr, jak radar na smutek. Niczego się nie ukryje.
A dni bywają różne. Czasem zwyczajnie zakrętów jest ciut za dużo.
Lipiec
Tańce sobotnie pięknie się udały i już nie mogę doczekać się następnych. Tymczasem sen pół czerwcowej – pół lipcowej nocy jakoś w ogóle nie chciał przyjść…
Czuwałam przy czerwcu do ostatniej chwili, aż w końcu w drzwiach stanął lipiec. Żaby nad rzeką dawały upiorny koncert, od ich rechotu, który niósł się po dolinie można było oszaleć. Nie pamiętam czegoś takiego w minionych latach. W dzień do zmroku szaleją grzechotaniem cykady i to jest dla mnie najmilsza letnia muzyka, ale kiedy swój rechot bezlitosny załączają żaby, a okno mojej sypialni wychodzi nad rzekę, to jakby mi ktoś haratał głowę.
Rozkręca się karuzela marradyjskich, letnich wydarzeń. Tańce, koncerty, kolacje, aperitivo, wystawy, spektakle, projekcje filmowe, pokazy mody, dla każdego coś dobrego… A to tylko samo Marradi, nie wspominając o okolicznych miasteczkach!
Kto do nas latem zawita – na pewno nudzić się nie będzie.
Tymczasem ja mam nadzieję, że moja głowa nieco się wyciszy. Myślę, że będę musiała jej pomóc samotnym trekkingiem. Taki jest plan na dziś. Skromny pożytek z części odwołanych lekcji…
Pięknego dnia!



4 komentarze
Przepiękna sukienka i Kobieta , która ją włożyła
Dobrego dnia 😘
Bardzo dziękuję <3
Kasiu wyglądasz oszamiałająco! Jak Ty się musisz opędzać od tych Włochów. Szok. Kasia praska.
Hahaha:))) Kasiu dziękuję bardzo <3