Dary natury i dawne wspomnienia
Z Toskańskich Notesów, kwiecień 2023:
Kiedy zeszliśmy do portu, niebo zaczęło się zasnuwać burą kapotą. Wyglądało na to, że sprawdzą się prognozy, według których wieczorem miała się przetoczyć burza. Nim jednak wsiedliśmy na prom, zatrzymaliśmy się w małym sklepiku lokalnej zielarki i skusiliśmy na kilka drobiazgów. W prezencie dostałam torebeczkę suszonego elicriso.
Tak naprawdę to nie na Caprai usłyszałam po raz pierwszy o tej niezwykłej roślinie, ale już z Capraią będę ją zawsze kojarzyć, bo dopiero tam się jej „nauczyłam”.
Kilka lat wcześniej poszłam na wyprawę jednym z moich ulubionych szlaków ponad Crespino i jak zwykle opublikowałam na instagramie kilka zdjęć z tego trekkingu, wśród których był też kadr z kępka żółtych kwiatów. Zaraz potem znajomy z Marradi napisał mi komentarz, czy też może była to prywatna wiadomość z pytaniem gdzie ja ten kwiatek wypatrzyłam, bo nie był to byle jaki kwiatek, tylko elicriso…
Elicriso
O elicriso mówi się, że jest miniaturą słońca – słońce jest w jego naukowej nazwie: helichrysum italicom. Helios to słońce, a chrysus to złoto.
Elicriso jest podobne do mnie, kocha kostropate tereny, wystawione na słońce i wysoką temperaturę. W czerwcu pachnie nim cała Capraia, ale też wiele zakątków Apeninów. Rośnie i teraz właśnie pięknie kwitnie nawet pod moim Castellone.
Elicriso jest złotem w kuchni i medycynie. Jego drobne srebrne listeczki mogą być używane jak przyprawa curry. Są jednak zdecydowanie bardziej intensywne. W medycynie natomiast używany jest jako naturalny środek przeciwzapalny, przeciwalergiczny, pomaga w leczeniu chorób układu oddechowego i w reumatyzmie.
Ze względu na swój piękny intensywny zapach jest wykorzystywany też przy produkcji kosmetyków i perfum.
Kiedy dziś rano wracałam z mojego porannego trekkingu, żeby stanąć na nogi po szaleństwach sobotniej nocy, przystanęłam na ulubionej grani i nazbierałam cały bukiet miniaturowych słońc.
Obok ukochanych lip będą mamić aromatem w zimowe dni.
Tatuaż
Jeszcze łapię ostatnie czerwcowe chwile, jeszcze trochę ginestre, jeszcze bym chciała i jeszcze… Zatrzymać ten czas pachnący lipami, elicriso i ginestre. Tak bardzo bym chciała… Są takie zapachy, dni momenty, które człowiek chciałby zabutelkować albo przewinąć, cofnąć jak kiedyś kasetę z muzyką na ulubioną piosenkę… Przewijać bez końca!
Tak się niestety nie da. Jedyne, co można zrobić, to wytatuować je sobie na duszy.
Dobrej niedzieli.



3 komentarze
Dzięki Twoim plastycznym opisom, Kasiu, można poczuć tę magię Biforco i okolic
Dobrego popołudnia 😘😘😘
W tym roku widziałam helichrysum w Helu na Helu, zdziwiłam się, jak identyfikator roślin pokazał mi curry plant / helichrysum italicum 😊
znam tą roślinę i bardzo lubię – u nas też rośnie i cieszy oczy 🙂
to kocanka