Con tutto l'amore che posso
Zostawiłam Lucy przy stadionie i powędrowałam powoli do centrum. Szłam wzdłuż Tybru – przy samej rzece albo nieco dalej – na tyle, na ile pozwalała droga…
Z rzeką pod ramię doszłam do samego centrum. Przeszłam przez Piazza del Popolo i wspięłam się na Terrazza del Pincio. Barierka tarasu oblepiona była zakochanymi parami, obok ktoś wyśpiewywał najbardziej romantyczne szlagiery, a słońce płonęło pożegnaniem dnia…
Con tutto l’amore che posso… – dalej brzmiał mi w uszach Claudio Baglioni, który szedł ze mną od samego stadionu.
No dobrze! Przyznaję! Z Rzymem mi nie po drodze. Staram się, dalej będę próbować i może kiedyś zaskoczy, bo przecież i z Florencją nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, ale na to zaskoczenie będę chyba musiała jeszcze poczekać.
Po raz pierwszy było mi dane spędzić w Rzymie noc. Do 23.00 włóczyłam się sama po mieście w towarzystwie najpierw zakochanych par, potem szemranych typów, jeszcze potem młodzieży w imprezowym nastroju, aż w końcu w towarzystwie własnych myśli.
Moją rzymską fantazją od lat – od czasu, jak po raz pierwszy usłyszałam znany przebój Claudio Baglioniego – był spacer wzdłuż Tybru.
To według mnie jedna z najpiękniejszych piosenek o miłości…
“E lungo il Tevere che andava lento lento
Noi ci perdemmo dentro il rosso di un tramonto
Fino a gridare i nostri nomi contro il vento…”
– Perfect moment for a photo… – usłyszałam za plecami.
– Yeah… Bellissimo!
– Ah! Scusa, italiana!
– Si. Quasi. Naturalizzata.
Zamieniliśmy jeszcze dwa słowa na temat urody zachodu słońca w Rzymie i zaraz oddaliłam się w moje bycie z własnymi myślami. Nie miałam zupełnie nastroju na żadne nowe znajomości. Pod skórą zalęgła mi się nostalgia jakiej dawno nie czułam. Szlag…
Rzym jest piękny
Teraz, żeby nikt nie zrozumiał źle moich słów. Rzym jest piękny i co do tego nie ma wątpliwości, problem w tym, że ja Rzymu nie umiem pokochać. Nie po drodze nam do siebie. Nie ma chemii… A jak nie ma chemii, to cudów nie będzie.
Przedreptałam wieczoro-nocą w pojedynkę 12 kilometrów. I choć lubię włóczyć się sama – włóczyłam się po Florencji, po Termoli, po Livorno, po Neapolu i wszędzie było mi dobrze – to w Rzymie, w tej ciemnej melancholii poprzedzonej zachodem słońca przesłodzonym do granic możliwości, nijak nie umiałam się odnaleźć.
“Tra un walzer pazzo cominciato un po’ per caso
Tra le tue smorfie e le mie dita dentro il naso
Noi due inciampammo contro un bacio all’improvviso…
Tu fai sul serio o no?
Ma che cos’hai tu di diverso dalla gente
Di fronte a te che sei per me così importante
Tutto l’amore che io posso è proprio niente…” – w mojej głowie dalej śpiewał dalej Baglioni.
Zrobiła się prawie noc, więc stwierdziłam, że lepiej przenieść się bliżej stadionu. Wzdłuż Via Flaminia powędrowałam aż do Ponte Milvio. Ta część spaceru podszyta była bardziej niepokojem niż melancholią, bo ludzi spotkałam tylko garstkę, z czego kilkoro byli to bezdomni szykujący się do spania na chodniku.
W końcu dotarłam do Tybru, przeszłam na drugą stronę rzeki, a tam czekał zupełnie inny świat – świat rozbawionych Rzymian, czas nocnej aktywności pełnej imprezowania, muzyki, dzwonienia kieliszków, radosnego towarzystwa.
Zatęskniłam za Biforco…
Dobrej reszty dnia.
Ps. Dziś dla Mario bardzo ważny i trudny dzień, więc po moich wywodach o randce z Rzymem poproszę o kciuki dla Mario!



9 komentarzy
Wiadomo: kciuki są, a Rzym jest…piękny inaczej. Pozdrawiam. Hanka
Trzymamy kciuki z całych sił !!!
❤️ Per Mario
Wysyłam prośby tam daleko, daleko o powodzenie dla Mario🙏🙏🙏
Pozdrawiam serdecznie 😘
Mario, trzymaj się, chłopaku! Dasz radę! Serdecznie pozdrawiam!
Myślę, że gdyby miała Pani okazję bywać w Rzymie częściej to byłoby tak jak z Florencją – miłość od drugiego wejrzenia. Pozdrawiam serdecznie z Sycylii ❤️
Trzymam kciuki za Mario.
Będzie dobrze.
Pozdrawiam
Mario, trzymam kciuki mój rówieśniku!🥰
Kasiu, nie da się ogarnąć Rzymu na raz, na dwa i na trzy razy, bo jest ogromny. Trzeba „kosztować” tego miasta po kawałku co dla wiejskiej Dziewczyny z Biforco na pewno jest trudne.😉😊
Mnie też z Rzymem nie po drodze, Neapol kocham, kciuki za Mario trzymane.