Apeniny w sierpniowym świetle
Przygotowania do wyprawy nie są teraz takie łatwe, bo jedyny czas wolny jaki mam, to ten po obiedzie, a to znaczy, że maszeruję w pełnym upale… Ale może to i lepiej! Trzeba trenować w każdych warunkach. Jeszcze nie patrzę na prognozy pogody na wyrost, bo i tak nic z nich nie wynika, ale jeśli będzie tak jak teraz, to będziemy chyba oprócz plecaków musiały taszczyć cysternę wody! Oczywiście lepsze to, niż jakieś załamania pogody, bo będziemy się przeprawiać przez „prawdziwe” góry.
Tym razem czeka nas też spanie w schronisku, prycze, słynna przełęcz i co ważniejsze – wszystko będzie dla mnie nowe, bo przecież trasę Via degli Dei – chciał nie chciał w połowie już znałam.
Kiedy wczoraj późnym popołudniem schodziłam ze szlaku, aż przystanęłam z wrażenia. Nie… zdjęcia tego nie oddadzą, to znaczy na pewno nie odda tego mój gratek Nikon. Każda grań była w innym odcieniu zieleni – to zasługa sierpniowego światła.
Mogę rozpaczać nad schyłkiem lata i wizją jesieni na horyzoncie, ale jedno w tym na pewno jest pozytywne – zbliża się czas najpiękniejszego światła…
U progu intensywności
Dziś wigilia Ferragosto…
Przed nami długi weekend intensywności. Najbardziej kolorowy weekend nie tylko marradyjskiego lata, ale całego marradyjskiego roku. Wieczorem mercatini na placu już przedostatni raz w tym roku, po nich tańce do rana, jutro rzecz jasna Ferragosto, w sobotę Noc Czarownic i w niedzielę na zakończenie słynna sfoglieria w Popolano.
Oczywiście to jeszcze nie koniec atrakcji w tym sezonie, ale już powoli powoli zaczniemy wyhamowywać…
Wczoraj na placu znów paradowaliśmy w rytmie muzyki ćwicząc układ choreograficzny. Znów powietrze było parne, a noc zrobiła się głęboka.
Dziś natomiast czeka nas intensywny dzień w przyjacielskim gronie, który spędzimy na wojażowaniu. Chcemy pokazać naszym Przyjaciołom miejsca im do tej pory nieznane i sami z radością wrócimy tam, gdzie dawno nas nie było, a gdzie bardzo lubimy wracać. Mam nadzieję, że oprócz miłych wspomnień przywiozę też sporo pięknych kadrów.
Tymczasem zostawiam te z zeszłego weekendu, który upłynął pod hasłem „San Lorenzo”.
Pięknego dnia!



3 komentarze
Oj musisz, musisz….
Dobrego dnia 😘😘😘
🤣🤣🤣🤣🤣🤣
Miało być kusisz, kusisz….
Pozdrawiam serdecznie 😘
Czarownice 😀 😀 😀