Dziękujemy
– Czy ktoś napisał coś niemiłego? – zapytała Lucy, kiedy wracałyśmy od Mario.
– Nie. Same miłe komentarze i bardzo wspierające. No dobrze, tylko jeden niezbyt taktowny, ale to w sumie nie hejt tylko ignorancja.
Lucy przeczytała, uśmiechnęła się z pobłażaniem i tyle.
Mam wrażenie, że przynajmniej w jednej kwestii uporządkowaliśmy nasze sprawy. To bardzo dobrze robi na duszę.
Szczególnie ważne było dla Lucy móc przeczytać tyle przychylnych słów, tyle wsparcia i zrozumienia choćby nawet wirtualnego – to naprawdę bardzo wiele!
Tak, jak już napisałam wczoraj – dla mnie największym wsparciem były osoby, które przeżywały to samo i teraz mam nadzieję, że nasze historia pomoże innym. Jeśli nasze „ujawnienie się” mogłoby pomóc choć jednej osobie albo też zmienić czyjeś nastawienie do całego tematu, to już będzie to wielki sukces.
PIerwszy trekking w takim składzie
Jedna odwołana w czwartek lekcja dała przestrzeń na zorganizowanie trekkingu na pełnym spontanie. Ja, Mikołaj, Lucy i Caterina. Do tego cały plecak kanapek, zapas wody, Nikon, ser, warzywa z ogródka i mamy doskonały przepis na apenińskie południe malowane słońcem i miłością.
Dobrze mi z nimi było. Znów czas do zabutelkowania. Czas na szlaku, na łące, pod dębem, na grani, czas cykadami dźwięczący, czas z zapachem świeżego ogórka, mięty, dzikich kwiatów, czas z umykaniem jaszczurek w popłochu, letni czas, wspaniały czas…
Och i oczywiście ROLKA z tego dnia musiała powstać 🙂



5 komentarzy
Bawisz się ze mną w ciuciubabkę? O tej porze mam pić kawę? 😀 😀 Pozdrawiam. Hanka
🙂 🙂 Za dużo było emocji dziś 🙂 I trudno usiąść do komputera <3
Rozumiem Kasiu, że trzeba było się wyciszyć i zebrać myśli. To powyżej to było z przymrużeniem oka – jak zawsze 🙂 Przyznam, że cały rok denerwowałam się, bo czułam, że coś się dzieje i prawie przeczułam obydwa powody. Trzymajcie się ciepło. Hanka
Jak dobrze znowu widzieć Was razem. Pozdrawiam. Kasia
I teraz wszystko jest na swoim miejscu❤️