29 maja, 2025

Via Francigena – ze Sieny do Ponte d’Arbia

Poniżej falowały smagane ciepłym, majowym wiatrem złote trawy. To będzie już zawsze jeden z tych kadrów, który zapisał się w mojej głowie szczególnie. Powoli zapadał wieczór. Byłyśmy nieco przejęte, bo napisany na tabliczce dystans rozmijał się z rzeczywistością. Pomyślałam sobie, że być może tym razem okaże się, że nie na darmo niosę czołówki...

Co znajdziesz w tym artykule?

Siena i to, co dalej

Dotarłyśmy do Sieny przed 13.00. Dotarcie tam z Marradi niestety zajęło nam sporo czasu, a zanim jeszcze znalazłam miejsce, w którym mogłam dostać moją pierwszą pieczątkę – tu wielkie podziękowania dla Halinki za credenziali – zrobiła się 14.00. Dokładnie o tej porze przeszłyśmy przez Porta Romana, która wyprowadza wędrowców na właściwą drogę. 

Te kilka chwil w turystycznym chaosie miasta, sprawiło, że przyspieszyłyśmy kroku, żeby jak najszybciej znaleźć się na jego peryferiach. 

Od razu też ustaliłyśmy, że pierwszy uroczy zakątek wykorzystamy na nasz obiad. W plecaku niosłyśmy kupioną w markecie schiacciatę i bardzo zwyczajne wino. Potrzebny nam był tylko kawałek łąki z widokiem, poza tym byłyśmy samowystarczalne.

I tak zaledwie kilka kilometrów za Sieną napotkałyśmy przy drodze ławeczkę pod oliwnym drzewem. Miejsce wydawało się uszyte na nasze potrzeby. Posiliłyśmy się kontemplując profil Sieny, a potem zmieniłyśmy garderobę na bardzo letnią i ruszyłyśmy dziarsko dalej. 

Szczegółowy opis trasy z ważnymi wskazówkami i radami znajdzie się dopiero w mojej książce. To samo będzie dotyczyło wszystkich zaplanowanych na ten rok trekkingów. Tymczasem w tych dniach chciałabym podzielić się kilkoma fragmentami naszej toskańskiej wędrówki… 

Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Siena
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Siena zostaje za nami...
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena

Kiedy świat dwoi się i troi - w stronę Ponte d'Arbia

Następnym przystankiem po obiedzie pod drzewem oliwnym było caffè shakerato kilka kilometrów dalej. Po dłuższym i nużącym asfaltowym odcinku wiodącym przez tereny przemysłowe, na widok baru natychmiast wymieniłyśmy porozumiewawcze spojrzenia. Zdecydowanie potrzebowałyśmy zastrzyku energii. 

Dopiero jakieś dwa kilometry później zostawiłyśmy asfalt na dobre i świat wokół nas zaczął wyczyniać takie cuda, że co kilka kroków przystawałyśmy i nadziwić się nie mogłyśmy jaki może być piękny!

– Patrz!

– Wow!

– Cudo!  

Szłyśmy tak i szłyśmy, aż znów dopadło nas zmęczenie. Zarządziłyśmy zatem krótki postój na „batonik ratujący życie” i uzupełnienie zapasu wody. Tuż obok starszy pan oporządzał swoje domostwo i życzliwie się do nas uśmiechał.

Słońce powoli chyliło się do snu. Linia horyzontu zrobiła się wyraźna, a grań obsadzona równiutko cyprysami, którą zostawiłyśmy za naszymi plecami wyglądała jak przerzedzony, indiański pióropusz. 

Poniżej falowały smagane ciepłym, majowym wiatrem złote trawy. To będzie już zawsze jeden z tych kadrów, który zapisał się w mojej głowie szczególnie. Powoli zapadał wieczór. Byłyśmy nieco przejęte, bo napisany na tabliczce dystans rozmijał się z rzeczywistością. Pomyślałam sobie, że być może tym razem okaże się, że nie na darmo niosę czołówki…

Na szczęście do celu dotarłyśmy jeszcze za dnia, choć ten dzień malowany był już mocno późną, złotą godziną.  

Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena

Ponte d'Arbia

Dotarłyśmy do celu dokładnie o 20.30. Miałyśmy w nogach 31 kilometrów, a nie 26 – jak informowały oficjalne dane na stronie Via Francigena. To jest też coś, na co trzeba brać poprawkę. Dokładnie te same doświadczenia miałam w czasie Via degli Dei.

Oporządziłyśmy się szybciutko w naszym lokum na jedną noc i zaraz wystrojone w sukienki poszłyśmy w kierunku jedynej w tym miejscu restauracji, pełne nadziei, że ta, z racji późnej pory, nie odmówi nam posiłku. 

Kiedy niepewna stanęłam w progu trattorii i z oczami jak „ostatnia sierota” zapytałam, czy możemy jeszcze coś zjeść, kelner odpowiedział:

– Nie wiem czy mam wolne miejsca…

W tym momencie weszłam głębiej do lokalu, gdzie aż gęsto było od biesiadników. Na szczęście znaleźć stolik dla dwóch osób okazało się całkiem łatwe i już chwilę później wylądowały przed nami talerze z pachnącą pastą i karafka wina.

CDN…

Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena

Jeden komentarz

  1. Oj jak to romantycznie i poetycko opisane bo dokładnie tak było. Dystans był spory ale widoki warte każdego kroku. To jest wspaniały pomysł na zaplanowanie urlopu. Mój plan się klaruje tylko czekam na książkę☺️ a i na super dobre buty które do tego czasu rozchodze na mniejszych dystansach 😁😜

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE
Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media