28 maja, 2025

Via Francigena – kilka słów na początek

Wiedziałam już po pierwszym dniu poprzedniego cammino, że z tej drogi nie ma powrotu, że jeśli o mnie chodzi, to nieprawdopodobne wręcz poczucie swobody, lekkości i wolności, kiedy maszeruje się z plecakiem przed siebie, będzie jak najbardziej uzależniający narkotyk. 

Co znajdziesz w tym artykule?

Znów poranek bez ruszania w drogę...

O świcie otworzyłam okno w kuchni i czekając na kawę zrobiłam wielki wdech. Rześkie powietrze nasączone zapachem majowych kwiatów wypełniło mi głowę. Jedna z moich najmilszych „używek” – zapach przedletniego powietrza, w którym mieszają się ginestre, wypalone słońcem siano, rzeka, a do szczęścia brakuje tylko lip. Dom ukochany… 

Dobrze być znowu w Biforco, dobrze wrócić! Mikołaj jaki stęskniony mimo swojej dorosłości! A z drugiej strony – tak smutno o poranku nie szykować plecaka do drogi. Tym razem był to tylko krótki czas, ale BYŁ i stał się pocieszycielem po tym, jak skończyłam Via degli Dei. Łatwiej szybko otrzeć łzy mając w najbliższych planach kolejną wyprawę. Tym razem będzie musiało minąć odrobinę więcej czasu, ale nowa wyprawa już się pisze…

Wiedziałam już po pierwszym dniu poprzedniego cammino, że z tej drogi nie ma powrotu, że jeśli o mnie chodzi, to nieprawdopodobne wręcz poczucie swobody, lekkości i wolności, kiedy maszeruje się z plecakiem przed siebie, będzie jak najbardziej uzależniający narkotyk. 

Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Przystanek gdzieś pomiędzy Montalcino a San Quirico d'Orcia
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
W dwie strony...
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Asia z Montalcino w tle
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Pięknych toskańskich dróg jest wiele...

Asia i trekking szyty na miarę

Tym razem towarzyszką mojej wyprawy była Asia. Asię znam już kilka lat, może nie pół życia, ale jednak niejeden kieliszek wina razem wypiłyśmy i nawet niejeden kilometr razem przeszłyśmy. Kiedy u schyłku zimy pochwaliłam się jej na lekcji włoskiego (tak Asię też zamęczam odmianami), że pracuję nad nowym książkowym projektem i że w związku z tym ten rok zapowiada się bardzo wędrowniczo, a ja mam już nawet kilka chętnych na towarzyszenie mi w tych wyprawach, zaraz usłyszałam: „ja też, ja też, ja też chcę z tobą gdzieś iść!” 

Asi było tak naprawdę wszystko jedno gdzie, byle po prostu ze mną powędrować. Destynacja była sprawą drugorzędną. Kiedy dopasowałyśmy termin, w którym mogłyśmy się zgrać i okazało się, że będzie to koniec maja zaproponowałam Asi fragment Via Francigena – a dokładnie jej dwa etapy, które snują się najbardziej ikonicznymi dróżkami Crete Senesi i Val d’Orcia. Wiedziałam, że takie widoki w razie kryzysu będą skutecznym wspomagaczem.  

Moje wędrowanie do książki jest czymś innym niż zwykłe wędrowanie, dlatego też nie z każdym na taką wyprawę mogłabym się wybrać. Jeśli podróż ma być inspiracją, książką, bajaniem, przeżyciem jedynym, w swoim rodzaju, musi być ze mną ktoś z kim czuję się naprawdę dobrze, naturalnie, swobodnie, przy kim moje myśli mogą sobie płynąć niczym niezakłócone. Przyznam też uczciwie, że nie jestem łatwym kompanem i jestem tego absolutnie świadoma. Dlatego też wdzięczna jestem i Basi i Asi za chęć dzielenia ze mną tego doświadczenia, za wspólny czas, za „niemarudzenie”, za wytrzymanie mojego tempa, za nieprawdopodobną ilość śmiechu, za radość, za rozmowy, za milczenie i za wiele więcej…

Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Asia i Monte Amiata w tle... Środek pierwszego etapu, w drodze do Ponte d'Arbia.
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Pięknych toskańskich dróg jest wiele...

O średniowiecznej drodze i naszym jej smakowaniu w dwóch słowach

Via Francigena to średniowieczna droga pielgrzymów, która wiodła od Canterbury do Rzymu. Do dziś pozostaje jedną z najsłynniejszych historycznych dróg Europy i każdego roku przemierzają ją tysiące wędrowców. Ta popularność na szczęście nie jest męcząca, bo przede wszystkim rozkłada się na imponujący dystans ponad 3000 km – Anglia, Francja, Szwajcaria i Włochy. My pokonałyśmy dwa etapy od Sieny do Ponte d’Arbia i od Ponte d’Arbia do San Quirico d’Orcia. 

Niestety w tym roku nie jestem w stanie przejść pełnego dystansu nawet tylko toskańskiego, bo nie pozwalają na to możliwości finansowe, a poza tym czeka też kilka innych trekkingowych planów – wszystkie związane oczywiście z moją książką. Tak czy inaczej musiałam choć w drobnym stopniu posmakować Via Francigena własnymi stopami, bo nijak nie umiałabym bajać o czymś, czego nie doświadczyłam. Nie byłabym w tym bajaniu wiarygodna. 

W najbliższych dniach opowiem nieco więcej o samej drodze i o naszej wyprawie, choć tak jak przy Via degli Dei, szczegóły i sekrety będą musiały poczekać na oficjalną publikację.

W dwie doby – bo tak naprawdę nie były to nawet trzy dni – przeszłyśmy 78 kilometrów! Dziś wydaje mi się to wręcz nieprawdopodobnym. Asia była szczególnie dzielna, przewalczyła pęcherzowy i zmęczeniowy kryzys i dotrzymała mi kroku do końca, a koniec był wisienką na torcie…

Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Piękno toskańskie w czystej postaci
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena

Świat cyprysów

Po dwóch etapach Via Francigena, nim wsiadłyśmy do autobusu, podarowałyśmy sobie jeszcze jeden trekking szlakiem najbardziej widowiskowych obrazków, które wszyscy – nawet ci, którzy w Toskanii nigdy nie byli – na pewno znają, bo widzieli je na filmach, na zdjęciach, na pocztówkach.

– Popatrz! Stąd nadal widać Sienę…

– Jaaaa! – Asia tylko jęknęła z zachwytu. 

Na horyzoncie ledwo ledwo majaczył zarys słynnego toskańskiego miasta.

– Kto nie wie, że to Siena, to nawet jej nie zauważy…

– I my to wszystko przeszłyśmy… 

Stałyśmy na grani upstrzonej skromnie kilkoma cyprysami i piniami.

– Jeszcze tu postójmy. 

– Ja się nigdzie nie spieszę.

W dole daleko widziałyśmy skupisko słynnych cyprysów i kilka zaparkowanych obok samochodów. Wszyscy zatrzymywali się po kilka instagramowych kadrów i jechali dalej, a my stałyśmy tak na tej grani w samotności majestatycznej Amiaty, w słodyczy ginestre, w szumie traw, w aksamicie pól, w błogości chwili, w beztrosce myśli… 

CDN… 

A tu tradycyjnie rolki instagramowe (które robię przede wszystkim dla siebie samej, żeby potem bez końca do nich wracać):

DZIEŃ 1

DZIEŃ 2

DZIEŃ 3

Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena
Dom z Kamienia, trekking w Toskanii, Via Francigena

Jeden komentarz

  1. Pięknie 😍 może jednak uda nam się kiedyś też razem gdzieś wyjść … ale z drugiej strony nie wiem czy dam radę … kondycyjnie… muszę już zacząć trenować , tak na wszelki wypadek … nie zaszkodzi 😅🩷

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media