24 maja, 2025

Chodzenie jest cudem

Kiedy maszeruję, uruchamia się u mnie coś jakby dynamo. Im więcej kroków tym więcej myśli, im trudniejsze kroki, większe zmęczenie, tym lepsze pomysły, większa kreatywność, a do tego, kiedy idę sama, nikt mnie nie rozprasza i mogę rozmyślać do woli... 

Co znajdziesz w tym artykule?

Cudowne kilometry

Thich Nhat Hanh jeden z najsłynniejszych mistrzów buddyjskich powiedział: „Zwykło się uważać za cud chodzenie po powierzchni wody czy unoszenie się w powietrzu, ale myślę, że prawdziwym cudem jest chodzenie po ziemi. Każdego dnia uczestniczymy w cudzie, z którego nawet nie zdajemy sobie sprawy: niebieskie niebo, białe chmury, zielone liście, ciekawskie oczy dziecka – nasze własne oczy. Wszystko jest cudem”. 

Nie umiałabym tego piękniej opisać! Dokładnie tak! O tym, że zawsze lubiłam chodzić, jeszcze dawno temu zanim przybyłam do Włoch, lubiłam to już jako dzieciak, wiadomo nie od dziś, bo piszę o tym do znudzenia. Teraz jednak mam wrażenie, że to chodzenie weszło na jakiś wyższy poziom świadomości i wciąż we mnie pęcznieje dopraszając się o jeszcze. 

Posłużę się też innym cytatem, tym razem Rousseau, pod którym mogłabym się podpisać i właściwie to sama nie raz podobne słowa pisałam: 

„Nie daję rady medytować, jeśli nie chodzę. Jak tylko się zatrzymuję, przestaję myśleć. Moja głowa jest zsynchronizowana z moimi stopami.”

Ja w 2020: 

Kiedy maszeruję, uruchamia się u mnie coś jakby dynamo. Im więcej kroków tym więcej myśli, im trudniejsze kroki, większe zmęczenie, tym lepsze pomysły, większa kreatywność, a do tego, kiedy idę sama, nikt mnie nie rozprasza i mogę rozmyślać do woli… 

Od jutra będę maszerować wśród olśniewających krajobrazów Toskanii starą drogą pielgrzymów. Niestety tylko trzy dni, ale w tym miesiącu i tak przekroczyłam wszelkie dopuszczalne normy wolnych dni. 

Kiedy maszeruję, uruchamia się u mnie coś jakby dynamo. Im więcej kroków tym więcej myśli, im trudniejsze kroki, większe zmęczenie, tym lepsze pomysły, większa kreatywność, a do tego, kiedy idę sama, nikt mnie nie rozprasza i mogę rozmyślać do woli...

Złe zaprogramowanie

Swoją drogą mam ostatnio wrażenie, że źle zostaliśmy zaprogramowani. Mam tu na myśli moje pokolenie urodzeni w latach 70-tych… Mieliśmy być skromni, nie prosić o więcej, być użyteczni, pożyteczni, grzeczni, nie skupiać sią na tym czego w duszy tak naprawdę pragniemy. Mam wrażenie, że wyrośliśmy w duchu „marzenia są tematem tabu”. I teraz już za półmetkiem życia wciąż gdzieś się tli upiornie przekonanie, że nie powinnam, że trzeba się zająć czymś „porządnym”, a nie fantazjować o byciu jak Dante… 

A przecież tak nie powinno być! Marzenia są siłą napędową, są wiatrem w żagle. Czy naprawdę da się żyć bez marzeń? 

– Tak mnie kusi szlak „…” – mówię do Mikołaja przy kolacji.

– To idzie! – dla Mikołaja wszystko jest proste. 

– Ale to jest wyzwanie. Tam już się idzie przez konkretne góry, tam to są dopiero przewyższenia i jeszcze większa dzicz – kiedy to mówię, czuję jak mi serce drży na samą myśl o tej wędrówce.

– Ciocia Andrei poszła na te wszystkie „Mounteveresty”.

– To ja też chyba bym mogła…  

– Po prostu idzie.

Basiu chodzi mi po głowie „VV” coraz bardziej wyraźnie, coraz namolniejsze jest to marzenie. Nie jest to na pewno zwykły spacer, ale chyba dałybyśmy radę? 

Dom z Kamienia, blog o życiu w Toskanii, Marradi, Kasia Nowacka

100 kilometrów

Za kilka godzin z Florencji wyruszy słynny Ultramaraton – 100 km del Passatore. Wiele razy w tych latach o nim pisałam, opowiadam o tym wydarzeniu również w Nieznane Toskania i Romania. Towarzyszka mojej kolejnej wyprawy już szczęśliwie wylądowała i zmierza do Biforco. Teraz zastanawiam się gdzie mogłybyśmy dopingować pierwszego maratończyka dobiegającego do Marradi… Może w Casa Gallo? Mario byłoby na pewno miło. 

Wieczorem na rozgrzewkę przed jutrem planujemy trochę potańczyć, bo dziś na placu będzie się działo. 

A jutro… O tym gdzie będziemy wędrować, dowiecie się z mojej pierwszej relacji na żywo… Gdybym już nie zdążyła się niedzielnie przywitać – życzcie nam powodzenia i do usłyszenia w Domu z Kamienia za kilka dni!

Dom z Kamienia, blog o życiu w Toskanii, Marradi, Kasia Nowacka

3 komentarze

  1. Podziwiam Kasiu Twoje wedrowki, ja zaczelam chodzic zeby zrzucic troche kg ,ale ciezko haha Ale dzieki Twoim wpisom ile to przeszlas to czuje sie zawstydzona i sie nie daje Milego dnia zycze i pozdrawiam z Irlandii

  2. A ja polecam Ci bardzo książkę „Zew Włóczęgi”. To taka moja wędrówkowa Biblia 🙂 Dlaczego chodzenie jest podstawową ludzką potrzebą 😉
    Skąd masz taki cudowny t-shirt? Zawsze linkowałaś skąd garderoba, ale teraz nie widzę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media