10 czerwca, 2025

Upojny trekking i inne odurzenia

Mój pęd codzienności w tym tygodniu przyjemnie zwolnił. Nie ma budzika. Jest trochę mniej "muszę" i nawet jeśli jest, to jest to muszę, które lubię. Długie dni, wakacje od szkoły - tak niewiele wystarczyło, żeby złapać odrobinę oddechu. Ten wolniejszy rytm też jest odurzający, jest dla mnie prawdziwą niezwykłością.

Co znajdziesz w tym artykule?

Upojenie

Nie ma bardziej upajającego, odurzającego zapachu niż czerwcowe ginestre i lipy. Te drugie u nas w Marradi – czyli na wysokości ponad 300 metrów nad poziomem morza – dopiero uwalniają nieśmiało swój zapach, ale ginestre są w szczycie euforii rozkwitu. Trekking jest teraz przyjemnością wręcz nieprzyzwoitą! 

W październiku będę zapewniać, że wędrowanie po Apeninach jest najbardziej spektakularne jesienią i nie będzie w tym nieprawdy, bo prawda bywa względna i każda pora roku ma swoją.

Dlatego teraz z całym przekonaniem, z ręką na sercu napiszę, że to, co zapach ginestre robi człowiekowi z głową, to czym jest przeciskanie się ścieżką, pełną żółtych kwiatów, jest przyjemnością jedyną w swoim rodzaju i nie ma sobie równych. 

Taki trekking najpiękniejszy jest wczesnym rankiem lub po południu, kiedy światło jest woalem, kiedy cisza jest idealna, kiedy wszyscy jeszcze śpią lub już siedzą w barze, kiedy szlak mam dla siebie na wyłączność.

– Myślę, żeby jakiś szlak zrobić też in solitaria (w pojedynkę) – mówię do Mikołaja przy kolacji. 

– Na pewno? – pyta się jakby zaniepokojony – jak bardzo musi to niech zrobi, tylko nie wiem czy to dobry pomysł. Fajnie jest z kimś iść… 

– Wiem, ale chyba potrzebuję samą siebie wyzwać na pojedynek. Taka sfida (wyzwanie), żeby zmierzyć się z własnymi lękami i udowodnić sobie, że umiem wygrać ze strachem. 

– Jak idzie to fajnie, ale jak się potem zatrzyma, to lepiej z kimś. Lepiej mieć wybór, żeby milczeć w towarzystwie, niż być zmuszonym do milczenia w samotności. 

– Ty masz rację i pewnie wieczorem jak nie miałabym się z kim chichrać i iść na kolację byłoby trudniej, ale chciałabym zobaczyć czy się nie boję.

– Zrobi jak chce, ale niech się zastanowi.

– Może uda się choć na dwa dni… Tak tylko, żeby spróbować…

Chodzi mi po głowie coś takiego, choć wiem, że pewnie nie uda się już wygospodarować wolnych dni. Zobaczymy… Kto wie! Mam w sobie jakąś przekorną, irytującą potrzebę, żeby udowodnić sobie czy też raczej zademonstrować, że nawet to, co niemożliwe – jest możliwe. 

Trekking Toskania, Dom z Kamienia, blog Kasi Nowackiej
Trekking Toskania, Dom z Kamienia, blog Kasi Nowackiej
Trekking Toskania, Dom z Kamienia, blog Kasi Nowackiej

Kulinarne radości

Z ogródka przynosimy już hurtowo kwiaty cukinii, a wczoraj Mikołaj zebrał też dwie pierwsze cukinie. Nie wiem kto ma z tego większą radość – ja czy on… Może ja, bo moja radość podwójna – cieszę się za siebie i za niego, że taką ma satysfakcję, że uczy się nowych rzeczy… 

Dziś będziemy się delektować smakiem makaronu z cukinią, taka mała rzecz a cieszy jak nie wiem co. 

Zaczyna się w końcu letni czas, kiedy prawie nie będę musiała kupować warzyw. Mikołaj poza cukinią i pomidorami posadził też ogórki, paprykę, bakłażana, cebulę, rukolę i melony. Poza tym mamy całe zatrzęsienie ziół: bazylia, tymianek, cytrynowy tymianek, cząber, szałwię i nie wiem co jeszcze…

W poniedziałek planowałam, że zabierzemy się za malowanie kuchni, ale jakoś nam nie wyszło. Może dziś, bo wiem, że jeśli w tym tygodniu tego nie zrobimy, to później tym bardziej i tak lato przeleci, a ściany w kuchni wołają o pomstę do nieba. 

Mój pęd codzienności w tym tygodniu przyjemnie zwolnił. Nie ma budzika. Jest trochę mniej „muszę” i nawet jeśli jest, to jest to muszę, które lubię. Długie dni, wakacje od szkoły – tak niewiele wystarczyło, żeby złapać odrobinę oddechu. Ten wolniejszy rytm też jest odurzający, jest dla mnie prawdziwą niezwykłością.

Wieczorem stoję w oknie i przez dobrych kilka minut podziwiam księżyc. Rano kiedy w kuchni rozchodzi się zapach kawy, znów w tym samym miejscu podziwiam budzący się dzień. Szczególnie poranki lubię mieć dla siebie. O świcie jestem prawdziwą egoistką. 

Ta chwila oddechu nie będzie trwała długo, bo już w następnym tygodniu będę biegać jak wariat i powoli czuję zakradający się stres. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie tak pięknie, jak to tylko możliwe. 

Dobrego dnia!

Trekking Toskania, Dom z Kamienia, blog Kasi Nowackiej
Trekking Toskania, Dom z Kamienia, blog Kasi Nowackiej

3 komentarze

    • Oczywiście:) Ja też chodzę codziennie sama po górach i takie wyprawy na jeden dzień to norma. Chodzi o wyprawę kilkudniową, a to jest zupełnie coś innego i strach też inny.
      Pięknego dnia!

  1. Dzień dobry! Jak to się wszystko dziwnie plecie, kiedyś my zamartwialiśmy się o dzieci. Dziś troszczą i niepokoją się one o rodziców..
    Trochę rozumiem Mikołaja, Jego obawy o ciebie Kasiu, ale zdanie „Lepiej mieć wybór, żeby milczeć w towarzystwie, niż być zmuszonym do milczenia w samotności” ma formę sentencji, już notuję w swoich zapiskach…
    Pozdrawiam serdecznie Was i Wasze okolice

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media