18 sierpnia, 2026

Ugięcie

W ostatnich miesiącach trudów było wiele i o niektórych wkrótce opowiem - ku przestrodze, ku pokrzepieniu serc. Większość na szczęście minęła, ale są też trudy, które raczej nie miną. Trudy, z którymi trzeba nauczyć się żyć.

Co znajdziesz w tym artykule?

Trud

Zasnęłam zaraz po kolacji, jak tylko moja głowa dotknęła poduszki. To niezmiennie mój sposób na ucieczkę od trudów, na zapomnienie. Wieczór był piękny, we dwoje, bez pędzenia, bez muszenia, z czułością, z kulinarną radością, z pisaniem naszego Dziennika, który już dawno czekał na update. Jednak na ramionach leżał trud, któremu żadna czułość nie mogła pomóc. Ugięłam się pod nim jak rachityczne źdźbło trawy pod ciężkim butem. 

W ostatnich miesiącach trudów było wiele i o niektórych wkrótce opowiem – ku przestrodze, ku pokrzepieniu serc. Większość na szczęście minęła, ale są też trudy, które raczej nie miną. Trudy, z którymi trzeba nauczyć się żyć.

– Znowu to samo? – zapytał i przytulił najczulej jak się da.

– Tak, ale chyba dziś nie mam siły o tym mówić – czułam jak w oczach zaczyna mi się przelewać, a nie chciałam, żeby nasz wieczór stał się moją łzawą terapią.

– Byłaś sama?

– Sama, sama. Nico chyba nie ma do tego siły, a i ja nie mam prawa go tym obarczać.

– Ech…

– To jest już wpisane w moje życie. W tej kwestii pewnie nic się nie zmieni.  

Dobrze, że jest sen, dobrze, że jest On, a do niektórych trudów pewnie można się z czasem przyzwyczaić. 

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Pełna mobilizacja

Teraz muszę się skupić na warsztatach. Mam nadzieję, że wszystko pięknie się uda, z Jego wsparciem nie może być inaczej. A potem przyjdzie czas wyciszenia – przynajmniej taką mam nadzieję. Już za dwa tygodnie będziemy się szykować do naszego pierwszego wspólnego cammino. Po głowie chodzą też Dolomity – tym razem z pierwszą ferratą, z drugiej strony ktoś przebąkuje o Elbie, no i w końcu czeka też plan wycieczkowy z moich urodzin, który został odłożony na później. Może w listopadzie… 

Tymczasem poranki się schłodziły, rzeka znów odrobinę wypełniła się wodą, a u Andrei w warzywniaku pojawiły się pierwsze dynie. My natomiast szykujemy się na Noc Czarownic, bo nawet jeśli w tym roku nie jesteśmy oficjalnie częścią spektaklu, to jednak mamy wielką chęć jako para wystąpić w mrocznym outficie. To będzie w końcu pierwsza Notte delle Streghe prawdziwie razem.

Dobrego dnia!

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media