Dress code na inkwizycję
– A my w końcu nawet nie pomyśleliśmy o outficie dla nas! – olśniło Go nagle przy kolacji.
– Rzeczywiście! A to już ten weekend. W ogóle w tym wszystkim nie pomyślałam. Co robimy? Jak się ubieramy?
– Ja w zeszłym roku czarne jeansy, czarna koszulka i szkła kontaktowe! Myślałem, że coś w tym stylu, na więcej chyba nie mamy czasu.
– Dobrze, to ja wyciągam do kompletu moją czarną długą syrenę, która już jako kostium wiedźmy miała swój debiut. Ale na szkła pewnie będzie za późno.
Następnego ranka zamówiłam białe soczewki i mam nadzieję, że dotrą na czas. Jeszcze chyba tak NIEprzygotowana do marradyjskiej Nocy Czarownic nie byłam, a w tym roku temat jest ważny, bo tak naprawdę powracamy do źródeł całego wydarzenia, czyli do inkwizycji i historii pewnej wiedźmy, która istniała naprawdę.
Poślubiona diabłu
Miała na imię Asmodea. Cała historia wydarzyła się w 1721 roku, wtedy to nagle, nie wiedzieć czemu mniszki z tutejszego klasztoru zaczęły odczuwać dziwne boleści. Winę za to niedomaganie przypisały jednej z nich, która jak twierdziły, w czasie snu mamrotała zagadkowe słowa.
Do Marradi został więc sprowadzony Święty Inkwizytor, który miał przepytać podejrzaną zakonnicę.
Caterina Angela Fabri – tak brzmiało jej prawdziwe imię – urodziła się w 1696 roku i została zamknięta w klasztornych murach przyjmując imię Maria Deodata. Mniszka miała jednak jeszcze jedno imię jako wiedźma – Asmodea.
Podczas brutalnego przesłuchania przez Inkwizytora, Maria Deodata wyznała, że w wieku dziewięciu lat została poślubiona diabłowi ukrywającemu się podstępnie w ciele pięknego młodzieńca. Diabelski małżonek mianował ją drugą królową kręgów piekielnych i nadał jej nowe imię – Asmodea. Jednocześnie obdarował ją ponadludzkimi mocami. To właśnie sam diabeł namówił ją do wejścia do klasztoru, żeby mogła rzucać klątwy na inne mniszki oraz na bogatych marradyjczyków.
Asmodea najpierw została zamknięta w więzieniu oczekując na wyrok, który oczywiście z góry był wydany.
Sprowadzono ją do Rzymu i spalono żywcem na stosie. Mówi się, że płomienie zniszczą wszystko, ale nie spalą historii. Legenda mówi, że tamtej nocy, COŚ z płomieni ocalało…
Jeśli chcecie wiedzieć co, przybywajcie w sobotę do Marradi. La Notte delle Streghe – najbardziej widowiskowe wydarzenie nie tylko naszej gminy, ale też całej okolicy. Już w sobotę po zmroku będą się działy tu dziwne rzeczy…


