Jeszcze jedno spotkanie z Belle Époque
Najnowsza wystawa w Museo degli Innocenti we Florencji to nie tylko zbiór prac wspaniałego artysty Henri Toulouse – Lautrec, ale też zatopienie się w niezwykłej epoce, w Paryżu końca XIX wieku i początku XX. Belle Époque i Fin de Siècle… Gdybym kiedyś chciała przenieść się na chwilę w czasie, wybrałabym między innymi tamto miejsce i tamten moment. Kolorowy, roztańczony, wyzwolony, rozwiązły, pełen nowatorskich zwrotów i wywrotów, zdobiony koronkami, falbankami, prowokujący pozami, zalotnymi spojrzeniami, intrygujący nowymi technikami, nocnym życiem.
Od kilku lat podziwiam wszystkie wystawy w Museo degli Innocenti. Nie przegapiłam nawet jednej. Zachwycają mnie różnorodnością i oprawą multimedialną. Nie inaczej było tym razem.
Henri de Toulouse - Lautrec
Henri urodził się 24 listopada w 1864 roku w szlacheckiej rodzinie we Francji. W wieku ośmiu lat przeniósł się wraz z matką do Paryża, gdzie szybko zaprezentował swój artystyczny talent. Szybko też okazało się, że chłopak cierpi na rzadką chorobę kości – prawdopodobnie z powodu pokrewieństwa między jego rodzicami. Było to powodem jego bardzo niskiego wzrostu – jednie 150 cm. Jako nastolatek miał złamane obydwie kości udowe i od tamtego czasu musiał poruszać się o lasce.
W wieku szesnastu lat zaczął naukę w studio głuchoniemego artysty. Doskonalił się przede wszystkim w rysowaniu zwierząt. Tego samego roku oblał egzamin maturalny i zdał go dopiero w sesji jesiennej. Jednocześnie mnóstwo czasu spędzał na południu Francji na najróżniejszych kuracjach.
W 1882 roku Henri zdecydował definitywnie, że jego przeznaczeniem jest sztuka i zaczął naukę w pracowni innego artysty – Leona Bonnat i tak powoli zaczyna się jego barwne życie paryskie, które potem swoje odzwierciedlenie znajdzie w wielu jego pracach.
Sztuka
Henri podkreślał zawsze, że tematem, który go naprawdę interesuje jest postać, a taki na przykład pejzaż jest już tylko dodatkiem. To figura – według niego – będąc w ciągłym ruchu, była obiektem najbardziej inspirującym. Artysta zasłynął przede wszystkim z obrazów, grafik i litografii przedstawiających nocne życie Moulin Rouge, Montmartre oraz wielu lokali uciech cielesnych, żeby nie powiedzieć burdeli. Sportretował wiele znanych w tamtym czasie osób – między innymi tancerkę i twórczynię popularnego do dziś kankana czy śpiewaczkę Yvette.
Toulouse – Lautrec jest do dziś jednym z najważniejszych przedstawicieli postimpresjonizmu oraz prekursorem współczesnego plakatu.
Ta wystawa była dla mnie jak terapia. Sztuka niezmiennie ma na mnie lecznicze działanie. Nie rozwiązuje problemów, ale na pewno na chwilę pozwala głowie odłączyć się od nich.
Mam nadzieję, że w następnym tygodniu uda mi się odwiedzić inne miasto, aby tym razem móc podziwiać wystawę fotograficzną.
Pamiątkowa ROLKA z wystawy – nie mogło być inaczej.
Dobrej nocy!



2 komentarze
Kocham Toulouse -Lautreca , kocham Belle Epoque i nie mogę odżałować , że zapomniałam zupełnie , zaczadzona Paryżem , po co poszłam do bookinistów ! Mam nadzieję ,że kiedyś wrócę po plakat – kopię oczywiście , tą ulubioną .. Ach , z tego też powodu mogę bez konca oglądac ” Midnight in Paris ” W. Allena .. Kasiu , dziękuję za ten fantastyczny, Fin de Siecle -owy wpis !
Kocham ten film! Mam to samo <3