Niech będą to dobre dobrego początki
Kiedy o północy na scenie placu głównego Colle di Val d’Elsa wyświetliło się 2026 byłam w euforii, że nowy rok zaczynam w tak niezwykłych okolicznościach przyrody i w tak wyjątkowym towarzystwie. Moment był niezwykły, miałam ochotę się uszczypnąć. Pomyślałam sobie wtedy, że bardzo bym chciała, żeby to była dobra wróżba na cały zaczynający się rok.
Nie wiem oczywiście, co się wydarzy w czasie następnych miesięcy – ba! nie wiem nawet, co się wydarzy jutro, ale na pewno styczniowi mogę się już w pas ukłonić, bo podarował tyle pięknych chwil, że zasłużył w moim uznaniu na Noble, Oskary i wszystkie inne nagrody świata.
Czasem czuję się jak na rozpędzonej karuzeli, a karuzele i huśtawki uwielbiam od dziecka. Wczoraj znów ktoś na mnie popatrzył i powiedział: „odkąd cię znam, nigdy nie wiedziałam cię tak szczęśliwej”.
Niech się luty uczy od stycznia, niech wszystkie pozostałe miesiące biorą z niego przykład.
O styczniu tak w ogóle i co przyniesie luty
W tym roku posmakowaliśmy zimy, jakiej nie widzieliśmy od lat. Wprawdzie tylko przez moment, ale jednak. Styczeń 2026 przyniósł dużo deszczu i wilgoci, a słońca jak na lekarstwo. Miejmy nadzieję, że wraz z wiosną nie powrócą intensywne deszcze, bo przy tak rozmiękłej ziemi, znów będzie się wszystko walić.
Przed nami luty, a w nim przede wszystkim koniec pracy nad czwartą książką. Opowieść o pieszym wędrowaniu po Toskanii jest już prawie gotowa, mam nadzieję, że będzie miłym towarzyszem wiosennych i letnich podróży.
W lutym też w planie już dwie podróże, jedna maleńka, druga ciut większa, a kto wie czy spontanicznie nie wykluje się coś jeszcze. Patrząc co się ostatnio wykluwa niespodziewanie, już nic mnie nie zdziwi.
I tak oto, żeby iść za ciosem dobrych początków, które piszą dobre scenariusze – pierwsza podróż i trekking już dziś. Mam nadzieję, że wszystko pięknie się powiedzie i do książki dopiszę już przedostatni rozdział.
A zatem, komu w drogę… Dobrego dnia! Pięknego lutego!



4 komentarze
Pani Kasia (sądząc po dacie) to chyba jest wczorajsza?
🤣to miłe , że nie liczy czasu
Ach już wiem, chodzi o datę wpisu. Ale to akurat nie ja wpisuję, datę zawsze automatycznie zasysa artykuł, już drugi raz zdarzyło się tak, że coś mu się nie uaktualniło. Ja rzeczywiście jestem z głową w chmurach, ale na szczęście jeszcze pamiętam jaki jest dzień :))))) PIęknego dnia
Szczęśliwi ludzie czasu nie liczą.