2 lutego, 2026

Góry o marmurowych trzewiach i do tanga trzeba dwojga

Od dawna marzyłam o tym, żeby wejść na Monte Sagro - "górę symbol" Carrary. Wyczytałam, że najkorzystniej jest dojechać autem do Foce di Pianza i dalej ruszyć szlakiem. Już samo Foce znajduje się na słusznej wysokości, więc ostatnie kilometry były bardzo emocjonujące. Emocjonujące nie tylko ze względu na bajeczne widoki... 

Co znajdziesz w tym artykule?

Nie po kolei w głowie

Ludzie, którzy pracują sześć dni w tygodniu, którym te sześć dni w tygodniu o piątej rano dzwoni budzik, w niedzielę mogliby na przykład odpocząć, „ponicnierobić”, poleżeć, pospać. Ludzie teoretycznie mogliby… Tylko po co?

A jak już taki „ludź” znajdzie kompana do tego „tylko po co?”, to nie ma takiej siły, która „ludzia” zatrzymałaby w domu. 

Niedziela 1 lutego, 6.15 rano. Ciemna jeszcze noc, prawie wszyscy śpią, tylko księżyc – lwi księżyc w pełni, jak go nazwano – świeci tak, że zwariować można. „G” przemyka po cichu uliczkami Marradi, a potem przez przełęcz Colla, wpada na autostradę w kierunku Genui i mknie dalej, a słońce dopiero zaczyna przecierać oczy i wita się rumianym uśmiechem w lusterkach auta gdzieś w okolicach Pistoi.

Do książki brakowało mi jeszcze zdjęć Alp Apuańskich, gór kostropatych, karkołomnych, gór o marmurowych trzewiach. Ustaliliśmy, że w jedną z lutowych niedziel o marmurową wyprawę się pokusimy – z Marradi to całkiem zajmująca podróż jak na jeden dzień: autem 3 godziny drogi w jedną stronę.

Tak się złożyło, że już 1 lutego wypadał właśnie w niedzielę, więc niemal przez cały tydzień monitorowałam pogodę. W czwartek, kiedy słońce kolejny raz się potwierdziło, zrobiłam screenshot z portalu pogodowego i wysłałam na whatsapp. Zaraz przyszła lapidarna odpowiedź opatrzona uśmiechniętą emotką: „rozumiem”. Tego samego dnia przy kolacji: 

– To co? Chcesz jechać? 

– Ja tylko mówię, że będzie ładna pogoda – skuliłam głowę w ramionach nieco onieśmielona. 

– Dobra, dobra! Pogoda… Jasne! 

I tak to właśnie wyszło… O 9.00 rano w niedzielę, kiedy „normalni” ludzie dopiero podnosili się z łóżek, my byliśmy już ponad Carrarą…

Alpi Apuane, Carrara, Trekking w Toskanii, Kasia Nowacka
Alpi Apuane, Carrara, Trekking w Toskanii, Kasia Nowacka
Alpi Apuane, Carrara, Trekking w Toskanii, Kasia Nowacka
Alpi Apuane, Carrara, Trekking w Toskanii, Kasia Nowacka

Zamek, kanapka i lis

Od dawna marzyłam o tym, żeby wejść na Monte Sagro – „górę symbol” Carrary. Wyczytałam, że najkorzystniej jest dojechać autem do Foce di Pianza i dalej ruszyć szlakiem. Już samo Foce znajduje się na słusznej wysokości, więc ostatnie kilometry były bardzo emocjonujące. Emocjonujące nie tylko ze względu na bajeczne widoki… 

Zjechaliśmy z autostrady na wysokości Carrary, potem dalej przez zabudowania coraz wyżej i wyżej. Raz tylko zwróciłam uwagę, że minęliśmy otwarte forno, ale zgodnie stwierdziliśmy, że ciekawiej będzie zaopatrzyć się w prowiant nieco bardziej poza szlakiem.

Za kolejnym zakrętem kilka kilometrów dalej po prawiej stronie zamajaczył zamek, czy też to co z niego zostało…

Wystarczyło jedno spojrzenie i „G” porzucił główną drogę. Taki mały pretekst, żeby rozprostować nogi. Castelnuovo Magra. 

Piętnastominutowy spacer, kilka kadrów i dalej w drogę. 

Dotarliśmy do Valecchia… 

– Wiesz co… Zdaje się, że to już jest ostatni przejaw cywilizacji na tej trasie. Dalej na pewno żadnej kanapki nie kupimy.

Wyskoczyłam z auta, żeby obszukać osadę, ale wszystko zamknięte było na głucho. W końcu bez cienia nadziei złapałam za klamkę drzwi wejściowych jedynego gastronomicznego przybytku wśród kilkunastu domów. Drzwi – ku mojemu zdziwieniu – się otworzyły. W środku był jednak tylko sam personel – bardzo wiekowy personel – i niemal żadnego śladu jedzenia. 

– Przepraszam, czy tu można dostać kanapkę na wynos?

Po twierdzącej odpowiedzi opatrzonej szczerym uśmiechem, uchyliłam szybko drzwi wejściowe i wystawiłam rękę z kciukiem w górze. Byliśmy uratowani. 

Kilka minut później zapłaciłam 3 euro – rachunek za dwie konkretne kanapki – jedna z salame, druga z prosciutto i pognaliśmy w stronę Foce.

– Patrz! Lis! 

Przed nami biegł śliczny lis. Biegł i biegł, co jakiś czas przystawał i oglądał się za siebie, zamiast po prostu czmychnąć w bok. 

– Jaki ma ładny pyszczek!

Lis – po włosku volpe – zatrzymał się z boku, popatrzył na nas uważnie i dopiero odwrócił się i zniknął w chaszczach. 

Po kolejnych kilku kilometrach las się skończył, a nas poraziła biel – biel śniegu i biel marmuru.

– Pan od kanapki miał rację. Powiedział, że na Monte Sagro będzie śnieg…

– Zapytałaś się? 

– Jasne! W zeszłym tygodniu błoto, teraz śnieg. Zobaczymy do czego nasze Hoka są zdolne. 

CDN…

Pięknego dnia!

Dla lubiących moje rolki – małe podsumowanie całego dnia, czyli odrobinę SPOJLER

Alpi Apuane, Carrara, Trekking w Toskanii, Kasia Nowacka
Alpi Apuane, Carrara, Trekking w Toskanii, Kasia Nowacka
Alpi Apuane, Carrara, Trekking w Toskanii, Kasia Nowacka
Alpi Apuane, Carrara, Trekking w Toskanii, Kasia Nowacka
Alpi Apuane, Carrara, Trekking w Toskanii, Kasia Nowacka
Alpi Apuane, Carrara, Trekking w Toskanii, Kasia Nowacka
Alpi Apuane, Carrara, Trekking w Toskanii, Kasia Nowacka

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media