29 lipca, 2025

Spóźnione maki spadają pod nogi…

Ucieszyłam się jak dziecko, a wzruszenie zawiązało mi gardło na supeł. I tu nie chodzi już nawet o spódnicę - noszę ją dziś radośnie i namiętnie spamuję nią w social mediach, bo jet piękna - chodzi jednak o coś więcej...

Co znajdziesz w tym artykule?

Paczka i deszcz

Poniedziałek nie był aż tak straszny pogodowo – przynajmniej w Marradi – jak zapowiadano. Deszcz przyszedł, ochłodziło się, ale nie żeby jakiś armagedon i Syberia. Ot zdrowy letni deszcz dla odświeżenia i dla grzybowego poczęcia. Goście – zapaleni grzybiarze – przybywający w sierpniu do Marradi powinni się idealnie w grzybowy sezon wpasować. 

Mimo aury „pod parasol” karnie odmaszerowałam moje dziesięć kilometrów, jak nakazuje potrzeba wynikająca z samodyscypliny – niby nie po górach, tylko po Marradi, ale dystans to zawsze dystans, a powrót do Biforco dodaje do tego zawsze jakieś tam drobne przewyższenie. 

Kiedy tuż po obiedzie wychodziłam z domu, otworzyłam główne drzwi, a pod nogi spadła mi paczka. Widocznie listonoszowi nie chciało się czekać na deszczu, aż mu ktoś otworzy, więc zatknął miękką kopertę za szparę w drzwiach i sobie poszedł.

Już na sam widok imienia nadawcy uśmiechnęłam się od ucha do ucha. 

W paczce ukryta była kartka z motylem niosącym piękne życzenie i… spódnica w maki! Nowa makowa spódnica! 

Ucieszyłam się jak dziecko, a wzruszenie zawiązało mi gardło na supeł. I tu nie chodzi już nawet o spódnicę – noszę ją dziś radośnie i namiętnie spamuję nią w social mediach, bo jest piękna – chodzi jednak o coś więcej…

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej, życie w Toskanii

Myśli

Za takim prezentem idzie ciepła myśl. Ktoś zadał sobie trochę trudu, żeby sprawić mi radość, żeby znaleźć coś, co wydaje się zrobione specjalnie dla mnie, dusza śpiewa, oczy się skraplają, bo wciąż tak bardzo rozczula mnie to, że ktoś coś dla mnie… 

I ja za te wszystkie myśli, niespodzianki, radości – z całego serca dziękuję.

Kiedy co jakiś czas Lucy mierzy się ze zmorą samotności, stoję obok i wspieram. Zwykle samym przytuleniem i wysłuchaniem, bo moje rady tu na nic. Przecież nic więcej nie mogę zrobić. Czasem niby staram się ją pocieszyć – choć wiem, że takie pocieszenie to o kant czterech liter. Niestety my „starzy” czujemy się w obowiązku, żeby podzielić się własnym doświadczeniem, a to nasze doświadczenie ma się często nijak do życia tych młodych ludzi. Teraz to wiem. Zrozumiałam to, kiedy enty raz ja sama rozmawiając ze starszymi usłyszałam: „a bo ja”. „A bo ja” to mnie akurat guzik obchodzi… Obiecałam więc sobie, że nie będę się wymądrzać, że po prostu BĘDĘ.

Ale za daleko odpłynęłam od brzegu… 

Patrząc na to wszystko, co wydarzyło się w moim życiu po czterdziestce, a teraz to już w ogóle u progu pięćdziesiątki – prawdziwe przyjaźnie, relacje niezapomniane, ludzie, o których mam wrażenie, marzyłam całe życie, chciałabym moją Lucy pocieszyć – jeszcze przyjdzie czas, jeszcze będzie przyjaźń, miłość i wiele więcej. Potrzeba tyko cierpliwości…  

Kiedyś i Tobie kochanie ktoś przyśle makową spódnicę, ktoś zawiesi na szyi naszyjnik z przesłaniem, ktoś zapyta jak Ci dziś jest, ktoś wyśle poranne dzień dobry, ktoś zostawi skrzynkę warzyw pod drzwiami, ktoś inny jeszcze zapyta czy wpadniesz do baru, bo właśnie jest czas na aperitivo… I nawet jeśli będziesz musiała na to czekać tyle lat co ja, wierz mi – będzie warto!  

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej, życie w Toskanii

Wigilia wigilii urodzin

– Nie sfotografowałam się w tym roku z numerkiem! – olśniewa mnie nagle przy obiedzie. 

– Jakim numerkiem? – pyta Lucy. 

– No wiesz… Zawsze sobie robię jakieś miłe zdjęcie i szukam moich lat na numerach domów, samochodów, skuterów, a w tym roku nic! Ułożę sobie znów z kamyków moje 48, albo z szyszek, pomidorów czy też z czegokolwiek… 

Lubię ten moment, lubię podsumowania, bo robią porządek w głowie, kręcą łezkę w oku, przywołują uśmiech, uświadamiają to i owo, bawią, uczą, stawiają do pionu…

Dobrej reszty dnia.

Ps. Jeszcze raz serdecznie dziękuję za wszystkie kawy. Jesteście niezwykli! Teraz już przycisk z kawą jest umieszczony na stałe. Za każdym razem, kiedy ktoś w niego kliknie, dusza się raduje. GRAZIE!

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej, życie w Toskanii

3 komentarze

  1. Życie jest pełne niespodzianek i tych niemiłych niestety ale i tych dobrych, czułych, wesołych i zadziwiających. Dlatego trzeba zerkać za róg co to się dziś wydarzy🤔☺️ Bądź lekką Makowa Panienko 🥰

  2. Wszystkiego co najlepsze 🍀🐘💐🥂
    Dla Jubilatki – 48 – super cyfra 👌(ja teraz czekam na 55, bo pośrednie mało interesujące), ale i dla całej Waszej Trojeczki ♥️♥️♥️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media