August Blues
Dopadł mnie z całą swoją siłą w poniedziałkowy ranek. Kiedy stałam w oknie czekając, aż kawa będzie gotowa i rozczulonym wzrokiem wodziłam po zielonej linii Apeninów, w oddali dał się słyszeć odgłos przerzucanego drzewa na opał. Wtedy mnie trafiło. Trafił mnie sierpniowy blues. Nawet nie wiedziałam, że to się tak nazywa! Nostalgia końca lata, melancholia schyłku sierpnia…
W niedzielę w czasie ulubionego trekkingu sfotografowałam pierwsze w tym roku cyklameny. Uwielbiam cyklameny, bo mają w sobie delikatność, która wcale z jesienią mi się nie kojarzy. Zupełnie jakby były kwiatami zagubionymi w czasie i przypadkiem wpadły do nie tej co powinny pory roku.
W Italii każda pora roku ma swoje kwiaty – zwiastuny. Cyklameny są zwiastunem jesieni, nawet jeśli przed nami jeszcze prawie miesiąc lata, to jednak to lato będzie już inne…
W Marradi do Nocy Czarownic jedna festa pogania drugą, czasem chciałoby się nawet rozdwoić, żeby móc uczestniczyć we wszystkich. La Notte delle Streghe – jak już nie raz pisałam – jest takim pierwszym wyhamowywaczem. Po tej nocy wiemy, że zaczyna się schyłek…
Jeszcze dwa tygodnie i Marradi wyjdzie z trybu wakacyjnego, ale nim to się stanie wciąż jeszcze wiele będzie się działo. Już dziś drugi dzień sfoglierii w Popolano. Jutro bawi się Mulino nad rzeką. W środę chwila przerwy, w czwartek ostatnie w tym sezonie mercatini, w piątek nie pamiętam co, w sobotę oczywiście tańce, a w niedzielę z odwiedzinami u Maghinardo w S.Adriano.
Winobranie i inne zadania
Mikołaj wraca do pracy po dwóch tygodniach przerwy. Zaczyna się winobranie. To będzie prawdziwa orka! Mam nadzieję, że się nie zniechęci… Jeśli choć odrobinę wytrwałości wyssał wraz z mlekiem matki, to da radę.
Ja powoli zaczynam układać stosiki do plecaka. Za tydzień o tej porze będę – taką mam przynajmniej nadzieję – na pierwszym noclegowaniu. Chciałabym się już podzielić jaką trasę mam w planie, ale myślę, że to ogłoszę dopiero na starcie. Tak jak w poprzednich wyprawach – tym razem też blog zamilknie, ale będę namiętnie relacjonować wyprawę na IG.
Tegoroczna Noc Czarownic przeszła już do historii i chciałabym o niej dwa słowa napisać, ale nie mam nawet pół porządnego zdjęcia. Przez wszystkie te lata występowałam w roli fotografa, uwieczniając każdą jedną postać, każdy detal, aż do zeszłego roku, kiedy to zamarzyło mi się być częścią tego spektaklu.
Niestety ja z tamtego roku mam chyba tylko jedno zdjęcie, jak będzie w tym roku? Zobaczymy…
Dobrej nocy.


