22 lipca, 2025

Sama sobie winna

Tu zabawa, tu lato w pełni, tu tyle jeszcze planów, ale jednak nie umiem zignorować tego, że przekwitły już lipy i ginestre, że słoneczniki powoli zwieszają nosy na kwintę, że dnia ubywa, że niektóre liście już lekko pożółkły, że wody w rzece niteczka, że kaki na drzewach są już wielkości tenisowych piłeczek... 

Co znajdziesz w tym artykule?

W "młodym" ciele MŁODY duch

Jaka ja się obudziłam w poniedziałek zmęczona i natychmiast zaczęłam zachodzić w głowę…  cóż to się wydarzyło? Skąd u mnie takie wyczerpanie?

Zaraz potem przyszło olśnienie. Jak to skąd? Z nieprzespania jak należy czterech nocy, z zabawy przez cztery wieczory, jakby jutra miało nie być, jakby mnie ktoś gonił z życiem, że już teraz za wszystkie czasy muszę nadrobić bycie dla innych nigdy dla siebie… No to mam! A jeszcze po drodze trekking, żeby być w zgodzie ze sobą i żeby sobie udowodnić – ja nie dam rady? No to patrz! 

No to patrzę w poniedziałkowy ranek w lustro i rzeczywiście nie dowierzam. Jeden rozczochrany zwłok…

Tyle mojego, co się wybawiłam. Tego mi nikt nie zabierze.

A tak całkiem serio… Nadszedł ten czas w marradyjskim roku, kiedy imprez jest tyle, że rozkładane są na cały tydzień, bo weekendów już brakuje. A to święto piwa, to apericena, to wieczór kabaretowy, to tańce… cały czas coś. I co? Nie iść? Nie iść to można sobie zimą, kiedy takich atrakcji jest duuużo mniej, a teraz to zwyczajnie iść trzeba!

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Przyszła nieproszona

Wlazła, wtarabaniła się bez pukania, rozsiadła się jak królowa i rządzi! Nie, nie zmora, która dręczy mnie co jakiś czas i którą Czytelnicy dobrze znają, tak czy inaczej też zmora, tylko trochę inna – Oto Jej Wysokość Melancholia Końca Lipca. 

Tu zabawa, tu lato w pełni, tu tyle jeszcze planów, ale jednak nie umiem zignorować tego, że przekwitły już lipy i ginestre, że słoneczniki powoli zwieszają nosy na kwintę, że dnia ubywa, że niektóre liście już lekko pożółkły, że wody w rzece niteczka, że kaki na drzewach są już wielkości tenisowych piłeczek… 

Oto kolejny powód, żeby się bawić – skuteczny sposób na zagłuszenie melancholii, która teraz narastać będzie z każdym dniem. Będzie puchnąć i puchnąć jak bańka mydlana, aż w końcu pęknie i na chwilę będzie po melancholii… 

Ten wpis to taka pół zachęta do odwiedzenia Marradi – oto ile się dzieje nawet w tak cichej i nieturystycznej gminie w dziczy Apeninów. Miejsce do zakochania, do pozostania, na zawsze… 

Jeden komentarz

  1. Okazja do zabawy jest?- jest, to trzeba korzystać i się bawić z myślą, że spokojniej będzie zimą ;). Ciesz się tą swobodą, że masz dwoje dorosłych dzieci dzięki czemu masz możliwość zabawy bez zamartwiania się co z dziećmi. Zasługujesz na to korzystanie z życia a skoro okolica temu sprzyja to trzeba dusić to życie jak cytrynę 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media