14 stycznia, 2026

Rozliczenie roczne

Niektórzy krytykują robienie planów na nowy rok, że to głupie, bo niby co mają do planów koniec i początek roku, że to nic nie zmienia, itd... itp... Dla mnie jednak jest to szczególny moment, coś się kończy, coś się zaczyna i to zaczynanie stymuluje do nowych planów, nowych wyzwań, rodzi kolejne marzenia. 

Co znajdziesz w tym artykule?

Rachunek sumienia

Zanim definitywnie zamknęłam kalendarz – jestem staroświecka i wszystkie lekcje oraz inne zobowiązania zapisuję w tradycyjnym kalendarzu długopisem – przejrzałam spis zeszłorocznych postanowień, planów, marzeń i pragnień. Rozliczenie finalne wyszło takie sobie, jednak ja niezmiennie pozostaję optymistką i zamiast rozmyślać nad tym, czego się nie udało, cieszę się z tego, co się udało, a szczególnie z tego, czego nie było nawet w sferze marzeń, a nim stary rok dotelepał się do mety stało się rzeczywistością.

Co się nie udało: 

Nie opublikowałam książki – ale podpisałam kontrakt na inną książkę, która jest już prawie, prawie skończona i ukaże się w tym roku.

Nie zrobiłam licencji przewodnika górskiego – spraw finansowych nie jestem w stanie przeskoczyć, a w tym przypadku o to się wszystko rozeszło. Na pocieszenie wymaszerowałam się w tym roku tyle, że moimi cammini mogłabym obdzielić kilka osób. 

Nie złożyłam wniosku o obywatelstwo włoskie – patrz wyżej, czyli brak środków, bo sytuacja finansowa nie była tym, co w 2025 roku wyszło szczególnie dobrze.

Z przyziemnych marzeń – nie zrobiłam też tatuażu – patrz dwa poprzednie punkty. 

Ale…

Zrealizowałam plany trekkingowe – Via degli Dei, Grande Traversata Elbana, widziałam moje dzieci szczęśliwe, wspólna podróż z jednym tym razem dzieckiem – Capraia z Lucy, zorganizowałam ślub, cieszyłam się życiem każdego dnia, nawet kiedy to życie próbowało czasem dokopać. 

I w końcu to moje życie w tym roku zrobiło w kilku sprawach zwrot o 180 stopni. Zdarzyło się to, czego rok temu nie miałam nawet śmiałości wpisać na listę pragnień…  

Zima w Toskanii, Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Nowe plany

Planów i pragnień na ten rok nie będę tu wypisywać – rozliczymy się za dwanaście miesięcy. Może podzielę się tylko jednym marzeniem i tak naprawdę planem, bo to marzenie przeszło już w realną fazę…

Kiedy kilka lat temu zawitałam na Campo Imperatore, które do tej pory uważam, za najpiękniejsze miejsce w Italii, złapałam taki oto kadr:

Zima w Toskanii, Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

i pomyślałam sobie wtedy, że kiedyś tak właśnie chciałabym spędzić noc. Obudzić się w tych nieprawdopodobnych okolicznościach przyrody i powitać wschód słońca. 

I do tego żaden prawdziwy camper, nic z tych rzeczy, coś skromniejszego – czasem mniej znaczy więcej. 

I oto mamy już prawie połowę stycznia 2026 roku i wszystko wskazuje na to, że w czasie najbliższych miesięcy to marzenie ma szansę się spełnić – i to i kilka innych. 

Mam też nadzieję, że nim powitam dzień na Campo Imperatore, zobaczę w podobnych warunkach jeszcze kilka innych świtów. 

Niektórzy krytykują robienie planów na nowy rok, że to głupie, bo niby co mają do planów koniec i początek roku, że to nic nie zmienia, itd… itp… Dla mnie jednak jest to szczególny moment, coś się kończy, coś się zaczyna i to zaczynanie stymuluje do nowych planów, nowych wyzwań, rodzi kolejne marzenia. 

A może ci, którzy robienie planów krytykują, najzwyczajniej się ich boją? Przychodzi w końcu taki czas, że przed samym sobą człowiek musi się z nich rozliczyć, a to rozliczanie wychodzi różnie – tak jak u mnie w tym roku.

Tylko co z tego???

Przecież już samo zmierzanie do celu ma w sobie coś wspaniałego, jest nowym doświadczeniem i nauką, a jeśli ostatecznie cel nie zostanie osiągnięty… To po prostu idzie się dalej!

Dobrego dnia!

Zima w Toskanii, Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Zima w Toskanii, Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

6 komentarzy

  1. Powtarzam sobie i innych najczesciej w zyczeniach : zeby chiało nam sie chcieć !! A plany i marzenia są idealne zeby utrzymac głód chcenia 🙂

  2. Kasia ja bym tego braku tatuażu nie wpisywał jako coś co się nie udało :)To jest w sumie jedyny pozytyw jaki wyniknął z kłopotów. Krótkoterminowo jest to niezrealizowane marzenie ale w długim terminie zdrowiej 🙂 I oby w tym roku plany i marzenia się pospełniały

  3. Byłam w tym roku na Campo Imperatore i pokochałam całym sercem, podobnie jak resztę Abruzji! Uznaliśmy, że to krajobraz z innego świata jest. A to, jaki pokaz dały nam słońce i chmury, było czymś niewyobrażalnym. Kiedy już zjeżdżaliśmy z góry krętą drogą, zaczęłam płakać przez nadmiar tego piękna, tej ciszy i przestrzeni, a także przez myśl, że pewnie już nigdy więcej tego nie zobaczę. Ale również marzy mi się spędzenie tam 2-3 dni na chodzeniu, patrzeniu i spaniu na miejscu… Pozdrawiam, Ewa

    • To marzenie już spełniłam, trzy lata temu spaliśmy w Santo Stefano, ale teraz chodzi o Campo w dosłownym znaczeniu tego słowa <3 I Abruzzo to jest mój ulubiony region...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE
Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media