Niedziela w Biforco
Moja ostatnia tego roku sierpniowa niedziela w Biforco. Za tydzień jeśli wszystko dobrze się uda, będziemy pewnie dochodzić do mety, ale ponieważ meta jest nieco dalej niż Florencja i powrót do Marradi tego samego dnia byłby trudny, dlatego na ostatni nocleg zatrzymamy się właśnie tam. Poza tym sama meta też dla nas ciekawa i co ważne – i dla mnie i dla Basi będzie nowością.
Tymczasem Basia dotarła już do Bolonii, a ja cieszę się ostatnim sierpniowym podrygiem w Biforco. Choć ten podryg po południu odmalował się deszczem.
Mój rozsądek przepadł gdzieś już dawno temu i dobrze mi z tym, wcale nie mam zamiaru go szukać, więc jako wzorowa nierozsądna postanowiłam skorzystać do ostatniej chwili, do ostatniej nuty, do ostatniego podrygu z letnich tańców. Noc była więc bardzo krótka, ale mam nadzieję, że odeśpię te hulanki w czasie naszego cammino, bo kiedy człowiek po 30 km dociera do końca kolejnego etapu to jedyne o czym marzy to posiłek i sen.
Zanim spakowałam dziś plecak, po tych nocnych hulankach zafundowałam sobie jeszcze biforkowy trekking, co Basia skwitowała pytaniem:
– Chyba żartujesz?
– Jeśli chodzi o trekking nigdy nie żartuję! – odpowiedziałam.
Wieczorna impreza została dziś odwołana – oczywiście z powodu deszczu. Może to i dobrze… Przynajmniej mój brak rozsądku nie będzie miał wielkiego pola do popisu.
Ostatnie gonitwy
W sobotę przerobiłam na przecier 15 kilo pomidorów. Dobrze, że Mikołaj mi pomógł, bo dziś byłabym chyba „jednorękim bandytą”. Mam nadzieję, że po powrocie dorobię następne, bo to co jest, to przy naszym „pomodorożerstwie” wystarczy nam raptem na 3 miesiące…
Poza pomidorami ganiałam jak wariatka, bo chciałam ze wszystkim zdążyć przed wymarszem, choć wiadomo, że ze wszystkim za nic bym się nie wyrobiła.
Mam nadzieję, że jeszcze jutro się pożegnam, ale na wszelki wypadek już dziś poproszę Was o cierpliwość. Zapanuje tu tygodniowa cisza albo prawie tygodniowa, bo tachanie komputera nie wchodzi w grę. Zapraszam Was oczywiście na IG domu z kamienia, na którym będę znów w stories relacjonować naszą wyprawę krok po kroku. Będzie mi bardzo miło, jeśli będziecie śledzić nasze poczynania i posyłać w świat.
Już jutro w pierwszej relacji zdradzę w jaką trasę ruszamy.
W tych dniach nie będę odpowiadać na maile oraz wiadomości. Proszę piszcie naprawdę tylko w pilnych sprawach. Uprzedzam też, że praktycznie nie używam messengera, więc jakikolwiek ze mną kontakt – Instagram, mail, formularz kontaktowy.
Plecak już spakowany. Mam nadzieję, że niczego nie zapomniałam. Nie wiem ile waży, bo nie mam wagi, ale obstawiam 10 kilo.
Pędzę dokończyć ostatnie sprawki. Miłego wieczoru!



4 komentarze
Trzymam kciuki za Twoją wyprawę🥰
Niech deszcz, wiatr i burze nawiedzają inne rejony
Mam nadzieję, że w następny poniedziałek się odezwiesz?
Pozdrawiam serdecznie 😘
Oczywiście z niecierpliwością czekam na relację
Pozdrowienia dla p. Nasi🌷🌷🌷🌷🌷
Pozdrowienia dla p. Basi 🙈🙉🙊🤣🤣🤣
Szczęsliwej , drogi ! Pieknej i bezpiecznej !!
Wszystkiego dobrego Kasiu i Basiu! Trzymamy kciuki. Powodzenia!!!