9 września, 2025

Przeczekać

Przyszedł do nas dwudniowy deszcz, ale potem znów ma być wrześniowe lato. Tymczasem wyskakują porcini, lipy nieznacznie się rumienią, w gajach kasztanowych powoli zaczyna panować ład pola golfowego, a ja pracuję na najwyższych obrotach, żeby wszystko razem szczęśliwie się spięło, żeby poukładać wszystkie puzzle, tam gdzie jest ich miejsce. 

Co znajdziesz w tym artykule?

Przymusowe przeczekanie

Zabrałam się za opowiadanie o Via Vandelli zaraz po powrocie do domu. Potem był trekking, potem goście, Florencja, chaos, praca… I tak nastał wieczór 9 września, czyli prawie pierwsza dekada dziewiątego miesiąca przeleciała bez mojego rozczulania się nad tym faktem.

Może to i lepiej, bo ten czas końca sierpnia jest dla mnie zawsze trudny do przejścia. I nie dlatego, że nie lubię jesieni, że nie potrafię cieszyć się chwilą – och potrafię jak mało kto! Tylko mi tak po ludzku żal jest lata, bo to moja ukochana pora roku i koniec kropka! 

Tak czy inaczej w tym roku jakoś to przeszło w miarę bezboleśnie. Cykady zakończyły koncert, kiedy byłam w drodze, a nie tak jak zwykle wyciągnięta na leżaku. Ogródek ugiął się od pomidorów, więc zajęłam się ich przecieraniem i upychaniem w słoiki. Cyklameny i zimowity zakwitły całymi dywanami, ciepło zostało z nami, a księżyc zniknął w niepowtarzalnym zaćmieniu.

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Jest dobrze

I jest dobrze tak jak jest, jest dobrze tu i teraz, tylko trzeba myśli o lipach i ginestrach trzymać na wodzy, o świętym Janie nie wspominać, o tańcach pod gołym niebem nie myśleć z roztkliwieniem i w ogóle nad tym gołym niebem zbyt długo nie rozmyślać. 

Przyszedł do nas dwudniowy deszcz, ale potem znów ma być wrześniowe lato. Tymczasem wyskakują porcini, lipy nieznacznie się rumienią, w gajach kasztanowych powoli zaczyna panować ład pola golfowego, a ja pracuję na najwyższych obrotach, żeby wszystko razem szczęśliwie się spięło, żeby poukładać wszystkie puzzle, tam gdzie jest ich miejsce. 

Lucy na dniach powinna zawitać na chwilę do domu, Nico pracuje przy winobraniu i urabia się po łokcie, ja zadręczam jak zwykle to congiuntivo, to opowieściami o Medyceuszach. Cieszę się na myśl o jeszcze kilku hulankach, na myśl o kolejnej wyprawie i uśmiecham do życia, bo to życie nie przestaje mnie zadziwiać.

Lata oczywiście niezmiennie żal…

Dobrej nocy! 

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

2 komentarze

  1. Nie zadręczasz opowieściami o Medyceuszach 🌷🪻🌷🪻🌷🪻🌷🪻
    Florencja Twoimi oczami jest przepiękna….😘😘😘

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media