Niedzielny poranek solo
Wczesnym rankiem upał nie był jeszcze rozbuchany. Mimo zarwanej nocy postanowiłam godnie to „nierozbuchanie” wykorzystać. Po nocy roztańczonej do nieprzyzwoitości, w niedzielny poranek budzik zadzwonił bardzo wcześnie. Przysługa przyjacielsko rodzinna na całe przedpołudnie zajęła Moją Drugą Parę Hoka. Ja tak naprawdę mogłam spać dalej i do 12 bumelować beztrosko, jednak byłoby to niewybaczalne marnotrawienie czasu. Na odpoczywanie przyjdzie czas zimą (być może!). Pomyślałam, że jeden dodatkowy trekking – w końcu za kilka dni zaczynam moje kolejne cammino – nie zawadzi. Złapałam więc Nikona i powędrowałam do Castellone zrobić przy okazji rozeznanie jak postępują prace archeologów.
Temperatura przy wspinaczce była doskonała, ale kiedy znów schodziłam do Biforco piekarnik sierpniowy nabrał mocy jak w środku lata.
Archeologiczne rewelacje
W ostatnich dniach lokalna prasa rozpisywała się na temat wykopalisk wokół Castellone. To co zostało odkryte do tej pory przez archeologów przeszło ich najśmielsze oczekiwania.
Castel Leone – tak brzmi dawna, oficjalna nazwa naszego Castellone. Jeszcze do niedawna z dawnego zamku mogliśmy podziwiać tylko jedną wieżę, odbudowaną w formie mało fantazyjnego graniastosłupa i aż ciężko dziś uwierzyć w to, co pokazały i nadal pokazują odkrycia archeologów.
Na ten moment światło dzienne ujrzały: cysterna o średnicy 20 metrów, pozostałości zabudowań, które przylegały do murów zamku, kamienna casa torre (dom wieża), fabryka metalurgiczna, suszarnia, w której suszono kasztany oraz piec z oryginalną drewnianą palą w środku.
Ponadto znaleziono również monolit z wyraźnym herbem, którego pochodzenie jest jeszcze nieznane oraz niezliczoność monet, fragmentów zbroi i innych drobiazgów nie tylko ze średniowiecza, ale nawet z czasów rzymskich.
Podejrzewam, że na zimę wykopaliska zostaną zamknięte, ale już nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć, co wiosną odsłonią kolejne poszukiwania. Krążą głosy, że wszystkie te znaleziska zostaną wystawione w przyszłości w nowym, specjalnie na tę okoliczność utworzonym muzeum. Byłaby to piękna atrakcja dla przybywających do Marradi.
Po tym niezwykłym samotnym trekkingu przyszła czas na kolejne niedzielne atrakcje, ale o nich opowiem w kolejnych dniach. Będą to atrakcje chyba jeszcze bardziej zachwycające niż wykopaliska naprze Castellone. Tymczasem znów siadam do lekcji i działam, żeby na wymarzony marsz móc ruszyć ze spokojną głową. Arrivederci aosto i Benvenuto settembre!
SIERPNIOWA ROLKA.



Jeden komentarz
Oooo, takie wykopaliska to mnie kręcą bardzo. Castellone będzie mozna odkrywać na nowo. Non vedo l’ora…..