Pesaro
W Pesaro przywitało mnie słońce i milutkie ciepło, tak że przez chwilę nawet korciło mnie, żeby wsunąć się do jakiegoś baru i zrobić użytek z tachanej na plecach awaryjnej zmiany garderoby. Niestety po obiedzie, kiedy posilone lokalną crescią (rodzaj lokalnej piadiny z najróżniejszymi dodatkami) dotarłyśmy znów nad morze niebo nos zwiesiło na kwintę. Nie przeszkadzało to jednak odważniejszym w zażywaniu kąpieli. Wygląda na to, że sezon letni powoli nabiera rozpędu.
Powodem mojej podróży do Pesaro było spotkanie z 7 wspaniałymi kobietami, które poznały się na majowych warsztatach w maju 2022 i tak od tej pory trzymają się razem. I choć z niektórymi widuję się na lekcjach włoskiego, to jednak spotkanie w realu jest czymś zdecydowanie innym. Cieszę się, że wreszcie i mnie na takie właśnie spotkanie po raz pierwszy udało się dotrzeć.
I tak sobie myślę, że to co zawsze powtarzam, iż bogactwem są ludzie i blogowanie podarowało mi dużo niezwykłych znajomości, a nawet kilka przyjaźni, nie dotyczy tylko mnie, ale też innych. Cieszę się, że ta pajęczyna nie kończy się na mnie, ale plecie się gdzieś dalej między ludźmi.
Dom z Kamienia przyczynił się do wielu wspaniałych rzeczy.
Florencja niespełniona
Dziś w południe natomiast miałam wsiąść do autobusu i pognać do Florencji na kolejne spotkanie. Tymczasem połączenia transportu publicznego plus strajk postanowiły zagrać mi na nosie i z florenckiego spotkania, na które też bardzo czekałam, niestety nic nie wyszło.
Jak się nie da, to się nie da i nie ma co rozpaczać. Przyjrzałam się dokładniej niedzielnemu rozkładowi jazy i z radością odkryłam, że w niedzielę, w drodze na kolejną wyprawę mamy godzinę czasu na przesiadkę. Dziś już wiem jak ją wykorzystam, także nie ma tego złego!
Narzuciłam sobie ostatnio spore tempo. Może to dzisiejsze uziemienie w domu dobrze mi zrobi.
„Wyjedzie po mnie?” – napisałam do Mikołaja, kiedy autobus był tuż przed Marradi. Jaki to luksus mieć Gratka i dziecko z prawem jazdy!
– Zrobiłeś zakupy?
– Nie miał czasu.
– To co robiłeś?
– Tyle innych rzeczy kazała mi zrobić! Jak było w Pesaro?
– Cudnie. Tylko teraz jestem jakaś strasznie zmęczona. Co my teraz zjemy?
– Spaghetti aglio olio.
– No naprawdę! zakupy to już mogłeś zrobić.
– Niech nie marudzi. Zobaczy ile w domu zrobił.
Chwilę później przy kolacji nad talerzem spaghetti:
– Nie rozumiem dlaczego mnie taka słabość dopadła.
– Mama za bardzo schudła.
– Popatrz! – prężę dumnie ramię pokazując wyćwiczone mięśnie jak Bruce Lee.
– Mięśnie ma, ale co z tego jak tłuszczyku nie ma.
Chyba galopka od powrotu z cammino i trochę trosk dały mi w kość. Tęsknię strasznie za wolnością na szlaku. Właśnie… A propos! Trzeba plecak już spakować.
Dobrego weekendu!
I na deser ROLKA PESARO, dla śledzących Instagram Domu z Kamienia.



Jeden komentarz
Ciekawa jestem co to będzie się działo w tą godzinę przerwy 🤔😉