6 lutego, 2026

Pierwszaki!

Odkąd mieszkam w Biforco mam swoje miejsca na fiołki, na prymulki i na anemoni. Wiem, że jeśli już jest ich pora, to w tych miejscach będą kwitły w pierwszej kolejności. Jakież więc było wczoraj moje zdziwienie, kiedy fiori di San Giuseppe znalazłam w miejscu fiołków!

Co znajdziesz w tym artykule?

Fiori di San Giuseppe

Anemone hortensis – tak brzmi ich łacińska nazwa. Potocznie nazywane też anemone fior di stella albo anemone stellato, u nas natomiast mówi się o nich kwiaty świętego Józefa – czyli fiori di san Giuseppe. 

To jest zawsze mój wyczekany moment – ten pierwszy „najpierwszy” fiore w rozkwicie zazwyczaj znajduję już w styczniu. W tym roku kazały trochę na siebie czekać i paradoksalnie znalazłam je w miejscu zupełnie „niejózefowym”. 

Odkąd mieszkam w Biforco mam swoje miejsca na fiołki, na prymulki i na anemoni. Wiem, że jeśli już jest ich pora, to w tych miejscach będą kwitły w pierwszej kolejności. Jakież więc było wczoraj moje zdziwienie, kiedy fiori di San Giuseppe znalazłam w miejscu fiołków!

To chyba z wrażenia dwa z trzech zrobionych zdjęć wyszły ruszone. Taka ze mnie fotografka! 

Tak czy inaczej po tych wszystkich latach tutaj moja radość się nie zmieniła. To już moja 13 zima tutaj, a ja cieszę się z pierwszych kwiatów wciąż tak samo. Fiori di san Giuspeppe są śliczne. Kiedy jest ich tyle, że nikt już się nie bawi w liczenie, całe łąki spływają fuksji. 

Te trzy wczorajsze mizeroty to najlepszy dowód na to, że jednak zima już powoli może zacząć końcowe odliczanie.

Fiori di San Giuseppe, Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Fiori di San Giuseppe, Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Oderwanie

W czwartek w końcu po kilku dniach deszczu wyszło słońce. Pogoda tej zimy naprawdę nie pokazuje się od dobrej strony. Deszcz, deszcz i jeszcze raz deszcz. Słońca jak na lekarstwo. 

Całe szczęście, że w miniony czwartek nieco odpuściło, choć byłam tak zmęczona patrzeniem w monitor i pisaniem, że wyszłabym z domu nawet w burzę śnieżną. 

Śniegu na szczęście nie widzieliśmy od Befany, a zamiast niego wczorajszy spacer ubarwiły właśnie pierwsze fiori di san Giuseppe. 

Przed wyjściem z domu wysłałam kolejne zdjęcie – raport z postępu prac. To było zdjęcie przełomowe, bo przekroczyłam magiczną granicę słów, do jakiej zobowiązałam się w kontrakcie. Piszę oczywiście dalej, bo ta granica to tylko sugestia, ale teraz to pisanie jest już spokojniejsze.

Szarość znów spowiła w dolinę, a ja jeszcze raz muszę przewietrzyć głowę.

Dobrego weekendu.  

Fiori di San Giuseppe, Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

2 komentarze

  1. Tak nieśmiało odważę się zauważyć: To NASZA 13 zima tutaj 😀 Z tym że moja niestety „zaoczna” Pozdrawiam. Hanka

    • Kosmos, prawda? Hania to my się tu pewnie wszyscy razem pewnego dnia zestarzejemy <3:) A ja przy okazji dziękuję za Twoją obecność i to, że mogę ją poczuć przez komentarze. To ważne!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media