Fiori di San Giuseppe
Anemone hortensis – tak brzmi ich łacińska nazwa. Potocznie nazywane też anemone fior di stella albo anemone stellato, u nas natomiast mówi się o nich kwiaty świętego Józefa – czyli fiori di san Giuseppe.
To jest zawsze mój wyczekany moment – ten pierwszy „najpierwszy” fiore w rozkwicie zazwyczaj znajduję już w styczniu. W tym roku kazały trochę na siebie czekać i paradoksalnie znalazłam je w miejscu zupełnie „niejózefowym”.
Odkąd mieszkam w Biforco mam swoje miejsca na fiołki, na prymulki i na anemoni. Wiem, że jeśli już jest ich pora, to w tych miejscach będą kwitły w pierwszej kolejności. Jakież więc było wczoraj moje zdziwienie, kiedy fiori di San Giuseppe znalazłam w miejscu fiołków!
To chyba z wrażenia dwa z trzech zrobionych zdjęć wyszły ruszone. Taka ze mnie fotografka!
Tak czy inaczej po tych wszystkich latach tutaj moja radość się nie zmieniła. To już moja 13 zima tutaj, a ja cieszę się z pierwszych kwiatów wciąż tak samo. Fiori di san Giuspeppe są śliczne. Kiedy jest ich tyle, że nikt już się nie bawi w liczenie, całe łąki spływają fuksji.
Te trzy wczorajsze mizeroty to najlepszy dowód na to, że jednak zima już powoli może zacząć końcowe odliczanie.
Oderwanie
W czwartek w końcu po kilku dniach deszczu wyszło słońce. Pogoda tej zimy naprawdę nie pokazuje się od dobrej strony. Deszcz, deszcz i jeszcze raz deszcz. Słońca jak na lekarstwo.
Całe szczęście, że w miniony czwartek nieco odpuściło, choć byłam tak zmęczona patrzeniem w monitor i pisaniem, że wyszłabym z domu nawet w burzę śnieżną.
Śniegu na szczęście nie widzieliśmy od Befany, a zamiast niego wczorajszy spacer ubarwiły właśnie pierwsze fiori di san Giuseppe.
Przed wyjściem z domu wysłałam kolejne zdjęcie – raport z postępu prac. To było zdjęcie przełomowe, bo przekroczyłam magiczną granicę słów, do jakiej zobowiązałam się w kontrakcie. Piszę oczywiście dalej, bo ta granica to tylko sugestia, ale teraz to pisanie jest już spokojniejsze.
Szarość znów spowiła w dolinę, a ja jeszcze raz muszę przewietrzyć głowę.
Dobrego weekendu.



2 komentarze
Tak nieśmiało odważę się zauważyć: To NASZA 13 zima tutaj 😀 Z tym że moja niestety „zaoczna” Pozdrawiam. Hanka
Kosmos, prawda? Hania to my się tu pewnie wszyscy razem pewnego dnia zestarzejemy <3:) A ja przy okazji dziękuję za Twoją obecność i to, że mogę ją poczuć przez komentarze. To ważne!