Dnia przybywa
Przed wieczorem wracałam z Marradi w doskonałym humorze. Byłam w przestrzeni czasowej pomiędzy aperitivo z przyjaciółkami i miłą kolacją. Szłam wolno, bo aura była wreszcie przyjemna i choć dolinę powoli ogarniał mrok, to jednak krztyna światła wciąż kurczowo trzymała się nieba. Aż przystanęłam na moście na kilka chwil, żeby się tym lutowym niebem nacieszyć.
Kolejny tydzień dotelepał się do mety i tak oto luty skrócił się już o siedem dni. Do granicznej daty oddania tekstu książki już tylko 21 dni.
Niereformowalni
W tygodniu przebąkiwaliśmy o planach na weekend i nawzajem próbowaliśmy utrzymać swoje zapędy w ryzach, powtarzając, że przecież tyle pracy przed nami przy „G”, więc jeśli już to gdzieś blisko, skromnie, bez rozmachu i pobudki o 5.00 rano.
Wytrwaliśmy w tych ryzach do dzisiejszego poranka, bo nagle niewinny reel z instagrama pociągnął za sobą lawinę innych reelsów i zupełnie niechcący rozpisał się bardzo ciekawy plan na niedzielę i to bynajmniej nie tuż za płotem…
Pogoda w niedzielę ma być szara i nijaka. Mam więc nadzieję, że tymi planami uda nam się ją pięknie pokolorować. I może tym razem przysiądziemy nawet na coś smacznego. W końcu będąc w TAKICH okolicach, grzechem byłoby tego nie zrobić.
O tym, gdzie się wybieramy i co nas tak w tych krótkich video zauroczyło będą oczywiście bajać od nowego tygodnia i jeśli wszystko dobrze się potoczy, to tego bajania znów będzie na kilka dni.
Poza tym rozkręca się właśnie włoski karnawał. We Florencji już po, w Mugello nadal trwa, parada wozów przejechała też przez Viareggio, a półki w pasticceriach uginają się od chiacchiere, castagnole i frittelle.
A zatem kolorowego i słodkiego weekendu!



Jeden komentarz
Twój opis niedzielnego spaceru w Marradi oddaje niezwykły nastrój miejsca i codziennych przyjemności, a włoski karnawał dodaje mu jeszcze więcej barw i radości. Jakie miejsce w Marradi najbardziej skradło Twoje serce?