13 czerwca, 2025

Pełnoletnia miłość

Czasem zastanawiam się jak to jest, na ile życiem rządzi przypadek, a na ile mamy wpływ na to co, się wydarzy. Jak to dobrze, że jestem tu gdzie jestem... Nie ma chyba dnia, żebym nie westchnęła w myślach do tego przedziwnego splotu wypadków, który zapędził mnie w ten wyjątkowy zakątek świata...

Co znajdziesz w tym artykule?

Osiemnaście lat

Jak zawsze w czerwcu zbiera mi się na wspominki. Okazuje się, że czerwiec jest eksplozją sentymentalnych wywodów. 2007 roku, czyli dokładnie 18 lat temu powoli pakowałam walizki, żeby wyruszyć na moje pierwsze toskańskie wakacje. Na tę okazję kupiłam sobie nawet dwa nowe kostiumy kąpielowe, dzieciom kolorowy pontonik, a do walizki wrzuciłam zeszyt od włoskiego. 

Jak nie raz przez te lata pisałam, pamiętam każdy jeden moment tamtej podróży. Inne już potem nie zapisały się w mojej pamięci z takimi detalami, jak właśnie ta pierwsza. 

„Z dawnych notesów”:

Mijamy Brisighellę – patrzcie jak pięknie – wołam do reszty i wyciągam palec w stronę wieży zegarowej. Dzieci już się wiercą w fotelikach. Dwa dni podróży dla roczniaka i trzylatka to wyzwanie, ale są naprawdę dzielni. Wyciągam kilka kukurydzianych chrupek, żeby odwrócić ich uwagę. Dojeżdżamy do Marradi i już za przejazdem kolejowym uderza mnie słodki zapach. Wtedy jeszcze nie wiem, że to lipy, że w czerwcu w ich zapachu tonie całe miasteczko. Lipy, będą już zawsze pachniały dla mnie beztroską, wakacjami, Toskanią, latem, Marradi, miłością, bo ta miłość wybuchnie w ciągu następnych dni. 

Nigdy bym nie pomyślała, że takie rzeczy dzieją się naprawdę, bo że w filmach to wiadomo. Człowiek przyjeżdża, kilka dni pobędzie i już gotów jest wywrócić życie do góry nogami, byle tylko zostać, byle już nie wracać. 

Moja miłość do Marradi, do tego miejsca jest już pełnoletnia. Przez lata została sprawdzona w ogniu, jak złoto jest dziś najwyższej próby, bo trudności w tych latach nie brakowało. 

Czasem zastanawiam się jak to jest, na ile życiem rządzi przypadek, a na ile mamy wpływ na to co, się wydarzy.

Jak to dobrze, że jestem tu gdzie jestem… Nie ma chyba dnia, żebym nie westchnęła w myślach do tego przedziwnego splotu wypadków, który zapędził mnie w ten wyjątkowy zakątek świata. 

Wdzięczność.

Wakacje we Włoszech, blog Kasi Nowackiej Dom z Kamienia
Wakacje we Włoszech, blog Kasi Nowackiej Dom z Kamienia

Wyobraźń

– A ty co? – zdziwiłam się na widok Mikołaja, który zapowiedział, że wróci dopiero późnym wieczorem, tymczasem stawił się w domu tuż po 12.00.

– Nie cieszy się mamusia? 

– Cieszy się, cieszy, tylko jakbyś wysłał wiadomość, że będziesz na obiad, to bym wrzuciła dwie porcje makaronu, a nie jedną. 

– To się mamusia nie cieszy… – podsumował – biedny ja!

– Cieszy! Zaraz ugotuję drugą porcję, ale następnym razem daj znać. 

Skończyłam rozwieszać pranie i wróciłam do kuchni. Na patelni pyrkotały świeże pomidory z czosnkiem, kaparami i cząbrem. 

– Ale będziesz musiał zjeść moje ulubione spaghetti. Zrobiłam obiad pod mój smak. 

– Przecież ja wszystko zjem. 

– I co dałeś już odpowiedź? – zapytałam, kiedy zasiedliśmy do obiadu. – Usiądę tu, obok ciebie, bo tak mam bliżej okno i czuję lipy. 

– Jeszcze nie, ale zaraz napiszę. 

– Widzisz, ty sobie uroiłeś w głowie, że ja mam jakąś jedną wizję na temat twojej przyszłości, a ja wcale nie jestem okropną mamą, która steruje życiem dzieci. 

– Kocha mama – oparł na chwilę kudłatą głowę na moim ramieniu.

– Tam trzeba jeszcze domalować, widzisz? Plamka została.

– Rozmawialiśmy o wszystkim, przede wszystkim o Mikołaja przyszłości. Rozmowa o pracę poszła wspaniale, do tego stopnia wspaniale, że przynajmniej na ten moment przewróciła Mikołaja plany na przyszłość o 180 stopni. Jeszcze się nimi nie podzielę, bo co będzie, to czas pokaże. Myślę też, że wiele osób  być może popukałaby się w czoło, że ja na coś takiego z entuzjazmem przyklaskuję. Według mnie jednak jedną z najważniejszych rzeczy w życiu jest móc robić to, co się kocha i mieć odwagę walczyć ze stereotypami w obronie własnych marzeń. Pewnie Mikołaja wybór dla wielu będzie kontrowersyjny, ale ja – im dłużej nad nim myślę – tym bardziej jestem przekonana, że to piękny wybór. 

– Żeby wierzyć, to trzeba mieć wyobraźń – powiedział na koniec nieco filozoficznie. 

– Wyobraźnię. 

– Wyobraźnię? Nie wyobraźń? – zamyślił się, jakby niepewny – Widzi? I dlatego ja nie mógłbym być tłumaczem, ani też nie mógłbym uczyć języka. Mama to wszystko wie, zna zasady, a ja po prostu mówię i się nie zastanawiam. Na pewno nie wyobraźń?

Życzymy Wam pięknego weekendu pełnego wyobraźni czy też wyobraźniów! 

7 komentarzy

  1. Daliście czadu z tą tajemniczością 🤣🤣🤣🤣🤣🤣
    Aż mnie skręca z ciekawości 😘
    Rozumiem Twojego podejście Kasiu do przyszłości Syna, to piękne patrzeć jak dzieci same wybierają drogę, planują przyszłość
    Pozdrawiam serdecznie 🥰🥰🥰🥰🥰

    • Tajemniczość, bo to się najpierw wszystko musi zadziać, a potem dopiero będzie opowiadane:) Co do wolności wyboru naszych dzieci – czasem w środku chcielibyśmy, żeby w pewnych sytuacjach zrobili tak, a nie inaczej, bo bazując na własnych doświadczeniach wydaje nam się, że tak będzie lepiej. Wydaje nam się – to słów jest kluczowe. Tymczasem dzieciaki muszą budować własne doświadczenia i podążać za własnymi marzeniami, a nie ambicjami rodziców.

    • Czy to jest ujma pracować w fattorii? To jest piękne zespolenie człowieka z naturą, dające satysfakcję, że robi się coś pożytecznego. To ciężka praca, nie każdy miałby odwagę jej się podjąć.

      • Absolutnie żadną ujmą, żadna uczciwa praca nie jest ujmą. I nie chodzi o samą pracę, tylko o Mikołaja decyzje dotyczące różnych kwestii.

  2. Chyba się domyślam, bo sama nie tak dawno temu byłam w podobnej sytuacji 😉 Ale na dobre wyszło, choć strasznie się martwiłam, jak się to wszystko poukłada?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media