Świta
Świta w drodze… Aż mi się wierzyć nie chce! Minął ponad rok odkąd ostatni raz widzieliśmy się wszyscy w komplecie! To jest dla mnie prawdziwe Święto. Za jeden wspólny tydzień oddam wszystkie Boże Narodzenia i Wielkanoce!
To będzie intensywny tydzień, bo przede wszystkim Mikołaj zmierzy się z pisemną maturą, po drugie ja i Najmłodszy będziemy razem pracować przy pięknym ślubie, ja jako tłumacz i „kierownik uroczystości” czy też wedding manager, a Najmłodszy jako fotograf. Poza tym plany mamy szumne i mam nadzieję, że uda się je zrealizować tak, jak sobie wymarzyliśmy.
Lokalne przysmaki
– Babcia powiedziała, że już nie da rady z karpatką – powiedział z żalem Mikołaj.
– A jak ma dać radę, jeśli ty prosisz o to, kiedy ona jest już w podróży?
– To mama niech zrobi.
– Mogę zrobić, ale ty też możesz, możecie zrobić razem z C.
Zaraz wyciągnął telefon i wpisał w google przepis na karpatkę.
– O! Jest! – zawołał uradowany – i to po włosku, na Giallo Zafferano.
– No i pięknie!
Rozmowa przy obiedzie zeszła na kulinarne tematy, bo Mikołaj zaczął zgłębiać nazwę ciasta i bardzo ucieszył się na Karpaty, a potem wpisał w wyszukiwarkę: typowe słodkości warszawskie…
– Na bank pańska skórka – wyprzedziłam google.
– To gdzie indziej tego nie znają?
– Wyobraź sobie, że nie!
– Jakie to smutne! Pańska skórka jest taka dobra! Sam cukier, wiadomo, ale taka dobra!
– Wszyscy z cmentarza znają obwarzanki, ale pańska skórka jest typowo warszawska.
– Obwarzanki to te taralli na sznurku?
– Ale ty śmieszny jesteś, rzeczywiście takie taralli. Generalnie nic wielkiego.
– Taralli cebulowe są dobre.
– Ale te naturalne zupełnie nijakie, a Obwarzanki jeszcze gorsze.
– Obwarzanki to taki największy zawód świata, bo widzisz takie kółeczka na sznurku, tak ładnie wyglądają, a potem to gryziesz i wielki smutek…
– Bo wcale nie są puchate.
– Wuzetka, rurka z kremem – wylicza dalej Mikołaj – serio? Rurka z kremem jest warszawska? – dziwi się.
– Wygląda na to, że tak. Jak byłam mała, to na placu Szembeka była lodziarnia, gdzie lody sprzedawała pani Kasia, tylko, że lody to były latem, a zimą gofry i chyba właśnie rurki z kremem.
– O gofry! Najlepsze z bitą śmietaną. W ogóle gofry powinno się jeść z bitą śmietaną. Kto je bez niczego jest dla mnie podejrzany. A mama jakie lubi.
– Z bitą śmietaną… albo bez niczego…
– Co? – zapytał oburzeniem wykrzywiając buzię w teatralnej dezaprobacie – to jest nienormalne!
Lato nabiera rozpędu
– Idzie mama dziś na basen? – mówiąc „na basen” Mikołaj miał na myśli dyskotekę, bo w porze letniej bawimy się pod chmurką.
– Idzie! Pewnie, że idzie! Jak ja bym mogła moje „dansy” odpuścić. Najpierw idzie zobaczyć się z dziewczynami, potem idę fotografować trial, a potem na basen.
– Może my też będziemy.
– Ooooo! Jak super! Bądźcie! Bądźcie! – Ucieszyłam się jak dziecko.
Matka i Syn na tej samej dyskotece, wszystko się razem po marradyjsku komponuje, współgra, w zgodzie idzie pod ramię, starsi i młodsi, poezja, codzienność i zabawa. Niech to lato nabiera pięknego rozpędu. Ja wiem już że będzie za krótkie, żeby zmieścić w nim wszystko to, co bym chciała.



4 komentarze
Obwarzanki przez 'rz’ to lokalny krakowski przysmak. Nie mylić z tymi odpustowymi na sznurku bo to badziew. 'Produkcja obwarzanków odbywa się ręcznie i to piekarz przekształca kulkę ciasta w sulkę – wałeczek o grubości palca, po czym skręca dwie lub trzy sulki ze sobą i łączy ich końce, tworząc zgrabne kółko. Po tym jak ciasto wyrośnie, trafia do gorącej kąpieli, czyli jest obwarzane. Obgotowane krążki są posypywane dodatkami ( sól, mak, sezam, czarnuszka itp.), a następnie pieczone.
Obwarzanek krakowski jest jednym z tych produktów, których wyjątkowość polega na szlachetnej prostocie. Po pierwsze – doboru składników, gdyż wyrób powstaje z połączenia mąki pszennej (możliwe jest stosowanie do 30% mąki żytniej), tłuszczu, cukru, drożdży, soli i wody. Po drugie – smaku. Obwarzanek nie różni się wiele od zwykłego świeżo wypieczonego pieczywa, jednak zawsze chrupiąca skórka i rozpływający się w ustach miękki i lekko słodkawy miąższ czynią go wyjątkowo smacznym.
Pierwsze wzmianki o krakowskich obwarzankach (łac. circinellos) pochodzą z 1394 r. ’
Kto nie jadł niech żałuje 🙂
Obwarzanki 🥰
Oczywiście już poprawiłam. Coraz gorzej z moją ortografią. 🙁
E tam, to zabawny drobiazg 🥰