Pomidory i reszta
Zaniedbaliśmy ogródek. Ani ja, ani Mikołaj nie spisaliśmy się na medal. Na początku tak, ale już potem wstyd jak nie wiem co! Pomidory obrodziły i tak jak szalone, ale mogliśmy zrobić to lepiej. Zwyczajnie zabrakło czasu. Nie wiem co my z tym czasem robimy… To znaczy w sumie wiem – każdy z nas ma swoje ważniejsze sprawy i te nasze pomidory to trochę jak takie dzieci, które wychowuje ulica. Kilka krzaków urosło w górę jak najbardziej okazałe sekwoje, tak że pomidory z najwyższych gałązek zrywa tylko Mikołaj, ja musiałabym wziąć drabinę.
Musiałam te plony przed deszczem zbierać na dwie tury, bo oprócz pomidorów była też cukinia i papryka.
Teraz trzeba wyeksmitować to, co już niczego nie rodzi i najwyższa pora przygotować ogródek zimowy. Na zimę sadzi się tu wszelkie kapusty: przede wszystkim cavolo nero, verza, viola i zwykłą białą, poza tym kalafiory, brokuły, karczochy oraz radicchio. Z takim zaopatrzeniem można spokojnie przetrwać zimę.
Wkrótce też wybieramy się w góry, żeby zebrać tarninę i nastawić nalewkę.
Nie popisałam się też z dżemami i marmoladami w tym roku. Ledwie cztery słoiczki dżemu z jeżyn i tyle.
Jeszcze raz Florencja
Florencja o poranku przebudziła się nakrapiana kałużami. Odbijały się w nich renesansowe fasady, kolorowe witryny, turyści z walizkami i i niebo już prawie całkiem lazurowe. Niby w ciągu dnia jeszcze coś lekko pokropiło, ale generalnie pogoda na spacer była wymarzona.
Na Santa Croce rozstawił się jarmark francuski, w Palazzo Strozzi trwały przygotowania do kolejnej wystawy, a w Santissima Annunziata ksiądz zamknął przed nami drzwi zapraszając na zwiedzanie po południu.
W miłym towarzystwie minął jeszcze jeden florencki, wrześniowy dzień. Wyruszałam z ciężką głową po kolejnej nocy przespanej po łebkach, bo środowy wieczór wypełniły harce i hulanki na kolacji zorganizowanej przez ProLoco dla tych, którzy pracowali przy Nocy Czarownic. Ani jednego ani drugiego H nie będę rozwijać, bo to wszystko nadaje się tylko na off the Record, czy też raczej – „co było w Vegas, zostaje w Vegas.
Tydzień dotelepał się prawie do weekendu. A ten zapowiada się wyjątkowo atrakcyjnie, poza tym wielkimi krokami zbliża się już moja kolejna wyprawa…
Dobrej nocy!



2 komentarze
Kasiu,
Nigdzie nie widziałam zdjęć z Nocy Czarownic.
Jakiś link do facebooka chociaż? 🙂
Choćby włoskiego 🙂
Poproszę.
Niech kolejne dni września mijają powoli , nieśpiesznie, byś mogła smakować tę wyjątkową porę roku w wyjątkowo pięknym miejscu….
Dziękujemy za wszystko…🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰❤️❤️❤️❤️❤️❤️💓💓💓💓🫂🫂🫂🫂🫂