Toskański ślub i inne propozycje
Jest coś, w czym jestem naprawdę beznadziejna, oczywiście jest tych rzeczy więcej niż jedna, ale pierwszą z nich jest zdecydowanie autopromocja. Zaprezentowanie tego, co mogę, co umiem, czym chciałabym się podzielić, a już najgorsze, co chciałabym sprzedać (patrzcie książki!) mimo lat brania się z bykiem za rogi, idzie mi opornie. Tak czy inaczej dzielnie próbuję, co jakiś czas zarzucam moje skromne social media równie skromnymi osiągnięciami, w nadziei, że złapią dobry wiatr i w końcu ułatwią nieco życie.
Pisanie – blog i książki, fotografia, organizacja ślubów, ostatnimi czasy również pomoc przy kupnie mieszkania, rola tłumaczki (nieprzysięgłej!), pomoc w organizacji wakacji w mojej części regionu, autorskie spacery po Florencji oraz nieznanych zakamarkach Toskanii i Romanii, a także, a może przede wszystkim lekcje włoskiego. Na chwilę wstrzymałam się z warsztatami, ale i te wrócą do jadłospisu.
Dzięki temu wszystkiemu od lat utrzymuję się na powierzchni. Wciąż pracuję na to, żeby to utrzymanie się było nieco łatwiejsze, żeby nie było wyciąganiem brody w górę, żeby się nie zachłysnąć, tylko swobodnym i spokojnym dryfowaniem najlepiej na bezpiecznym materacu.
Dziś przedstawiam kilka migawek z mojej ostatniej działalności, tym razem nie z telefonu, tylko z bardzo mi życzliwego obiektywu Najmłodszego, którego niezmiennie polecam nie tylko tu w Toskanii, ale też gdziekolwiek w Polsce. Cieszę się, że przynajmniej raz na jakiś czas mam z mojego działania „wyjściowe” zdjęcia i nimi właśnie chciałam Was zaprosić do zapoznania się z ofertą Domu z Kamienia.
Z tych wszystkich działalności organizacja ślubu jest zadaniem najbardziej stresującym i odpowiedzialnym, ale też jednocześnie daje najwięcej wzruszeń i emocji.
Mam nadzieję, że takich wzruszeń na przyszły rok, a może jeszcze na ten napisze się więcej. Ślub w Toskanii wcale nie musi być czymś nieosiągalnym. Piszcie śmiało jeśli takie wydarzenie jest na liście Waszych marzeń, a ja pomogę Wam je spełnić.
Przetasowanie kart?
Jestem w dość wyjątkowym życiowym punkcie, w którym czuję, że powinnam zrobić coś więcej albo w ogóle przetasować wszystkie karty.
Zobaczymy, co pokażą najbliższe dwa miesiące. W tej chwili muszę skupić się na pracy przy sprzedaży mieszkania oraz na pisaniu książki, bo do oddania tekstu zostało już tylko osiem miesięcy. Wciąż liczę na przychylność losu i wierzę, że choć jedna dobra gwiazda będzie mi przyświecać i nie pozwoli zginąć.
Za wszelkie udostępnienia i polecania dziś z całego serca dziękuję!
***
Italia tkwi w piekielnym uścisku gorącego afrykańskiego powietrza. Nawet u nas w górach w Marradi w nocy było 25 stopni, nie wyobrażam sobie ile w takim razie było we Florencji.
– Już nie wraca do Faenzy! – oświadczył Mikołaj rzucając się jak zdechły na moje łóżko, po tym jak wrócił z miasta po maturalnym kibicowaniu przyjacielowi.
– A ty się chciałeś kiedyś do Faenzy wyprowadzić – zaczęłam go podpuszczać.
– A kiedy to było! – oburzył się – tam się żyć nie da! To piekło! Co Mama pije – zerknął z pogardą i niedowierzaniem na mój kubek z wodą – pije gorące, w taki upał? Mama jest chyba nienormalna.
– To gasi pragnienie.
– To jest nienormalne!
Normalne czy nie, ja na upał nie narzekam, pozostaję niezmiennie w team „kocham gorąc”. A wy?
Pięknego wieczoru!



3 komentarze
Wow, ile Pani rzeczy robi 🤯 a jeszcze zapomniała dodać te domowe, rodzinne i przyjacielskie obowiazki. Dobra, trochę się przekomarzam 😜 A na serio to wspaniałe te Twoje osiągnięcia i umiejętności, niech wieść o nich rozchodzić się daleko, szeroko i przynosi zasłużone owoce 😍
Piękne zdjęcia, pięknie wyglądasz , piękna sceneria 🙂
Podziwiam Cię za wszechstronność i mocno trzymam kciuki , żeby wszystko Ci się udało tak, jak sobie zaplanowałaś.
Bardzo rzadko czytam blogi, ale do Domu z kamienia zaglądam niemalże codziennie- do wpisów bieżących i tych archiwalnych. Szczerze mówiąc- od kilku tygodni czytam Twojego bloga od początku:) – świetna lektura, tyle tu piękna, wiedzy i ciekawostek o Italii. Czuję się niemalże jak uczestnik tych wszystkich zdarzeń, o których piszesz;) – próbowałam Ci o tym powiedzieć podczas naszej majowej kawy we Florencji, ale z wrażenia chyba mi to nie wyszło:)
Serdecznie pozdrawiam Ciebie I Twoich Bliskich
A my też kochamy gorąc, ale nad Bałtykiem ostatnie dni to 20 stopni bardzo silny wiatr. Od jutra ma być w końcu prawdziwe lato. Pozdrowienia