Internetowy fenomen
Nie wiem dlaczego i czy to tylko moje algorytmy zwariowały, ale za każdym razem jak otworzę fb, to widzę blogerów i influencerów, którzy robią dziesięcioletnie zestawienie: 2016 – 2026. Zaczęłam więc zachodzić w głowę, o co biega z tym 2026? Czy w tym roku jest jakieś przesilenie, zmiana mocy, przetasowanie gwiezdnych kart? Czy ja o czymś nie wiem? Dlaczego nagle wszyscy robią takie podsumowania?
Aż zainspirowana lawiną tych różnych zestawień, sama zerknęłam do archiwum bloga, żeby sobie przypomnieć „gdzie” ja te dziesięć lat temu byłam. I nie mam tu na myśli adresu, nie jest jeszcze aż tak źle z moją pamięcią.
Gdzie byłam ja sama ze sobą. Kim byłam?
To samo i zupełnie inaczej
Dziesięć lat temu byłam trzydziestodziewięciolatką z pandą na głowie…
Tak pisałam 17 stycznia 2016 roku:
Myśli błądziły gdzieś wokół własnych słabości. Przypomniały mi się wtedy słowa Julii Roberts w Pretty Woman – „łatwiej jest wierzyć w złe rzeczy…” i rzeczywiście tak właśnie jest, tylko dlaczego? Nie wiem, co musiałoby się wydarzyć, bym zmieniła postrzeganie własnej osoby, ale dziękuję za to, że jesteście. I wybaczcie, że dziś mało toskańsko, ale to też blog o zwykłym życiu, w którym musi być niestety miejsce na własne słabości. Mam nadzieję, że uda nam się dziś choć na chwilę wyjść na szlak, może ostatnio było za mało spacerów i najwyższa pora myśli przewietrzyć i na świat popatrzeć z góry.
Po dziesięciu latach życia tutaj, radzenia sobie z różnymi problemami najczęściej w pojedynkę, walce o marzenia, na pewno nie jest już tak łatwo wmówić mi złe rzeczy. Nauczyłam się na pewno łaskawości dla siebie samej. A to jest wielkie coś. Już się nie biczuję, nie umniejszam sobie, mam więcej wyrozumiałości dla własnych błędów, bo i one przecież czemuś służą…
Dziesięć lat temu byłam już w Biforco, choć pod innym adresem. Tak naprawdę jednak żyłam, byłam w innym wymiarze… Przez te dziesięć lat tyle się zmieniło, że mogłabym o tym napisać nie tylko jedną książkę, a całą ich serię. Story of my life! Bardzo długie i wyboiste story! I wiecie co? Nie zamieniłabym się z nikim na życiową historię. Jest dobrze tak jak jest i tu gdzie teraz jest… Teraz jest tu słowem kluczowym
Ale wracając do tematu… Czy ktoś mnie oświeci, o co chodzi z tymi dziesięcioletnimi zestawieniami?



2 komentarze
Spróbuję. Od czasu do czasu ktoś rzuca hasło: dajemy zdjęcia ze studniówki, przypominamy zimę stulecia, Twoje pierwsze (piąte, setne lub ostatnie) wakacje, itp. itd. I to toczy się jak kamienna lawina. Gorsze są wyzwania kierowane do młodych ludzi wiążące się z jakimś niebezpieczeństwem. Pozdrawiam. Hanka
blog o zwykłym życiu. Bardzo mi tego blogu brakuje, bo ten turystyczny, krajoznawczy – piękne fotki, ale trochę nie moja bajka, nie o to chodzi. Szkoda.