10 listopada, 2025

Nowy tydzień na starcie i lato świętego Marcina

Określenie "l'Estate di San Martino" wywodzi się z dawnej legendy, która mówi, że wojak, który potem stał się świętym, przeciął szpadą swój płaszcz, żeby jego część podarować zziębniętemu wędrowcowi. I wtedy nagle zrobiło się ciepło jak latem... Od tamtej pory te kilka - zwykle trzy dni - w okolicach 11 listopada z temperaturami ponad normę nazywa się latem świętego Marcina. 

Co znajdziesz w tym artykule?

Lato świętego Marcina

 Latem świętego Marcina nazywany jest powrót ciepła w pierwszej dekadzie listopada, co w Italii zdarza się bardzo często. Najczęściej pod koniec października przychodzi jesienne „Nie inaczej ma być w tym roku. Podobno w najbliższych dniach będzie królowało słońce, a o wysokie temperatury zatroszczy się nadciągająca do nas masa powietrza subtropikalnego. 

Określenie „l’Estate di San Martino” wywodzi się z dawnej legendy, która mówi, że wojak, który potem stał się świętym, przeciął szpadą swój płaszcz, żeby jego część podarować zziębniętemu wędrowcowi. I wtedy nagle zrobiło się ciepło jak latem… Od tamtej pory te kilka – zwykle trzy dni – w okolicach 11 listopada z temperaturami ponad normę nazywa się latem świętego Marcina. 

Dowiedziałam się o tym chyba dopiero w zeszłym roku, kiedy cieszyłam się tą „świętą anomalią” w Viareggio. 

Teraz nie ma już temperatur na paradowanie w krótkim rękawku, ale jednak do jesiennej, zimnej szarugi w tych dniach nam daleko. 

Marradi Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Zamotanie

Dziwaczne te ostatnie dni. Dziwaczne do kwadratu. Rollercoaster, karuzela, fatamorgana, iluzja, szaleństwo, desperacja.

– Co jest? – pyta Mikołaj.

– Nic.

–  Cooo jeeest? – powtarza jeszcze bardziej przejęty. 

Mówię więc jak na świętej spowiedzi i myślę sobie jednocześnie – jakie to szczęście mieć w dzieciach przyjaciół, powierników, wsparcie. 

Mikołaj wygłasza swoją zdroworozsądkową opinię, całuje w czoło, wciska w moje ręce pluszowego misia. Jest lepiej. 

Po obiedzie wychodzę znów do Świątyni Dumania. Nie działa tym razem nic a nic. Ale idę, maszerowanie musi w końcu dobrze zrobić. Liście kolorowe, kamienie, wiatr, cyprysy, mój cyprys samotny, 10 kilometrów. 

Wieczór przynosi odrobinę ukojenia, ociupinkę – ot tyle, żeby zasnąć w miarę spokojnym snem. Dobre i to. Jak dobrze, że poniedziałek zacznie się we Florencji miłym spotkaniem i sztuką. Jakie to szczęście.

Chciałabym, żeby ten tydzień czymś dobrym się zapisał, żeby cuda miały w nosie ograniczenia i limity. 

Dobrej nocy!

Marradi Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE
Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media