15 lutego, 2026

Najpiękniejszy San Valentino

Ile my mieliśmy radości. Znów było odmierzanie, cięcie, przyklejanie, docinanie, naciąganie, prostowanie, dolepiania i tak przez trzy godziny. Pierwsza wyprawa z nocowaniem w środku zaplanowana jest na następny weekend. G nie będzie jeszcze wykończony, bo w tygodniu czasu brak, ale już jest dobrze i nakręceni tym jesteśmy jak para dzieciaków.

Co znajdziesz w tym artykule?

Wyklejany dzień zakochanych

Zaraz po obiedzie zabraliśmy się do pracy. Tym razem poszła w ruch armaflex, czyli okładzina chroniąca przed wilgocią. Wyklejaliśmy G prawie do 18.00, aż mrok i zmęczenie w końcu pogoniły nas do domu. Teraz do zrobienia zostało tylko upiększanie, czyli wyklejenie ostatnią warstwą, nad którą jeszcze główkujemy, bo włoskie poczucie estetyki nie daje się zbyć byle czym. 

Ile my mieliśmy z tego radości. Znów było odmierzanie, cięcie, przyklejanie, docinanie, naciąganie, prostowanie, dolepiania i tak przez trzy godziny.

Pierwsza wyprawa z nocowaniem w środku zaplanowana jest na następny weekend. G nie będzie jeszcze wykończony, bo w tygodniu czasu brak, ale już jest dobrze i nakręceni tym jesteśmy jak para dzieciaków.

– Ty zdajesz sobie sprawę, że za tydzień o tej porze będziemy pompować materac? 

W odpowiedzi tylko zaklaskałam w ręce przytupując z radości jak dziecko. 

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Romantyczna część wieczoru

Oczywiście nie żeby ten San Valentino był pozbawiony romantyczności. Po pracowitym dniu przyszedł czas na aperitivo i na wspólne gotowanie i na kolację i na wzruszenia. Było pysznie, bo risotto z radicchio, taleggio i orzechami udało się doskonale, a wzruszeń było naprawdę bardzo dużo. Wystarczy cofnąć się pamięcią w czasie o rok i gardło zaraz wiąże się na supeł.

Choć zawsze broniłam się przed świętowaniem San Valentino, to tym razem toast za zakochanych wznosiłam z ochotą. Nie byliśmy na żadnej fikuśnej kolacji, bo tę kolację przygotowaliśmy sobie sami – razem. I to razem było najpiękniejszym walentynkowym prezentem jaki mogłabym sobie wymarzyć.

A dziś niedziela, a jak niedziela to… 

Pięknego dnia!

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

6 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media