Upragnione ciepło
Pluto – tak nazwano anticiclone, który w gorące objęcia chwycił w tych dniach Półwysep Apeniński. Gorąco jest nawet w nocy i i to nawet u nas w górach nad rzeką i jeśli ktoś nie jest z drużyny „kocham upał” – tak jak ja, to w tych dniach jest naprawdę biedny.
W prowincji Florencji ogłoszono czerwony alert, a co za tym idzie zmieniony został między innymi czas pracy osób pracujących pod gołym niebem.
Ja sama jak nie raz wspominałam, w takiej temperaturze odżywam. Latem potrzebuję się nagrzać aż do głębi kości, żeby zimą poradzić sobie ze znienawidzonym uczuciem zimna. Dla mnie od 25 stopni w dół zaczyna się chłód.
Drobiazgi większe i mniejsze
W piątek wieczorem ogłoszone zostały wyniki matur. Mikołaj zdał koncertowo, choć tak jak już pisałam ta ocena była dla niego sprawą mniej istotną. To, co było dla niego ważne – to bycie zapamiętanym przez najmilszych mu profesorów jako mądry człowiek i chyba udało mu się to pięknie.
– Kasia chcesz ogórków i cukinii? My nie przejadamy! – pisze moja przyjaciółka od „dansów”.
– Warzyw przyjmę każdą ilość – odpowiadam, a chwilę później worek dobroci wisi już na mojej furtce.
Na stole w Kuchni Domu z Kamienia króluje więc cukinia na wszelkie możliwe sposoby. Nasz ogródek też pięknie obradza. Jemy już pierwsze pomidory, zaraz zerwiemy paprykę i bakłażana, a radość przy tym mamy nieziemską.
Ostatni w tym roku czerwcowy weekend zapowiada się imprezowo, tanecznie, muzycznie. Dziś tańce hulanki swawole, a jutro bardziej stateczny koncert na placu. Do Marradi zmierzają ostatni czerwcowi Goście. Zapowiada się jeszcze jeden bardzo intensywny tydzień, a ja mam tylko nadzieję, że tak jak i ze ślubem, tak i z nowymi zadaniami wszystko pójdzie sprawnie, na medal, z uśmiechem.
Podarowałam dziś sobie krótki trekking, żeby pożegnać się z ginestrami. Z guła w gardle, ze wzruszeniem, rozczuleniem… Już prawie całkiem zgasły, przyschły, stonowały zniewalającą słodycz. Nie muszę chyba dodawać, że już za nimi tęsknię. Za ginestrami tęsknię przez pozostałe 11 miesięcy. Jest w nich cała słodycz i intensywność początku toskańskiego lata, tak bardzo ukochanego <3


