Pasolini
W sumie razem z Mikołajem zmierzyło się wczoraj z pierwszym egzaminem maturalnym 524 tysiące absolwentów. Egzamin pisemny z włoskiego trwał sześć godzin. Mikołaj już od dawna zapowiedział, że najlepiej odnajduje się w interpretacji poezji i tak wybrał wczoraj pierwszy temat: analiza i interpretacja wiersza Pier Paolo Pasolini. Dla znających włoski wkleję tu cały tekst:
Mi ritrovo in questa stanza
col volto di ragazzo, e adolescente,
e ora uomo. Ma intorno a me non muta
il silenzio e il biancore sopra i muri
e l’acque; annotta da millenni
un medesimo mondo. Ma è mutato
il cuore; e dopo poche notti è stinta
tutta quella luce che dal cielo
riarde la campagna, e mille lune
non son bastate a illudermi di un tempo
che veramente fosse mio. Un breve arco
segna in cielo la luna. Volgo il capo
e la vedo discesa, e ferma, come
inesistente nella stanca luce.
E così la rispecchia la campagna
scura e serena. Credo tutto esausto
di quel perfetto inganno: ed ecco pare
farsi nuova la luna, e – all’improvviso –
cantare quieti i grilli il canto antico.
Temat, którego ja na maturze pewnie nigdy bym nie wybrała, bo w kraju, w którym ja zdawałam maturę i w latach 90-tych (nie wiem jak jest teraz) z interpretacją wiersza trzeba się było wstrzelić w tę samą, którą wyznawał egzaminator, a to trochę jak gra w rosyjską ruletkę.
– Byłeś zestresowany w czasie egzaminu? – zapytałam, kiedy Mikołaj w końcu dał znak życia.
– Tylko na początku, ale potem przyszedł do nas z przemową dyrektor i powiedział, żebyśmy pisali to, co nam w duszy gra, co czujemy naprawdę, żebyśmy pomyśleli sobie „to ma być najlepszy tekst jaki napisałem”.
Żadnego klucza, żadnego przymusu u jedynej słusznej interpretacji… Całe szczęście.
Poezja Pasoliniego była też przyczynkiem do szerszej wypowiedzi i powiązania jej z innymi utworami. Mikołaj wyszedł z egzaminu zadowolony i mam nadzieję, że zadowolony będzie na koniec z wyników.
Tymczasem dziś młodzież właśnie siada w ławkach, aby podejść do drugiego egzaminu pisemnego, który w przypadku liceum językowego będzie z języka angielskiego.
Kciuki dalej mile widziane.
Wielki dzień
A teraz o kciuki poprosimy my – ja z Najmłodszym, bo oto nadszedł TEN dzień. Zaraz pakujemy kwiaty i dekoracje, aparaty fotograficzne, drona i ruszamy w stronę średniowiecznego, toskańskiego zamku, w którym para moich Uczniów powie sobie „TAK”, a ja będę miała zaszczyt kierować całym wydarzeniem i przede wszystkim wystąpić w roli tłumacza wzruszającej ceremonii.
W głowie aż huczy od emocji, bo jednak ze wszystkich moich „prac Herkulesa”, ta niesie za sobą największy ładunek stresu i odpowiedzialności, jaką ja biorę na swoje barki, ale jednocześnie jest też czymś przepięknym i niezwykle wzruszającym.
Na moim IG będę skromnie relacjonować i uchylać rąbka tajemnicy.
Pełni radości ruszamy przed siebie, a Wam życzymy pięknego dnia!



3 komentarze
Domyślam się że się wszystko udało, skoro taka perfekcjonistka się tym zajęła. ☺️ Ślub w średniowiecznym zamku brzmi jak bajka Auguri gli sposi🥂
Kasiu tak się cieszę, że tyle super pozytywnych rzeczy dzieje się w Twoim życiu:)
Matura z języka polskiego wygląda teraz zupełnie inaczej. W części pisemnej jest test sprawdzający umiejętność czytania ze zrozumieniem, argumentacji i sporządzenia notatki syntetyzującej, zadania dotyczące analizy tekstów, w tym tekstów kultury, i wypracowanie na jeden z dwóch tematów, w którym należy odnieść się do tekstu z kanonu lektur i do innego tekstu kultury (kontekst jest tu bardzo szeroki – od mitologicznego, biblijnego, przez historyczny, filozoficzny, po społeczny; literacki oczywiście też jest mile widziany:). Część ustna to prezentacja i rozmowa na temat wylosowanego zagadnienia z zakresu literatury czy języka. Pozdrawiam i życzę powodzenia Mikołajowi w części ustnej egzaminu.