Uczta rybna
Kiedy dotarliśmy do miasteczka Stia, które cała Italia kojarzy ze scen kultowej komedii Il Ciclone, było już „późno obiadowo”. Postanowiliśmy więc zaufać instynktowi i usiąść w pierwszym wybranym lokalu, zamiast krążyć po mieście i robić rekonesans pod tytułem „co mamy do wyboru”.
Instynkt nas nie zawiódł. Mało tego – okazało się, że specjalnością lokalu były ryby, a my po pierwsze wszelkie ryby uwielbiamy, a po drugie od dawna planowaliśmy niedzielny wypad czysto enogastronomiczny nad morze. Tym razem zupełnie niechcący „morze” znaleźliśmy w małym miasteczku w Casentino.
Jeśli już nadarzyła się taka okazja nie mogliśmy nie popaść w rozpustę. Po przestudiowaniu menu, postawiliśmy na propozycję degustacyjną, w której zawierały się mini porcje sporej części dań, które były w stałym menu. Przystawka rybna na ciepło – w trzech smakach, przystawka rybna na surowo – w której między innymi tatar z okonia morskiego z truflami, potem zupa rybna, risotto di mare, fritto misto… i na dobicie jeszcze sernik z malinami i czekoladowe serduszko, które personel rozdawał wszystkim – z pewnością resztki z walentynkowych stołów.
Tak nam się tam zrobiło dobrze, pod kamiennym sklepieniem w intymnej części niewielkiej sali, że wyszliśmy jako ostatni goście.
– Teraz trzeba to spalić – zażartowaliśmy i spacerem ruszyliśmy w stronę głównego placu.
Karnawałowa parada na deser
Nie dotarliśmy nawet jeszcze na plac, kiedy przejechała tuż przed nami kolorowa platforma z grupą Queen.
– Popatrz! Karnawał świętują! To się nazywa wstrzelić się w moment!
Plac główny tonął w konfetti, dźwięczał gwarem, muzyką i śmiechem dzieci.
O tym, że Stia jest znana ze sztuki kowalskiej, ze średniowiecznych zamków, ze wspomnianej komedii – wiedziałam od dawna, ale dopiero teraz odkryłam, że właśnie tu świętowany jest najbarwniejszy karnawał w całym Casentino. Tradycja narodziła się w drugiej połowie XIX wieku i już wtedy tutejszy karnawał znany był ze swojego splendoru i wyrafinowania. Stia była bowiem w tamtym czasie bardzo bogatym miastem, głównie za sprawą prężnie działającego przemysłu wełnianego. Na imprezie bawili się nie tylko mieszkańcy, ale też goście przybywający tłumnie z Florencji i z Romanii.
W stronę zamków
Pogoda zrobiła się piękna. Po porannych mgłach i deszczach nie było już śladu. W powietrzu pachniało wiosną. Przespacerowaliśmy wąskimi uliczkami miasteczka, zajrzeliśmy znów w każdy kąt – ten sam schemat, ta sama wielka, beztroska radość nasączona spokojem. Ten spokój to jest dla mnie zupełnie coś nowego, inna jakość życia. Uczucie, którego do tej pory nie doświadczyłam. Nigdy bym nie pomyślała, że może to sprawić obecność drugiej osoby.
– Idziemy zobaczyć też zamek Porciano?
– Nawet jeśli jest zamknięty, to przejdziemy sobie dookoła.
Aby zakończyć dzień pięknym akcentem ruszyliśmy w kierunku średniowiecznych murów.
CDN…


