8 czerwca, 2025

Kubek, myśli i suplementowania ciąg dalszy

Kończymy pizzę, na deser dopychamy się słodką ciambellą, a na koniec popijamy wszystko Amaro del Capo.  O 23.00 wychodzimy na tańce. O tej porze roku imprezy przeniosły się pod gołe niebo i teraz zamiast w klubie pod teatrem wywijamy piruety na scenie przy basenie. Marradi już żyje wakacyjnym rytmem - basen, supermarket otwarty też w niedzielę, a impreza pogania imprezę. 

Co znajdziesz w tym artykule?

Kubek

Nim dotarłam do Sieny i wyruszyłam moją Via Francigena, najpierw była przesiadka we Florencji, a w czasie tej przesiadki miało miejsce krótkie spotkanie z dobrymi duszami, z którymi widzieć się miałam na dłużej dwa dni wcześniej, ale wszystkie plany pokrzyżował strajk pociągów. 

Skończyło się zatem na ekspresowym spotkaniu, króciutkiej rozmowie i tyle… Z tego spotkania mam też, poza samym wspomnieniem, bardzo uroczą pamiątkę, która potem wędrowała w moim plecaku razem ze mną. 

Kiedy kilka dni wcześniej napisałam sentymentalny tekst o makach, H. nie wiedzieć czemu bardzo się z tego wpisu ucieszyła. 

Jej radość wyjaśniła się, kiedy przed Santa Maria Novella wyciągnęłam szczelnie zapakowane zawiniątko. 

– Piękny! 

– I maki są! – H. była rozemocjonowana jak dziecko – rozumiesz już dlaczego tak się wtedy ucieszyłam?

– Tylko jak ja go teraz schowam, żeby przetrwał podróż?

Otworzyłam plecak i wyciągnęłam z niego zwiniętą w rulon wyjściową, czerwoną sukienkę. Opatuliłam z nabożnością podarek i schowałam do plecaka.

– Tylko jak wieczorem będziesz wypakowywać rzeczy, to pamiętaj o nim – przestrzegała H.

Oczywiście nie pamiętałam, ale na szczęście wypakowywałam rzeczy na łóżku, więc wszystko się dobrze skończyło. Kubek podróżnik przyleciał ze Szkocji, powędrował ze mną przez całe 78 kilometrów, a potem dotarł do Biforco i służy pięknie do picia moich najróżniejszych „kwiatków”. 

Takie gesty wzruszają mnie do „guli w gardle”, ktoś kupuje kubek, ktoś inny przysyła mi kijki, żeby mnie trekking nie wykończył, ktoś jeszcze dba o moje stopy i dostaję najróżniejsze skarpetki, również ręcznie wydziergane, a jedna z uczennic przysyła makijażowo kosmetyczną niespodziankę. Na pewno nie wymieniłam wszystkich, ograniczyłam się do tych z minionych dwóch miesięcy, bo to zwyczajnie nie sposób, więc tych, których pominęłam bardzo przepraszam! Rozczulają mnie gesty, które są myślą o mnie, troską o mnie, potrzebą sprawienia mi radości. 

Oczywiście po każdej takiej niespodziance włącza się z tyłu głowy cichutka myśl – czy ja na to na pewno zasłużyłam? 

Wakacje we Włoszech, blog Kasi Nowackiej Dom z Kamienia

Jeszcze jedna pasja Mikołaja

Kiedy Mikołaj jest w domu – co nawiasem mówiąc nie jest ostatnio takie częste – czas wypełnia mu albo granie na gitarze albo rzeźbienie w drewnie. Na punkcie tego drewna ma takie fiksum dyrdum, jak ja na punkcie chodzenia czy pisania. 

Wszędzie poniewierają się wióry, wszędzie pieńki, gałęzie, nożyki, heblarki, łyżki, dłutka i jeszcze raz wióry i wiórki… Od rzeczy praktycznych – półka na narzędzia, łyżka, czy kij dla Mario, wyżywa się też artystycznie. Taki mój mały duży Geppetto. 

Wakacje we Włoszech, blog Kasi Nowackiej Dom z Kamienia

Gorączka czerwcowej, sobotniej nocy

– Kasia co ty byś bez nas zrobiła? – pyta się kolejny raz Gabriella i zaśmiewa serdecznie. Wszystkie się śmiejemy, bo znów któraś powiedziała coś głupiego. Średnia wieku w naszej grupie to takie mocne 50+, ale śmiejemy się jakbyśmy miały po 15 lat. 

– Ja sobie w ogóle nie wyobrażam jak ja mogłam żyć bez was! Rozpacz totalna! 

Kończymy pizzę, na deser dopychamy się słodką ciambellą, a na koniec popijamy wszystko Amaro del Capo.  O 23.00 wychodzimy na tańce. O tej porze roku imprezy przeniosły się pod gołe niebo i teraz zamiast w klubie pod teatrem wywijamy piruety na scenie przy basenie. Marradi już żyje wakacyjnym rytmem – basen, supermarket otwarty też w niedzielę, a impreza pogania imprezę. 

Przejrzałam zdjęcia z wczorajszego wieczoru, żadne nie nadaje się do publikacji. Wszystko zostaje off the Record… Wszystko to jest częścią opisywanej wczoraj suplementacji duszy. 

Grazie ragazze! 

Wakacje we Włoszech, blog Kasi Nowackiej Dom z Kamienia

Jeden komentarz

  1. Ooooo! Tak strasznie się cieszę ❤️❤️❤️ Dopiero dzisiaj nadrabiam zaległe wpisy. Jak cudownie!
    Kocham Kasię 😄🥰❤️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE
Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media