W zimowej krasie
– Piękne jest Marradi…
– Cała nasza dolina jest wyjątkowa… Było pięknie w sercu Toskanii, pięknie jest w innych regionach, ale i my nie możemy narzekać.
Widok z Belvedere obejmuje tereny od Biforco, aż po Popolano, a nawet dalej. Od północnego zachodu zamyka się przeciwległą granią. W oddali, niczym wisienka na torcie majaczy Castellone…
W zimowym, ciepłym świetle wszystko spowijał woal, niczym naturalny filtr, który łagodzi rysy. Ten rodzaj światła zimą i jesienią towarzyszy nam bardzo często.
Po śniegu nie ma już prawie śladu, tylko tu i tam, gdzie nigdy słońce nie dochodzi zostały białe placki. Z całą resztą skutecznie rozprawił się scirocco.
Pierwszy w tym roku powrót do Świątyni Dumania
Tak, jak wyjątkowa była Florencja, tak też wyjątkowy był pierwszy w tym roku spacer do Świątyni Dumania.
Spacer leniwy, który rozciągnął się na długie siedzenie pod cyprysem, na kontemplowanie urody miejsca i chwili. O wyjątkowości tych chwil mogłabym pisać i pisać całe tomiszcza! Dobrze, że po ostatnim roku pełnym wielu miłych spotkań mam cały zapas notesów.
Spacer niedzielny był też testowaniem butów – nawiasem mówiąc test wypadł więcej niż pomyślnie i ja nie wiem dlaczego w ogóle HOKA mnie ignoruje. Stałam się chyba najbardziej fanatycznym ambasadorem marki.
Mam nadzieję, że te buty poniosą nas mięciutko przez kolejne szlaki, a tych na ten rok zapisało się w grafiku już kilka – wśród nich nawet kolejne kilkudniowe cammino!
Popołudniowy niedzielny spacer był piękną nagrodą za intensywne poranne pisanie.
– Jeśli utrzymasz taki rytm, w piątek skończysz książkę.
– Byłoby pięknie, ale taki rytm w tygodniu nie jest niestety możliwy…
W czasie świątecznej laby przeszłam samą siebie, w sobotę i w niedzielny poranek wzbijam się na twórcze wyżyny, a potem przychodzi weekend i zmieniam się w intelektualną amebę. Trudno jest pogodzić wszystkie aktywności – milion aktywności, nawet jeśli ma się doktorat z multitaskingu.
Poza tekstem pozostaje też cała galeria zdjęć do uporządkowania i już teraz wiem, że wielu zdjęć będzie brakować, a to oznacza nieplanowane wojaże na łapu capu.
No nic…
Styczeń małymi kroczkami zbliża się do połowy, popołudniu dnia przybywa już od miesiąca, co daje się odczuć całkiem wyraźnie. Dom czeka na poświąteczne ogarnięcie, tylko jakoś wolontariusze migają się od działania.
Dobrego poniedziałku!



2 komentarze
Po prostu cudo, a książki to nie mogę się już doczekać . Pozdrawiam cieplutko z zimnej zaśnieżonej Polski.
Dziękuję <3