Lucy w domu
Lucy zawitała na matczyne łono po prawie miesiącu nieobecności, po kilku tygodniach podróży, wrażeń i doświadczeń z zupełnie innej planety, wrażeń nieprzewidzianych i zaskakujących. Kiedy dziś przypominam sobie to, co działo się rok temu i potem przez kolejne miesiące aż do wiosny, to już na samo wspomnienie przechodzą mnie ciarki.
Oczywiście gdzieś tam z tyłu głowy sączy się lęk, jak ropa z zakażonej rany, że te chwile mogą jeszcze wrócić, ale staram się odganiać go jak umiem i cieszyć tym, co jest dziś.
Każdy z nas ma marzenia. Lucy też. Nad jej marzeniami, czy też nad ich niespełnieniem płakałyśmy w ostatnich miesiącach wiele razy. Wiem, że trudny czas nie minął definitywnie, nie wiadomo, co się wydarzy, „złe” może wrócić w każdej chwili i wolę być na nie gotowa, ale cieszę się jak wariatka, że tyle marzeń Lucy w tak krótkim czasie i przy zupełnie abstrakcyjnych zwrotach akcji spełniło się.
Marzenia i ja
Moje marzenia natomiast w ostatnich miesiącach przeszły lekką transformację. O ile wcześniej mi na nich zależało, to po transformacji dusza nie umie spocząć. Oczywiście wiadomo, że marzenia spełnią się wtedy, kiedy będą chciały, a nie wtedy, kiedy my sobie tego życzymy. Zakładając rzecz jasna, że w ogóle się spełnią…
Jedno jest pewne – życie potrafi być przewrotne i nie tylko Lucy się o tym przekonuje, potrafi zaskoczyć, kazać nam zmienić front, postawić pod murem, a potem wysyczeć do ucha: „odszczekaj to, co wcześniej hardo głosiłaś”!
Chciałabym o marzeniach napisać więcej, ale na pewno jeszcze nie dziś, ani o moich, ani o tych lusiowych, niech czas robi swoje, niech przeznaczenie wykaże się dobrą wolą. Na opowiadanie zawsze przyjdzie czas.
A jak się mają Wasze marzenia?
Dobrej nocy.



2 komentarze
Tak, życie potrafi zaskakiwać… I choćby spotykały Was burze, niepokoje to macie siebie – a to największą wartość. Lucy ma Mamę jak marzenie… Pozdrawiam serdecznie, Małgosia.
Marzenia stoją za progiem a każde z nich ma inna siłę witalną. Jedne przeskoczą próg błyskawicznie, inne potrzebują czasu aby się ośmielić a dla innych próg jest zbyt wysoki i trzeba im pomóc. To one decydują w jakiej kolejności zawitać. Spełnienia życzę. Teresa