Koncert Iron Maiden, Padwa 2025
Pamiętam jak we wrześniu zeszłego roku Mikołaj wrócił do domu po swoich europejskich wojażach i zaczął marzyć o koncercie Iron Maiden. Legendarnej grupy zaczął słuchać dzięki mnie i mojemu bratu. Kiedy to było, kiedy chodziłam w ciężkich butach z rozwianym włosem i popalałam marsy podśpiewując „Fear of the dark…”
Dosłownie kilka dni po tamtej naszej rozmowie Iron Maiden ogłosiło światowy tour. W lipcu 2025 zaplanowany był jedyny w całej Italii koncert – w Padwie, który był częścią europejskiego tournee. Obiecałam Mikołajowi, że bilet na koncert dostanie jako prezent urodzinowy. Polowaniem na bilety zajęła się ostatecznie Enrica, mama najlepszego przyjaciela Mikołaja. Polowanie zakończyło się sukcesem i niemal natychmiast, choć dopiero jesień stawała u progu Enrica zaproponowała – a może pojedziemy do Padwy we czworo? Chłopcy pójdą wieczorem na koncert, a my sobie połazimy po mieście?
– Genialny plan – odpowiedziałam bez chwili wahania.
Wydawało się to odległą przyszłością, a tymczasem… szas prast i już po wszystkim!
Wróciliśmy późnym popołudniem w poniedziałek i zaraz usiadłam do lekcji. Dlatego też nie miałam ani chwili na podzielenie się refleksjami, poza kilkoma zdjęciami i rolkami na IG.
Dziś od rana też lekcje jedna za drugą, bo przez nieco trudną sytuację (mam nadzieję chwilowo) biję rekordy w ilości lekcji. Proszę Was więc o wyrozumiałość i krztynkę cierpliwości. Wiem, że kiedy nic na blogu się nie dzieje, to wszystkich przejmuje groza, ale zapewniam Was, że tym razem to tylko niemożliwość rozciągnięcia czasu…
Spotkanie
– Mam przeczucie, że kogoś znajomego spotkamy – powiedział Luca do Mikołaja, kiedy publiczność zbierała się przed sceną.
– A kogo my mamy spotkać, jeśli z naszych znajomych tylko my słuchamy Iron Maiden?
– No nie wiem… Popatrz na tego tam… Przypomina prof. Baldassini.
Chwilę popatrzyli w tym samym kierunku…
– Ej! Ale to jest prof Baldassini!
Żałuję, że nie mogę opublikować zdjęcia – dwóch uczniów i prof od matematyki ze szkoły średniej. Wszyscy troje w koszulkach Iron Maiden. Wzruszające spotkanie pokoleń!
Koncert był oczywiście przeżyciem jedynym w swoim rodzaju i choć my mamy też spędziłyśmy wspaniały czas, to po cichu zazdrościłam chłopakom. Na pocieszenie dostałam od Mikołaja nagranie fragmentu Fear of the dark…
Następnego dnia, żeby skorzystać w pełni z podróży zaplanowaliśmy krótki przystanek, ale o tym co widzieliśmy już jutro. Obiecuję, że będzie do porannej kawy.
Dobrego wieczoru!



6 komentarzy
Dziękuję że mimo zawalonego czasu obowiązkami napisałaś co nieco, bo faktycznie jak nie ma publikacji to się człowiek martwi ❤️
Dwoch mlodych (Nico i Luca), bez watpienia przystojniakow, ich wspaniale Mamy:) Kasia i Enrica. Lub bawiac sie tlumaczeniami: Caterina i Henia:))))
Dokładnie, zgadzam się z Joanną. Tak nas Kasiu nauczyłaś, że jak się zdarzy dzień bez wpisu, to się zastanawiamy, co się dzieje 😉. Pozdrawiam. Kasia
Nico i Luca, dwoch mlodych prystojniakow, ale ich mamy Kasia i Enrica, albo w wolnym tlumaczeniu: Caterina i Henia to dopiero petardy:))
Bardzo cieszę się z udanego koncertu, nie ma nic lepszego niż marzenie, które się spełnia. Wasze selfie ma świetnych mistrzów drugiego planu ;). Przyzwyczaiłaś nas do regularnych publikacji więc się nie dziw, że jak nie ma wpisu to się o was martwimy.
Super pomysł z wyjazdem z”Dziećmi”
Dobrego dnia 😘🥰😘