Rekordy na bookingu
Na koncert do Padwy przyjechało 40.000 ludzi z całej Europy. Statystyki na bookingu pokazywały niemal kompletne obłożenie wszystkich możliwych miejsc noclegowych, a ceny przede wszystkim luksusowych ochłapów, które zostały, wywindowane były niebotycznie.
My jednak już wcześniej ustaliliśmy, że z noclegiem wcale nie będziemy się pchać do samej Padwy. Enrica znalazła przyjemne B&B w Mirze tuż obok urokliwego Dolo i to właśnie to miasteczko było pierwszym punktem naszej wycieczki.
Cieszyłam się na ten czas, bo wiedziałam, że w takim towarzystwie nie będziemy się nudzić. Wszyscy czworo zachwycaliśmy się zaułkami, fasadami, rzeką i słynnymi weneckimi cicchetti (wenecki odpowiednik „tapas”).
Dotarliśmy do Miry przed 11.00, zostawiliśmy nasze klamoty i postanowiliśmy ruszyć od razu na podbój Padwy. Wcześniej jednak za radą właścicielki B&B zatrzymaliśmy się na małą przekąskę we wspomnianym Dolo.
Weneckie Dolo
Ponieważ Dolo nie było w ogóle w naszych planach i wyszło nam zupełnie spontanicznie, nie przygotowałam się do poznania go i nie wiedziałam kompletnie nic o tym miejscu. Teraz żałuję, że siedząc nad chicchetti w jednym z tamtejszych lokali nic na szybko nie doczytałam, bo dopiero pisząc ten artykuł odkryłam, że Dolo jest „małą stolicą weneckiego street artu”, a ja przecież ten rodzaj sztuki uwielbiam.
Nie ma jednak tego złego… Kiedy pewnego dnia wrócę w tamte strony – na przykład, żeby popłynąć battello po Brencie podziwiając weneckie wille, na pewno w Dolo zatrzymam się na dłużej niż małą chwilę i wszystkie te murale jeden po drugim obejrzę i sfotografuję.
Dolo znajduje się kilka kilometrów od Wenecji i jest jej maleńką skromną namiastką. Wystarczy popatrzeć na fasady domów, mosty i dzwonnicę, która do złudzenia przypomina San Marco. Co ciekawe jednak związek pomiędzy Serenissima i Dolo zacieśnił się dopiero w XVI wieku, kiedy rząd Wenecji zajął się usystematyzowaniem tych terenów, w następstwie czego wielu możnych zaczęło tutaj budować swoje imponujące wille.
Oczywiście największy wpływ na rozwój miasteczka miała rzeka Brenta. To tutaj znajdują się słynne śluzy rzeczne, zaprojektowane przez Leonardo da Vinci – tak zwane „Porte del Dolo”. Podobne znajdują się w sąsiednich Mira i Stra i to dzięki nim możliwa była jest żegluga po Brencie pomiędzy Padwą i Wenecją, nawet jeśli różnica w położeniu tych dwóch miast to aż 12 metrów.
Dolo słynie też z tego, że tutaj znajduje się jedyne wzdłuż całej Brenty squero – miejsce gdzie naprawiane są łodzie i gondole.
Kolejną atrakcją Dolo jest młyn wodny, który powstał w XVI wieku i w tamtym czasie uznawany była za jeden z największych w całej Europie. Dziś w mulini urządzone są klimatyczne cicchetterie, bary i restauracje, przystanek w których powinien być punktem obowiązkowym, kiedy już do Dolo zawitacie.
Posililiśmy się i my w jednym z tych niezwykłych miejsc zajadając słynne małe kanapeczki, nazywane weneckim tapas – obowiązkowo z baccalà mantecato! Odsapnęliśmy dłuższą chwilę prowadząc niezwykle interesujące rozmowy – och ile tych rozmów było w czasie niespełna dwóch dni – i ruszyliśmy w kierunku Padwy, w której tylko dwoje z nas już wcześniej stopę postawiło.
CDN…



2 komentarze
Podróże kształcą…
Zwiedzaj , pisz i uświadamiaj swoich czytelników, w jakim pięknym kraju mieszkasz😘😘😘😘😘☀️☀️☀️🤗🤗🤗
Mam szczególny sentyment do Padwy i zastanawiam się dlaczego? Uznałem, że to przez św. Antoniego. 😉 W Padwie czuje się swojsko chociaż ją znam pobieżnie: Prato della Valle, Bazylika św. Antoniego, Opactwo św. Justyny, Uniwersytecki Ogród Botaniczny. Nawet nie zdążyłem zobaczyć Kaplicy Scrovegni. Co do pałaców – willi wzdłuż Brenty to widziałem je tylko z zewnątrz np. Villa Pisani no i Villa Foscarini Rossi w Stra w której jest Muzeum Obuwia (Musco della Calzatura ).
Byłem tylko w Villa Widmann w Mirze, która była bazą wypadową zarówno do Padwy jak i do Wenecji ( bilety 48/72 h na vaporetto w Wenecji obowiązywały również na autobus miejski od Wenecji przez Mirę, Stra do Padwy). W jednym z miejsc nad Brentą przyglądałem się mechanizmom mostowym pomysłu Leonarda da Vinci.