Przesilenie zimowe
Dziś o 16.03 czasu włoskiego nastąpi przesilenie zimowe. Słońce będzie tak nisko, że już niżej się nie da, więc od jutra oficjalnie będzie wreszcie dnia przybywać.
Astronomiczna zima zacznie się w naszych Apeninach pochmurnym niebem, mgłą i deszczem. Takie są właśnie prognozy na święta. Potem ma być pogodnie, ale temperatura poleci na łeb na szyję, a zaraz po nowym roku – na ile można ufać prognozom z długim wyprzedzeniem – przyjdą do nas prawdziwe śniegi…
Kiedy dziś rano leżałam jeszcze w mroku poranka, przypomniała mi się nagle równonoc jesienna…
Moment, kiedy lato ustępowało na scenie miejsca jesieni, był wyjątkowy i na pewno zapisał się jako jeden z najpiękniejszych w tym roku. Dokładnie w momencie równonocy przybiłyśmy z Olgą do wybrzeża Elby i zaraz na starcie nowej przygody urządziłyśmy sobie niemal symboliczną kąpiel w morzu. Tak mi się dziś rano ten moment tłukł wzruszeniem po głowie…
Plany we mgle, ale bardzo wyraźne
Potem zaczęłam z rozczuleniem rozmyślać o planach na dziś – najpierw pierniczenie (w końcu!!!) potem obiad, po obiedzie wyczekany mglisty spacer, a wieczorem, jeśli głowa nie będzie za bardzo w chmurach, a bardzo prawdopodobne, że jednak będzie, może usiądę do pisania.
W takim oto duchu – słodkim, pachnącym, pełnym czułości i miłości chciałabym zacząć tę zimę.
Kiedy w zeszłym roku zima dobiegała końca, po raz pierwszy w życiu czułam żal, że ta, do tej pory tak bardzo nielubiana przeze mnie pora roku, kończy swój występ. Żal, bo była to najbardziej niezwykła zima w moim życiu i bałam się, że wraz z jej końcem zniknie cała magia tamtych tygodni. Z jednej strony była to trudna i karkołomna zima, a z drugiej… nieprawdopodobna i niezwykła.
Tymczasem minęła niezwykła wiosna i jeszcze bardziej niezwykłe lato i oto zaczyna się kolejna zima, która – mam nadzieję – niezwykłości – tych pięknych niezwykłości skąpić nie będzie.
Ktoś bliski ostatnio zwrócił mi uwagę na pewien detal – że kiedy jestem na trekkingu, zawsze patrzę daleko przed siebie, a nie pod nogi, że umiem cieszyć się tym, co przede mną, że wędruję z podniesioną głową i że to jest niezwykłe.
I tak sobie myślę, że w życiu, zwłaszcza w ostatnim czasie, jest zupełnie na odwrót. Boję się patrzeć dalej, skupiam się tylko na tym, co tu i teraz, na jednym małym kroku… I dziś mam nadzieję, że pierwszy zimowy krok będzie – tak jak już napisałam – słodki, czuły, pachnący.
Staram się nie myśleć o nadchodzącym tygodniu, bo w tym roku ten czas mnie przerasta…
Dobrej niedzieli! Pięknej zimy!



Jeden komentarz
Pani Kasiu, czasem trzeba zerknąć pod nogi by się nie potknąć, ale w życiu trzeba patrzeć przed siebie, więcej się zauważa, szerzej patrzy na świat, mniej ważnych rzeczy umyka…