Piernicze.... Pierniczkowanie!
– Co w tym roku ulepisz na koniec? – pyta Lucy Mikołaja, jak tylko zaczynamy wycinać pierwsze pierniczki.
To już taka świecka tradycja, że na koniec z resztek ciasta lepią zawsze to, co im fantazja podpowiada.
– Findrybała – odpowiada brat bez chwili namysłu.
– Oj weź! Mikołaj! – irytuje się Lucy – w zeszłym roku też robiłeś findrybała. Nie możesz każdego roku robić tego samego!
– Ha! Powiedz to Monetowi, który w kółko malował katedrę w Rouen.
– Już jakiegoś misia byś ulepił!
– Z findrybałem?
Mikołaj oczywiście postawił na swoim, ale jak widać na załączonym na samym dole obrazku okrasił swoje dzieło świąteczną nutką.
– O jaki ładny ten renifer! Nigdy go nie używaliśmy! – zachwycam się plastikową foremką.
– Przecież to łoś jest – poprawia mnie Mikołaj.
– Ani łoś, ani tym bardziej renifer – wtrąca się Lucy – przecież to zwykła krowa!
– Jaka znowu krowa?! Co ma krowa do świąt, do żłóbka?
– A co ma do tego renifer? Kto widział renifera w Betlejem?
– Pomijając już czy w ogóle coś ktoś widział…
– Jasne pomijając to, ale teraz to czuję się jak idiotka, wy naprawdę nie widzicie w tym krowy? – Lucy wytrzeszczyła z poważną miną swoje piękne oczy? – Tu ma uszka, a tu rogi. Już prędzej łoś niż renifer… – Prychnęła na koniec.
Ostatecznie nie doszliśmy do porozumienia w kwestii zwierząt. Mikołaj ulepił tradycyjnie findrybała, Lucy tym razem ufo i ogólnie pierniczenie udało nam się pięknie. Jak zawsze!
Pod presją
Jedno muszę przyznać – co jak co, ale w działaniu pod presją jestem mistrzem. Klasyczne ADHD! Do ostatniej chwili nic, a potem szast prast, pierniczki upieczone, bigos zrobiony, owoce na kompot przygotowane i trzy czwarte prezentów spakowana!
Jeśli rozkład dnia pójdzie dziś zgodnie z planem to jeszcze pierogi zrobię. A co!
A rozkład dnia na dziś:
7.00-12.30 – lekcje
13.00 obiad z Lucy
15.00 rozwód
16.00 lepienie pierogów.
18.00 lekcja.
19.00 kolacja
Presja presją, ale głowa mam wrażenie, że zaraz mi wybuchnie. Zaklinam gwiazdy, żeby już chaos wokół mnie się uspokoił. Chyba powoli dochodzę do ściany.
Dobrego tygodnia!
Ach! Oczywiście jest też ROLKA!



10 komentarzy
Jest za minutę trzecia , trzymamy kciuki !!!!
No to już chyba po rozwodzie…. Matko, to czwarty wśród znajomych i przyjaciół w tym roku ☹️…
E tam zaraz krowa… Ot – Muminek na czworaka szukający prezentów pod choinką…
Piękny rozkład dnia 😆 Piękna rolka. Od razu się tak świątecznie zrobiło 😘
Rozwód – no cóż, bywa w życiu, pierniczki kapitalne i na pewno smaczne ale dla mnie hitem jest fartuszek Mikołaja, cudny, sama bym taki chciała!
Bozena, to samo mam. Prawie 2-metrowy Mikolaj, w fartuszku z motylkami, poprostu cudo. Uwielbiam:))
Usciski!!!!!
Jeżu słodki, przecież to jest owieczka! Pozdrawiam. Hanka
to jest krowa – też taką foremkę mamy 🙂
fartuszek Mikołaja cudowny – sama bym taki chciała
No dobrze dobrze:) Wszyscy poszaleli z tą krową:)))))